Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Książki Kasie West po prostu połykam w całości. Kiedy tylko dorwę ją w swoje ręce, nagle świat przestaje dla mnie istnieć i biegnę szybko pod koc i zaczynam ją czytać i robię to do tego momentu, aż nie znajdę się na ostatniej stronie.

Książki mówiące o jakichkolwiek emocjach, muszą mieć w sobie to coś, co sprawia, że będę przejmować się losem bohaterów, która rozerwie mnie na kawałki, po prostu mną wstrząśnie. W przypadku Goodbye days, wcale tak nie było.


Ta seria sobie u mnie leżała na półce i leżała, aż wreszcie się nad nią zlitowałam i wzięłam na tapet do przeczytania. Było szybko, bezstresowo i dość ciekawie. Jednak coś mi w tej serii zgrzytało - mniej lub bardziej. Zapraszam was na bezspojlerowe spojrzenie na serię Monument 14.


Ciągle, ale to naprawdę ciągle, gdy przewijałam zdjęcia na zagranicznym bookstagramie, Nibynoc, a raczej Nevernight pojawiało się tam zbyt często. Nie rozumiałam tego fenomenu, ale w momencie gdy wydawnictwo Mag, postanowiło wydać tę książkę u nas, wiedziałam, że musi być moja. Chociażby tylko ze względu na świetną okładkę (tak wiem, sroka ze mnie), jednak gdy otwarłam pozycję i zaczęłam się zagłębiać w kolejnych słowach spisanych przez Jay'a Krostoffa, wiedziałam, że przepadłam i już za nic w świecie jej nie odłożę.

Jesień to zawsze taka pora roku, która według mnie przychodzi niespodziewanie, ale zarazem ogromnie na nią czekam, bo wtedy wydawcy prześcigają się w wydawaniu cudownych książek, co więc tym razem przygotowali dla nas? Przedstawiam wam poniżej te zapowiedzi, i nowości wrześniowe, które się do mnie zdecydowanie uśmiechnęły:

Wiedziałam, że to nie jest to samo co pierwotna trylogia, w końcu zmieniają się bohaterowie, zmienia się również czas, ale myślałam, że nadal będę kochać mocno ten świat. Niestety okazało się całkowicie inaczej.


Książka od dłuższego czasu leżała sobie u mnie na półce (chociaż jak z drugiej strony się zastanowię - to która tam tyle nie leży ;)). Zawsze u mnie znajdzie się jakaś nowsza lektura, a te starsze leżą i leżą, aż wreszcie muszę z nich odgarniać kurz. Ale właśnie w takich chwilach lubię być zaskoczona niebywałością danej historii.


Zombie po prostu teraz są w modzie, nie oszukujmy się. Wszędzie tak naprawdę nas otaczają: filmy, seriale, książki, więc  nie możemy być zdziwieni, że gry planszowe również nam zaoferują taką rozrywkę.


Ostatnie imperium dobiega końca, a raczej bohaterowie kończą swoją przygodę. Zapewne zaczynacie się dziwić, bo w końcu, tomów w tej serii jest cała masa, a chyba mogę stwierdzić, że jeszcze do końca nie wiemy ile tomów będzie. Jednak jeżeli lubicie bohaterów danej serii, jak Vin i Elenda, to tutaj ich droga się kończy.

Do tej lektury nie trzeba było mnie przekonywać, ponieważ film znam na pamięć i ogromnie go uwielbiam. Byłam ciekawa, czy pierwowzór w postaci książki jest lepszy czy może gorszy od filmu. W tym przypadku nie mogę do końca tego określić, ale chyba poniekąd słabsza od genialnej ekranizacji.


Beccę Fitzpatrick polubiłam tak dawno temu, że już nawet nie pamiętam kiedy. To jedna z tych autorek, które darzę sentymentem. To taka miłość w stylu tej do Stephanie Meyer. Wszystko za sprawą jej serii Szeptem. Kiedy Ada była młodsza, to była jedna z niewielu pierwszych serii, które przeczytała. Pamiętam, że przeczytałam pierwsze trzy tomy, a potem czwarty leżał i leżał, a gdy wreszcie się za niego zabrałam, to był dość średni. Ale i tak mile wspominam tamte czasy, a tutaj czas na inną odsłonę Autorki.


