Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Co ja czytam (Dożywocie - Marta Kisiel)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     11:03:00    Etykiety:, 

Ta książka zawsze mnie intrygowała. Uwielbiałam patrzeć na tę okładkę i jednoznacznie się nad nią zachwycać. Po prostu przyciągają mnie do siebie takie klimaty, a dodatkowo, ze smutkiem muszę przyznać, dawno już nie sięgałam po książkę rodzimych autorów. Czy ta przygoda wyszła mi na dobre?

Początkujący pisarz dziedziczy dom razem z zamieszkującymi go dożywotnikami. Wszystko mogłoby być pięknie, gdyby nie fakt, że w gotyckiej willi znajduje: naiwnego anioła, rozmiłowanego w gotowaniu morskiego potwora, widmo romantycznego poety, cztery utopce, kotkę o bardzo ostrych pazurach oraz dziwnego królika! Jeden człowiek nie podoła tej ferajnie – szaleństwo czai się za progiem!
Pełna humoru opowieść o mocno nietypowej grupie bohaterów. Przekonajcie się, czy warto było odziedziczyć Lichotkę!*


Chociaż z pozoru okładka zaprasza nas w dość mroczne rejony, to nie do końca jest to prawda, gdy zaczniecie się w nią wczytywać. Czysty absurd to najtrafniejsze określenie dla tej książki. Słowo absurd znowu nabiera trochę złego znaczenia, ale w tej pozycji można potraktować ją śmiało jako zaletę. Zawsze szukam czegoś oryginalnego i na swój sposób uwielbiam być zaskakiwana, nawet jeżeli czasami zastanawiałam się, czy to po prostu ma jakikolwiek sens. Gdy czyta się kolejne strony, to powoli wtapiamy się w ten nietypowy świat i co najlepsze, zaczyna nam się to podobać, a raczej ja bawiłam się świetnie.

Nie jestem pewna dla kogo książka mogłaby się okazać strzałem w dziesiątkę. Na pewno musicie uzbroić się w cierpliwość i dać szansę na nietypowe doznania, bo właśnie wtedy uzyskacie z tej książki najwięcej. Nie dziwcie się, jeżeli coś was tak mocno zaskoczy, że będziecie z powątpiewaniem kręcić głową. Czasem właśnie takie pozycje jak Dożywocie są najlepszą rozrywką na jaką możecie sobie w tej chwili pozwolić, a wręcz musicie sobie na nią pozwolić.
Słuchaj, cholero, moja cierpliwość to nie Schengen, ma swoje granice.
Elementy fantastyczne dodają stylowi niezwykły wydźwięk. Grają i otaczają się wzajemnie, bo wszystko tu jest na tyle dziwne, że dawka fantastyki pasuje tutaj idealnie. Wtedy może jest nam lepiej przełknąć ten chaos, wręcz absurd. Nie da się tej książki zakwalifikować do czegokolwiek co do tej pory czytałam, a jednak mi się podoba. Może właśnie ze względu na to, że każda strona była dziwna, ale zarazem poprzeplatana była taką dawką humoru, że nic tylko wziąć ją w te chłodne wieczory do łóżka, a mówię wam, śmiech murowany.
Tego roku zima postanowiła być wyjątkowo podstępna. Długo czekała na właściwy moment, tocząc wielce wyrachowaną wojnę psychologiczną, aż wreszcie, mniej więcej w połowie grudnia, sypnęła śniegiem aż miło i odniosła spektakularny sukces. Drogowcy byli bardzo zaskoczeni. Nikt natomiast nie był zaskoczony zaskoczeniem drogowców i chyba tylko dlatego obyło się bez zamieszek.

Data wydania: 11.2017
Liczba stron: 384
Seria: Dożywocie
Tom: I
Dożywocie | 
Gatunek: Literatura dla młodzieży / Fantastyka
Wydawnictwo: Uroboros - dziękuję!
* opis pochodzi ze strony Wydawnictwa

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?