Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Śnić może każdy (Dziwne sny - Bartosz Woliński)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     20:09:00    Etykiety:, 

Nie każdy tak naprawdę ma ten przywilej by śnić. Ale czy tak naprawdę sny są czymś, czego warto pragnąć? Co jeżeli każdy z twoich snów byłby koszmarem. Co wtedy?

Czy potrafisz sprawić, by przebudzenie odczarowało rzeczywistość? A może jedyne, o czym marzysz, to niespanie? Spróbuj odnaleźć piękno w intensywnym odczuwaniu emocji, nawet nieprzyjemnych, może ono uczyni cię człowiekiem bardziej niż resztę. Póki nie wybierasz się na tamten świat, baw się i szalej, lecz nie zapomnij, że złe spojrzenia śledzą każdy twój ruch. Wpędzą cię w szaleństwo, a najpiękniejszy głos, jaki znasz, wypowie do ciebie najgorsze słowa. Jeśli jednak ocalejesz – uciekaj; gdy sprawca jest nieznany, zawsze znajdzie się ktoś na jego miejsce. A może sami jesteśmy sadystami, wyrządzającymi sobie nawzajem największą krzywdę? Lubimy niszczyć innych, a siebie najbardziej... Za wszystkie szkody zemścisz się perfidnie, wcale nie uciekając się do wysublimowanych środków – zemsta to danie, które najlepiej smakuje smażone… prądem.*

Opowiadania mają to do siebie, że albo się je lubi albo nie. Ja zawsze staram się podzielić sobie taką pozycję na kilka dni, by kompletnie odciąć się od historii zawartych w opowiadaniach przeczytanych wcześniej. Natomiast w Dziwnych snach, jest wspólny mianownik, co sprawia, że w głowie kołaczą się poprzednie opowiadania, chociaż zarazem są różnorodne.

Nie będę kłamać, że każde z opowiadań przypadło mi do gustu. To już druga książka autora, więc poniekąd wiedziałam, czego Dziwne sny będą dotyczyć. Ale nie. Bartosz Woliński pokazał coś innego, przynajmniej w moim odczuciu. Myślę, że im więcej stron ma dane opowiadanie, tym autor bardziej się rozkręca i to powodowało mój uśmiech na twarzy. Zdecydowanie na prowadzenie wyłoniły się trzy opowiadania: Czarodzieje, tytułowe Dziwne sny, jak i Tumidaj (jest taka wyspa na jeziorze Wolsztyńskim, ale również jest taka wieś w Polsce?). I chyba są to najbardziej zbliżone tematyką opowiadania do poprzedniego zbioru Trzecia strona wyobraźni.

Reszta opowiadań jest napisana składnie, czyta się je przyjemnie, jednak mam wrażenie, że w niektórych z nich (a jest ich osiem), czasem trzeba doszukiwać się czegoś innego. Ja po prostu za takim czymś nie przepadam, co jednocześnie nie oznacza, że są to złe opowiadania - po prostu do mnie w pełni nie trafiły.

Lubię gdy coś się dzieje w danych historiach, dlatego odsłona fantastyczna, a może nawet i science fiction w Czarodziejach jest zdecydowanie na plus, w szczególności za pomysł, który się tam znalazł (nie, nie zdradzę o co chodzi). W Tumidaj czas na wersję typowego horroru, który trzyma w napięciu i doprowadza nas jednocześnie do szału, bo chętnie przeczytałabym coś jeszcze dłuższego w tym stylu. No i ostatecznie tytułowe Dziwne sny, które zapadły mi najbardziej w pamięć, może to przez historię tam zawartą, a może coś zgoła innego?

Opowiadania prezentują się całkiem zgrabnie, niektóre nasycają czytelnika w pełni, drugie zostawiają niedosyt. Autor starał się również przemycić do opowiadań swoją drugą smykałkę - piwowarstwo. Czy jest to dobry zabieg? W takim stopniu, jaki zostały użyty w tym zbiorze jest do przyjęcia (kilka takich wstawek), niejednokrotnie ciekawią, ale nie zapominajmy - nie każdy jest zwolennikiem trunków, a przede wszystkim czytania informacji o nich (z drugiej strony zawsze można poprzestać na przeczytaniu nazwy danego piwa, a darować sobie opis).





Data wydania: 22.05.2017
Liczba stron: 384
Gatunek: Antologia / Opowiadania
Wydawnictwo: Trzecia strona wyobraźni

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?