Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Lubisz oreo? (Simon oraz inni homo sapiens - Becky Albertalli)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     12:02:00    Etykiety:, 

Słyszałam o tej książce zanim jeszcze dotarła do mnie informacja o tym, że zostanie wydana w Polsce. Jak to ze mną bywa, zawsze jestem ciekawa pozycji, które intrygują mnie od dłuższego czasu. Jak więc wyszło te spotkanie z twórczością Becky Albertalli?

Ukrywający swoją orientację seksualną szesnastoletni Simon Spier uważa, że miejsce dramatów jest na scenie teatralnej. Jednak kiedy napisana przez niego wiadomość mailowa wpada w niepowołane ręce, pojawia się ryzyko, że jego wielki sekret ujrzy nagle światło dzienne. Simon pada ofiarą szantażu: jeśli nie zostanie swatem dla klasowego błazna, Martina, wszyscy dowiedzą się, że jest gejem. A co gorsza, w niebezpieczeństwie znajdzie się także Blue, chłopak, z którym Simon wymienia maile.*

Pierwsze wrażenie, jakie miałam przy jej czytaniu, to to, że jest to coś w stylu książek Johna Greena i te poczucie nie opuszczało mnie do ostatnich stron. Ja wiem, że nie możemy wiecznie do czegoś, a raczej do kogoś, porównywać stylu innych, ale tak to już jest, jeżeli ktoś został pewnego rodzaju prekursorem w danym gatunku. Jednak pomimo tego, to przyjemna lektura, ze śmiesznymi dialogami, odwoływaniami do życia codziennego wielu nastolatków. 

Ta historia jest właśnie o tym, co zostało napisane w opisie z tyłu okładki: to historia o wychodzeniu z szafy (nie dosłownie) i zdecydowanie się zgadzam z tym stwierdzeniem. Książki o homoseksualizmie już nie są jakimś wielkim tematem tabu i sądzę, że nawet w takiej otoczce takie książki są potrzebne. Ale to nie tylko pozycja o tym, jak sobie poradzić z otoczeniem, które uważa cię za innego, nie tylko jeżeli chodzi o orientację seksualną. Tu można podpiąć każdy możliwy temat, który dotyczy dzisiejszych nastolatków.

Każdy z nas chce znaleźć idealną miłość niezależnie od tego w jakim wieku jesteśmy. Tak też dzieje się w tej historii, to taki słowny wyraz tego jak pokonać własne demony i jak sprostać oczekiwaniom innych, ale przede wszystkim swoim. Niektóre wątki, które się tutaj ukazały, moim zdaniem były na wyrost (zachowanie przyjaciół w przypadku jednej sytuacji - nie martwcie się, nie zdradzę wam o co chodzi). To jeden minus, który odnalazłam tutaj, bo był według mnie strasznie dziecinny i nie sądzę, by ktoś obrażał się za takie coś. Jeżeli w tej historii doszłoby trochę więcej treści, może nawet i wydarzeń, wtedy byłaby to książka idealna, a tak, polecam ją wam zdecydowanie, ale czuję, że dla niektórych z was może być to za mało na to, by uważać ją za jakąś szczególną.

Nie brakuje w niej słodkich momentów, podczas których aż uśmiech wpływa na nasze usta. To właśnie przyjemna historia, która może i nie każdemu się spodoba w pełni, ale na pewno was nie rozczaruje na tyle, byście uznali, że to jest jakiś gniot. W szczególności podobała mi się wymiana e-maili między Simonem a Blue. Ja po prostu mam słabość do takich książek, a wy musicie się o tym sami przekonać.
Jestem zbyt zajęty zakochiwaniem się w kimś, kto nie jest nawet prawdziwy.


Tytuł oryginału: Simon vs. the Homo Sapiens Agenda
Data wydania: 15.06.2016
Liczba stron: 302
Gatunek: Literatura dla młodzieży
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
* opis pochodzi ze strony Wydawnictwa

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?