Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Jakiś czas temu wspominałam wam o tym, że chyba pokochałam karcianki. Tak, coś w tym jest, tylko zawsze trzeba uważać co się mówi, bo potem bardzo szybko możemy zmienić zdanie.

Dobra, dobra, czas na konkurs, bez zbędnych słów, tłumaczeń. Jedziemy:


Po przeczytaniu Odnaleźć swą drogę autorki, miałam tak naprawdę wielkie oczekiwania, ponieważ sposób w jaki Ruda opowiada swoje historie są wyjątkowe i dość niespotykane. Przepełnione humorem i to tak naprawdę jej największa zaleta. Czy Sztylet rodowy był tak dobry jak się tego spodziewałam?


Moi kochani przybywam do was dzisiaj z pewną zapowiedzią, która rozgrzała mnie do czerwoności, poruszyła w niebywały sposób i zostawiła we mnie ślad na dłużej...

Gdy byłam młodsza to interesowały mnie tematy duchów, egzorcyzmów, strach wtedy był mi obcy. Dlatego gdy zauważyłam książkę Przeklęty metal i przeczytałam jej opis, nie mogłam wyjść z podziwu, bo już od bardzo dawna nie wkraczałam w literaturze w takie rejony. Myślałam że Paweł Kornew wyszedł mi naprzeciw i będę w pełni zadowolona, ale rzeczywistość okazała się nieco inna.

Niepozorne książki mają w sobie zazwyczaj najwięcej uroku i potrafią w swojej prostocie do mnie trafić. Możesz twierdzić, że jestem dużym dzieciakiem, ale czasem każdy z nas chce powrócić do czasów dzieciństwa. A ci z was, którzy aż tyle lat co ja na karku nie mają, to biegnijcie po Gwiezdny pył, bo kto wie, może wy też zaczniecie szukać spadającej gwiazdy?

Czy jest to możliwe, że gra w której pojawiają się zjawy czy duchy, okropne zamczysko może być grą przeznaczoną dla dzieci? Oczywiście, że tak!

Chociaż dopiero niedawno poznałam twórczość Gaimana, to już wiem, że warto się w nią zagłębiać. W dodatku spójrzcie tylko na te okładki, nie ma szans by nie mieć ich wszystkich. Jednak jak wiadomo, okładka to nie jest priorytet, ale jeżeli ma w sobie tak dobrą historię, to aż szkoda jej nie przeczytać.

Tak naprawdę nie wiedziałam, czego się spodziewać po tej książce. Chwytliwy tytuł i niejednoznaczna okładka, a przede wszystkim opis, zaciekawił mnie na tyle, że nie mogłam się powstrzymać przed tym, by po nią nie sięgnąć, a gdy już się w niej zaczytałam, nie chciałam jej odłożyć.

No to witamy rok 2017 z uśmiechem na twarzy, w końcu co jak co, ale może być to nowy początek. Nie tylko chodzi tu o książki, ale ogólnie o wszystko. Motywacja jest, ważne by i chęci pozostały :) A wy możecie zerknąć sobie co przywędrowało u mnie w grudniu.