Bajki oraz animacje, zawsze były mi bliskie i są do teraz. Co tam filmy, bajki to jest to co mogę oglądać na okrągło. Przedstawiam wam zatem mój alfabet świata bajkowego, bez którego nie wyobrażałabym sobie dzieciństwa, jak i teraźniejszego życia.


Powoli, ale naprawdę powoli, mam wrażenie, że z pewnych historii już wyrosłam. W końcu lata lecą, a gust czytelniczy, nie oszukujmy się - zmienia się. Jednak czy Przyrodni brat Penelope Ward czymś mnie zaskoczył?



Gry taktyczne nigdy nie były moją mocną stroną. Jednak od czegoś trzeba zacząć i wreszcie ruszyć swoje szare komórki do tego, by zdobyć władzę w królestwie!

Miłość ma zawsze wiele odcieni, każdy z nas jej doświadczył, ale czy ktoś z nas jest w stanie powiedzieć, że to właśnie jego uczucie jest idealne? Czy serce zawsze wygrywa nad rozumem?


Piraci zawsze są na czasie, niezależnie od tego czy jesteś kobietą, mężczyzną, dzieckiem czy dorosłym. Zebranie szajki jest więc śmiałym i dobrym pomysłem na porachunki!


Dziś przychodzę do was z wywiadem, który mam nadzieję oczekiwaliście z niecierpliwością. Czas na wywiad z autorką książek: Przyszłość ma twoje imię, Zimowa miłość, Dziewczyna o kruchym sercu, Noc świetlików.

Już na wstępie muszę to napisać: ta książka nie jest dla każdego. Musicie wiedzieć, że wkraczacie tutaj w rejony makabryczne, pełnych dewiacji, po prostu jest to mroczny thriller, a może nawet już horror?


Wszyscy rozpisują się już od paru lat o tym, jak tak książka jest wspaniała i oryginalna. Może parę lat temu mogłabym tak sądzić, ale nie dziś. Czy nowość w postaci ponownego wydania jest warta przeczytania?

Dziękuję wszystkim za wzięcie udziału w konkursie jednak tylko jedna osoba mogła wygrać, a jest nią...


Książki o miłości... czasem się zastanawiam, kiedy nadejdzie ten dzień, że najprościej w świecie będę miała ich już dość. Każda mnie w jakiś sposób zaskakuje i chociaż Gra miłości nie dorównała poprzedniej pozycji autorki, to nie uważam jednocześnie, że był to czas stracony.

Po przeczytaniu Słońce tez jest gwiazdą, mam wrażenie, że właśnie takie książki powinny wieść prym w dzisiejszych czasach. Niby literatura dla nastolatków, ale ma w sobie tyle treści pomimo małej objętości, porusza tak wiele różnych sfer, że ciężko zdecydować się na jedną, główną.

Jak ja czekałam na tę pozycję. Pierwsza część, pomimo tego, że nie była ogromnie wybitna, to jednak pozostawiła we mnie dość duży ślad i nie mogłam o niej ani na trochę zapomnieć. Jak wypadła kontynuacja?


Kto nie lubi owoców? A może znajdzie się ktoś kto nie lubi koktajli? No właśnie, też tak myślałam. Połączmy zatem owoce z grą karcianą i wyjdzie nam coś, z czym będziecie chcieli spędzać każdy wieczór.

Horror ma straszyć, przerażać, wywoływać drgawki. Jednak to gore, to odmiana horroru, który sprawia, że aż chce się czytać takie książki. Jednak uważajcie, bo to pozycja dla ludzi o mocnych nerwach.

Ciekawy zamysł to nie wszystko. Bo jak tu nie dać się namówić na książkę, która przedstawia aż trzy możliwości jej czytania. Możesz przeczytać na początku historię Gemmy, następnie Liry, możesz odwrócić książkę i zrobić to odwrotnie, ale możesz również czytać po jednym rozdziale odwracając książkę. Tyle możliwości powoduje, że sam pomysł jest ciekawy.



Woda wdziera się wszędzie, nie zwraca uwagi na przeszkody, po prostu wypełnia wszystko i sieje zniszczenie, ale czy na pewno?


