Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Wywiad: Elżbieta Rodzeń



Autor:  Adriana Bączkiewicz     19:06:00    Etykiety:, 

Dziś przychodzę do was z wywiadem, który mam nadzieję oczekiwaliście z niecierpliwością. Czas na wywiad z autorką książek: Przyszłość ma twoje imię, Zimowa miłość, Dziewczyna o kruchym sercu, Noc świetlików.

Adriana Bączkiewicz: Dostała pani tydzień wolnego od pracy. Co pani wybierze: tydzień na wsi, bez internetu i innych mediów, czy wakacje w ciepłych krajach, all inclusive?
Elżbieta Rodzeń: Marzy mi się wyjazd w miejsce, które byłoby niezwykle spokojne i ciche. Obecnie mieszkam na wsi i dzięki temu wiem, że wieś, zwłaszcza latem, tętni życiem. A ja kocham ciszę. Wspaniale czułabym się w drewnianym domku, gdzieś na dalekiej północy. Mogłoby to być jakieś miejsce nad morzem, urwisko lub skraj lasu. Gdyby wokoło nie widać było ani jednego sąsiada, a wszystko pokrywał śnieg, do szczęścia potrzebny byłby mi już tylko kubek pysznej herbaty i ukochany mężczyzna obok.

A.B.:Jak wyobraża sobie Pani życie za dziesięć lat?
E.R.:To dla mnie trudne wyobrażenie, bo wciąż mam nadzieję, że w moim życiu pojawi się ktoś, na kogo długo już czekam. Jeśli się uda – moje życie zupełnie się zmieni, jeśli nie, to też będę robić rzeczy, które teraz trudno mi zaplanować. Obecnie jestem trochę w zawieszeniu, ale za dziesięć lat z całą pewnością już się to skończy i jest to dla mnie miła perspektywa. Mam nadzieję, że nadal będą przy mnie wszyscy moi bliscy. Chciałabym nadal pisać i publikować, byłoby wspaniale, gdyby jedna z moich książek stała się bestsellerem.

A.B.:Każdy z nas kieruje własnym życiem, lecz czasem się zdarza, że los sprawia, że lądujemy gdzieś, gdzie nigdzie byśmy się nie zapuścili, pracujemy w miejscu, o którym nigdy nie pomyślelibyśmy w młodych latach. O czym pani marzyła w dzieciństwie? Czy marzenia się ziściły?
E.R.:Miałam bardzo wiele marzeń i jeszcze więcej pomysłów na swoją przyszłość. Jedno z moich marzeń – to o pisaniu książek – ziściło się. Nie sądziłam natomiast, że będę pracować jako pedagog i to w dodatku dość często z młodszymi dziećmi. Przez długi czas chciałam być architektem, marzyłam też o szyciu sukien ślubnych, a gdzieś na etapie liceum stwierdziłam, że chciałabym zostać psychologiem, a potem psychoterapeutą. Nie dostałam się na ten kierunek i wybrałam pedagogikę. Jednak kiedy zaczęłam praktykę w poradni, w której obecnie pracuję, od razu poczułam, że właśnie to chciałabym robić. Miałam wielkie szczęście, że znalazł się tam dla mnie etat.


A.B.:Powróćmy do dawnych czasów: szkolne ławki, dzwonki oznajmiające przerwę – jakim typem ucznia pani była? Proszę przyznać się bez bicia, czy czytała pani lektury?
E.R.:Byłam bardzo spokojnym dzieckiem, takim wycofanym i nieśmiałym. Myślę, że część nauczycieli zupełnie mnie nie zauważała. W podstawówce nie znosiłam języka polskiego, a lubiłam matematykę i biologię. Lektury czytałam tylko wtedy, gdy rodzice mnie do tego zmuszali, bo jako dziecko nie lubiłam czytać. Zakochałam się w książkach dopiero pod koniec szóstej klasy, ale lektury z chęcią czytałam dopiero w czwartej klasie liceum. Wolałam inne książki i nigdy nie potrafiłam właściwie odpowiedzieć na pytanie, co autor miał na myśli. Teraz, gdy sama jestem autorką, dochodzę do wniosku, że pisarz dość często sam nie wie, co miał na myśli, więc uczenie czegoś takiego w szkole jest niestety bez sensu.

A.B.:Czy uważa pani, że każdy z nas ma jakiś cel do spełnienia w życiu, a może jednak jest to tylko egzystencja ubarwiona kilkoma wspaniałymi momentami?
E.R.:Obawiam się, że moje wizje co do celu w życiu są dość pesymistyczne. Na szczęście istnieje coś tak wspaniałego jak miłość i jeśli się ją znajdzie, to z całą pewnością żyje się lepiej. Ja miałam ogromne szczęście i znalazłam człowieka, który jest najwspanialszym mężczyzną, jakiego poznałam. Czasem czytelniczki moich książek piszą, że bohaterowie, których tworzę, są zbyt dobrzy, aby mogli być prawdziwi. Zawsze trochę mnie to smuci, gdyż mój mąż jest właśnie takim wspaniałym facetem i aż boję się myśleć, że inne kobiety muszą spędzać życie z kimś, kto nie jest dla nich dobry i kochający.

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?