Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Zawsze można się pośmiać (Sztylet rodowy - Aleksandra Ruda)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     09:24:00    Etykiety:, 

Po przeczytaniu Odnaleźć swą drogę autorki, miałam tak naprawdę wielkie oczekiwania, ponieważ sposób w jaki Ruda opowiada swoje historie są wyjątkowe i dość niespotykane. Przepełnione humorem i to tak naprawdę jej największa zaleta. Czy Sztylet rodowy był tak dobry jak się tego spodziewałam?

Co zrobić jeśli wraz z końcem wojny skończyły się też marzenia o wspaniałej karierze i chwale, twoje cokolwiek ograniczone zdolności magiczne nie są nikomu potrzebne, a w kieszeniach świecą pustki?
Oczywiście zostać królewskim posłańcem, do obowiązków którego należy odwiedzenie regionów kraju i sprawdzanie dokumentów podatkowych. To nic, że do towarzystwa dostaniesz zakochanego trolla, tchórzliwego krasnoluda, bezczelną wojowniczkę i elfa, który utracił wiarę w piękno. I jeszcze kapitan królewskiej armii patrzy z góry i nie daje chwili wytchnienia!*


Poniekąd tak, ponieważ nie ma mowy, by wasza buzia chociaż na chwilę nie wypełniła się uśmiechem. Autorzy zazwyczaj tylko wtrącają jakieś śmieszne dialogi, czy komiczne sytuacje, jednak Ruda potrafi każdą sytuację i dialog obrócić w żart i nie jest to wcale nachalne. Jest to rozrywka jakiej każdy fan fantastyki powinien szukać. Nie potrzeba w książkach odnajdywać skomplikowanych opisów magii i wielkich bitew by być zadowolonym. Tak, jestem zadowolona z tej lektury, ale z drugiej strony nieco się rozczarowałam.
- A co, coś go boli? - odrzekł elf nieuprzejmie, nie ruszając się ze swojego posłania.
- Dusza go boli.
- Dobrze, w takim razie amputujemy.
Za mało głównej historii, którą chciałam tutaj znaleźć. Akcja bardzo powoli się rozkręca i tak naprawdę nie dowiadujemy się z niej tyle informacji ile byśmy chcieli. Pojawia się tu pewien dysonans między dialogami i opisami. Czasem dialogi ciągną się przez wiele stron, gdzie tak naprawdę akcji jest jak kot napłakał. A potem wręcz odwrotnie. Brakuje tutaj pewnego rodzaju harmonii, ale może właśnie taki jest styl autorki? Jednak pomimo tego, książka jest lekka w odbiorze niczym piórko i ciężko się od niej odgonić. Może i nawet jest to forma niezobowiązującej fantastyki, ale tak jak już wspomniałam, nie każda lektura musi być wielką księgą, która dostarcza nam przeogromnego świata i milionów bohaterów, których ciężko zapamiętać. Tutaj każda z postaci jest barwna na swój sposób, bo jak inaczej niż uśmiechem zareagować na elfa, który jest w depresji, czy krasnoluda, którego mama aż prosi się by nazwać ją mianem najbardziej opiekuńczej matki roku, a może i nawet wszech czasów.

Myślę, że nie znajdziecie drugiej takiej historii, która umili wam jeden wieczór, bo tak, od niej nie da się oderwać. Każdy z was kto ma w sobie pewien dystans do literatury powinien jak najszybciej sięgnąć po Sztylet rodowy, by przekonać się o tym, że humor może grać w książce pierwsze skrzypce. Takiej literatury po prostu nie można nie lubić.
Jeśli chcesz, by nic ci się nigdy nie przytrafiło, zamknij się w czterech ścianach i nie wysuwaj nosa na zewnątrz. A wtedy na głowę spadnie ci dach.
Tytuł oryginału: Родовой кинжал
Data wydania: 16.11.2016
Liczba stron: 368
Seria: Sztylet rodowy
Tom: I
Sztylet rodowy | Sztylet zaręczynowy
Gatunek: Fantastyka
Wydawnictwo: Papierowy księżyc - dziękuję!
* opis pochodzi ze strony Wydawnictwa

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?