Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Pif-paf (Wybacz mi, Leonardzie - Matthew Quick)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     08:33:00    Etykiety:,, 

To już moje trzecie spotkanie z twórczością Autora. Tak naprawdę została mi tylko jedna książka, która została przetłumaczona na język polski, ale do końca po lekturze Wybacz mi, Leonardzie nie wiem czy chcę się w nią zagłębiać.

Leonard Peacock kończy osiemnaście lat. Z tej okazji szykuje prezenty dla przyjaciół, goli głowę na łyso i zabiera do szkoły pistolet… Tego dnia zamierza rozliczyć się z przeszłością i dorosłymi, którzy go nie rozumieją. W świecie Leonarda nie ma miejsca na kompromisy, wszystko jest albo czarne, albo białe. Jak w starych filmach z Humphreyem Bogartem... Pif-paf!*

W przypadku Matthewa Quicka najbardziej do gustu przypadła mi książka Prawie jak gwiazda rocka. Niezbędnik obserwatora gwiazd był całkiem ok, ale Wybacz mi, Leonardzie - kurde, nie wiem jak tak naprawdę się do niej odnieść. Z jednej strony czytało mi się ją przyjemnie, byłam zaciekawiona postacią samego Leonarda, gdzie go doprowadzą ścieżki życia. Można by powiedzieć, że to taka zwykła młodzieżówka z motywem egzystencjalnym. Ale z drugiej strony, gdy zabierałam się za pisanie tej recenzji, to myślę sobie: hola, hola, ta książka wcale nie była dobra.

No właśnie. Tak to z nią jest, może ja też za bardzo rozkładam ją na czynniki pierwsze, ale historia wydaje mi się dość niespójna, gdy się bardziej nad nią zastanowię. Mamy nieszczęśliwego chłopaka, i ta jego nie szczęśliwość aż się wylewa z papieru. Poznajemy jego myśli, wspomnienia, teraźniejszość, ba, nawet przyszłość. I chociaż jest to taki wrzód na czterech literach (jeżeli mówimy o jego zachowaniu) to jest to tłumaczone tym, że jest on inny od wszystkich i to nikt go nie rozumie. No dobra, każdy w swoim życiu przeszedł bunt młodzieńczy, ale serio? Myśli zabójczo/samobójcze mają być rozwiane, jeżeli ktoś powie mu wszystkiego najlepszego, albo upiecze mu naleśniki? To jest taki wielki skrót myślowy, dotyczący tych wydarzeń, ale w taki sposób można to pokrętnie zrozumieć.

Ta książka jest po prostu dziwna. Zarazem dobrze skonstruowana, ale i denerwująca gdy się nad nią zastanowi choć chwilę. Oczywiście tematów emocjonalnych nie można bagatelizować, bo to sposób na odkrycie samego siebie w tej historii. Chyba w tej historii nie potrafiłam doszukać drugiego, głębszego sensu.

Bardzo denerwowały mnie adnotacje w tekście. Wiem, głupota, ale w większości były to rozwinięcia myśli, których użyto w normalnym tekście. Naprawdę nie można ich było zostawić tam gdzie ich miejsce? 

Moja konkluzja po tej historii jest taka: jeżeli nikt mnie nie rozumie, bo nie chcę do siebie nikogo dopuścić, nie chcę nawet podzielić się z wami tym, kiedy mam urodziny, to jest to wasza wina, że nie składacie mi życzeń? Powiem jedno: serio?



Tytuł oryginału: Forgive Me, Leonard Peacock
Data wydania: 08.10.2014
Liczba stron: 408
Gatunek: Literatura dla młodzieży
Wydawnictwo: Otwarte
* opis pochodzi ze strony Wydawnictwa

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?