wtorek, 27 czerwca 2017

Śnić może każdy (Dziwne sny - Bartosz Woliński)


Nie każdy tak naprawdę ma ten przywilej by śnić. Ale czy tak naprawdę sny są czymś, czego warto pragnąć? Co jeżeli każdy z twoich snów byłby koszmarem. Co wtedy?

Czy potrafisz sprawić, by przebudzenie odczarowało rzeczywistość? A może jedyne, o czym marzysz, to niespanie? Spróbuj odnaleźć piękno w intensywnym odczuwaniu emocji, nawet nieprzyjemnych, może ono uczyni cię człowiekiem bardziej niż resztę. Póki nie wybierasz się na tamten świat, baw się i szalej, lecz nie zapomnij, że złe spojrzenia śledzą każdy twój ruch. Wpędzą cię w szaleństwo, a najpiękniejszy głos, jaki znasz, wypowie do ciebie najgorsze słowa. Jeśli jednak ocalejesz – uciekaj; gdy sprawca jest nieznany, zawsze znajdzie się ktoś na jego miejsce. A może sami jesteśmy sadystami, wyrządzającymi sobie nawzajem największą krzywdę? Lubimy niszczyć innych, a siebie najbardziej... Za wszystkie szkody zemścisz się perfidnie, wcale nie uciekając się do wysublimowanych środków – zemsta to danie, które najlepiej smakuje smażone… prądem.*

Opowiadania mają to do siebie, że albo się je lubi albo nie. Ja zawsze staram się podzielić sobie taką pozycję na kilka dni, by kompletnie odciąć się od historii zawartych w opowiadaniach przeczytanych wcześniej. Natomiast w Dziwnych snach, jest wspólny mianownik, co sprawia, że w głowie kołaczą się poprzednie opowiadania, chociaż zarazem są różnorodne.

Nie będę kłamać, że każde z opowiadań przypadło mi do gustu. To już druga książka autora, więc poniekąd wiedziałam, czego Dziwne sny będą dotyczyć. Ale nie. Bartosz Woliński pokazał coś innego, przynajmniej w moim odczuciu. Myślę, że im więcej stron ma dane opowiadanie, tym autor bardziej się rozkręca i to powodowało mój uśmiech na twarzy. Zdecydowanie na prowadzenie wyłoniły się trzy opowiadania: Czarodzieje, tytułowe Dziwne sny, jak i Tumidaj (jest taka wyspa na jeziorze Wolsztyńskim, ale również jest taka wieś w Polsce?). I chyba są to najbardziej zbliżone tematyką opowiadania do poprzedniego zbioru Trzecia strona wyobraźni.

Reszta opowiadań jest napisana składnie, czyta się je przyjemnie, jednak mam wrażenie, że w niektórych z nich (a jest ich osiem), czasem trzeba doszukiwać się czegoś innego. Ja po prostu za takim czymś nie przepadam, co jednocześnie nie oznacza, że są to złe opowiadania - po prostu do mnie w pełni nie trafiły.

Lubię gdy coś się dzieje w danych historiach, dlatego odsłona fantastyczna, a może nawet i science fiction w Czarodziejach jest zdecydowanie na plus, w szczególności za pomysł, który się tam znalazł (nie, nie zdradzę o co chodzi). W Tumidaj czas na wersję typowego horroru, który trzyma w napięciu i doprowadza nas jednocześnie do szału, bo chętnie przeczytałabym coś jeszcze dłuższego w tym stylu. No i ostatecznie tytułowe Dziwne sny, które zapadły mi najbardziej w pamięć, może to przez historię tam zawartą, a może coś zgoła innego?

Opowiadania prezentują się całkiem zgrabnie, niektóre nasycają czytelnika w pełni, drugie zostawiają niedosyt. Autor starał się również przemycić do opowiadań swoją drugą smykałkę - piwowarstwo. Czy jest to dobry zabieg? W takim stopniu, jaki zostały użyty w tym zbiorze jest do przyjęcia (kilka takich wstawek), niejednokrotnie ciekawią, ale nie zapominajmy - nie każdy jest zwolennikiem trunków, a przede wszystkim czytania informacji o nich (z drugiej strony zawsze można poprzestać na przeczytaniu nazwy danego piwa, a darować sobie opis).





Data wydania: 22.05.2017
Liczba stron: 384
Gatunek: Antologia / Opowiadania
Wydawnictwo: Trzecia strona wyobraźni

Disqus for Ujrzeć Słowa

Google+

Obserwatorzy

Skontaktuj się ze mną

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *