Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Przepadłam (Nibynoc - Jay Kristoff)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     19:35:00    Etykiety:, 

Ciągle, ale to naprawdę ciągle, gdy przewijałam zdjęcia na zagranicznym bookstagramie, Nibynoc, a raczej Nevernight pojawiało się tam zbyt często. Nie rozumiałam tego fenomenu, ale w momencie gdy wydawnictwo Mag, postanowiło wydać tę książkę u nas, wiedziałam, że musi być moja. Chociażby tylko ze względu na świetną okładkę (tak wiem, sroka ze mnie), jednak gdy otwarłam pozycję i zaczęłam się zagłębiać w kolejnych słowach spisanych przez Jay'a Krostoffa, wiedziałam, że przepadłam i już za nic w świecie jej nie odłożę.

W świecie, gdzie trzy słońca prawie nigdy nie zachodzą, początkująca morderczyni wstępuje do szkoły dla zabójców, planując zemstę na osobistościach, które zniszczyły jej rodzinę.

Córka powieszonego zdrajcy, Mia Corvere, ledwie uchodzi z życiem po nieudanej rebelii jej ojca. Samotna i pozbawiona przyjaciół ukrywa się w mieście wzniesionym z kości martwego boga. Ścigają ją senat i dawni towarzysze jej ojca. Jednakże jej dar rozmawiania z cieniami doprowadza ją do drzwi emerytowanego zabójcy i otwiera przed nią przyszłość, jakiej nigdy sobie nie wyobrażała.

Szesnastoletnia Mia zgłębia teraz tajniki fachu u najbardziej niebezpiecznych zabójców w całej Republice – w Czerwonym Kościele. W salach Kościoła czeka ją wiele zdrad i prób, a porażka oznacza śmierć. Jeśli jednak przetrwa inicjację, zostanie przyjęta w poczet wybrańców Pani od Błogosławionego Morderstwa i znajdzie się o krok bliżej tego, czego naprawdę pragnie*


Nie powiem, na początku byłam nieźle skołowana. Z jednej strony bardzo mi się podobała, sposób narracji przekonywał mnie do siebie, ale z drugiej strony byłam wściekła na autora, że w tak zawiły sposób wprowadza mnie do treści, a to przekładało się na to, że byłam zła na samą siebie, że nie potrafię do końca jej zrozumieć. Jednak to były tylko początki i wczytywałam się w każde słowo i zdanie z coraz większym apetytem. Już na wstępie mamy do czynienia, z narratorem, który jasno i wyraźnie mówi nam o tym, że ta historia nie będzie łatwa i przyjemna. Nie będzie tu cudownych, kwiecistych opisów, bo życie w Republice tak nie wyglądało. Jeżeli coś było brzydkie, wręcz obrzydliwe, to tak właśnie będzie opisywane. Tym bardziej byłam wniebowzięta.

Nibynoc mnie po prostu pochłonęła. Nie mogłam się od niej oderwać i świetnie się sprawdziła w moim przypadku. Cierpiałam na kac książkowy, a raczej na brak zainteresowania nowymi pozycjami. Nic nie cieszyło, ale wystarczyła książka Jay'a Kristoffa i już wróciłam na odpowiednie tory. Chciałabym ją wychwalać za każdy szczegół, i chociaż zdaję sobie sprawę, że takie cudowne książki nie istnieją, a jednak. Możecie uważać, że oszalałam, ale naprawdę, każdy pomysł, który wykorzystał autor i przede wszystkim jak ten pomysł wykorzystał, jest czymś niezrozumianym. Bo tak naprawdę cały zamysł nie jest jakiś wyjątkowy. Mamy szkołę, trenujących w niej adeptów, by stać się zabójcami. Niby nic nowego, ale naprawdę pomysł nie musi być świeży, bo tak naprawdę liczy się wykonanie. I tutaj ogromny plus.
Z urodą się rodzisz, na mądrość musisz zapracować.
W książce znajdziemy wiele przypisów, a raczej wtrąceń narratora, który powoli zaczął żyć już własnym życiem. Jednak nie było to wcale takie złe na jakie się wydaje, ponieważ dzięki temu zabiegowi, cała Republika i jej historia była dla mnie bardziej zrozumiała, a wiadomo, że im więcej szczegółów na temat danego świata dostajemy, tym chętniej się w niego zagłębiamy. Autor potrafi też być bezwzględny, nie do takiego zachowania przyzwyczaili mnie inni. Jeżeli ktoś miał umrzeć, to umarł, nie było nagle cudownego ozdrowienia, i to właśnie mi się podobało. Mogłabym Nibynoc przyrównać do serii Brandona Sandersona Z mgły zrodzony. Podobny styl, wykreowanie niebywałego świata, dbałość o detale, ciekawa, nietuzinkowa historia, bohaterowie, którzy zapadają w pamięć. Takie historie się po prostu kocha całym sercem. Niech porównanie do Sandersona, będzie najlepszą rekomendacją na jaką mnie stać.


Tytuł oryginału: Nevernight
Data wydania: 13.09.2017
Liczba stron: 608
Seria: Nibynoc
Tom: I
Nibynoc | 
Gatunek: Fantastyka
Wydawnictwo: Mag - dziękuję!
* opis pochodzi ze strony Wydawnictwa

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?