Dziś premiera książki Przyszłość ma twoje imię Elżbiety Rodzeń, a skoro to mój patronat, to czas was trochę rozruszać, zapraszam na konkurs:

To już kolejna pozycja Kasie West, którą pochłonęłam w jeden dzień. Takich książek nie jestem w stanie rozwlec na kilka dni, po prostu gdy zaczynam ją czytać, to nie mogę się od niej oderwać.


Przy tej książce wiedziałam, że spędzę miłe chwile, oderwę się od rzeczywistości i z niecierpliwością będę przewracać kolejne strony.



Takie powroty to ja lubię. Jeszcze nie ochłonęłam od zachwytów nad pierwszą częścią Poradniku dla smoków, a tu już kolejna część.

Ta okładka mnie zahipnotyzowała, właśnie takie okładki powinno się robić i niech wydawnictwa wezmą sobie to do serca, bo już samo to może sprawić, że książka to bestseller. Nawet nie trzeba zagłębiać się w treść by wiedzieć, że będzie dobra.


Moi kochani przybywam do was dzisiaj z pewną zapowiedzią, która rozgrzała mnie do czerwoności, poruszyła w niebywały sposób i zostawiła we mnie ślad na dłużej...

Blanka właśnie wyprowadziła się od rodziców, zaczyna studia i pracę. Wciąż zmaga się z jednym wydarzeniem z przeszłości – kilka lat wcześniej padła ofiarą napadu i do dziś słabo radzi sobie z jego skutkami. Teraz szuka spokoju i zapomnienia. Poznanie Mateusza wprowadza zamieszanie w jej życie. Dziewczyna czuje się niezręcznie z powodu jego przeszłości, gdyż okazuje się, że spał on niemal z każdą dziewczyną z ich wspólnej pracy.

Mateusz nie miał łatwego życia. Odkąd skończył piętnaście lat, musiał nieustannie walczyć o siebie, o swojego brata, o przetrwanie. Teraz ciężko pracuje, aby zasłużyć sobie na zaufanie Blanki. Czy zaskakujące fakty z ich życia pozwolą im spojrzeć z nadzieją w przyszłość?


Premiera już w 17 lipca
Objęłam książkę patronatem, więc oczekujcie przedpremierowej recenzji, jak i konkursu!

Nie sądziłam, że tak łatwo dam się przekonać do twórczości Gaimana. Ogrom fantastyki, szczypta realizmu, a przede wszystkich doza wyobraźni. Czas na krótką historię Koraliny w cudownym wydaniu. Oto kolejna nowość na mojej półce.


Zawsze będę szukać książek, które rozerwą moje serce na kawałki. Taka już ze mnie czytelnicza masochistka. I zapewne wielu z was również szuka takich lektur, ponieważ nie oszukujmy się: lubimy sobie czasem popłakać.

Nie każdy tak naprawdę ma ten przywilej by śnić. Ale czy tak naprawdę sny są czymś, czego warto pragnąć? Co jeżeli każdy z twoich snów byłby koszmarem. Co wtedy?

Zawsze jest tak, że przychodzi ten czas, kiedy daną serię trzeba skończyć. Ręce zaciskają się na ostatnim tomie i z jednej strony chcemy już wiedzieć jak historia się zakończy, jednak z drugiej nie chcemy rozstawać się z daną serią. Tak, to dopiero są problemy...

Brandon Sanderson powraca w serii, która całkowicie odbiega od tego, o co moglibyśmy go posądzać. Ale czy inne znaczy gorszy?

Czas powrócić do magii ponownie, na całe szczęście nie musiałam czekać długo by się za nią zabrać, bo czekała cierpliwie na półce. Teraz jestem z siebie dumna, że mogę czytać książki za jednym razem, w końcu cała seria została już wydana.


Och jak dobrze, że pod ręką miałam druki tom Kruczego cyklu, ponieważ nie wyobrażam sobie dni, miesięcy, a może i nawet lat oczekiwania, na to by dorwać się do kolejnego tomu. Czy nadal jestem zachwycona?


Każdy z nas na półce posiada pewnie książki, które stanem mogłyby się powstydzić całej reszty. Ale czy tak naprawdę wygląd jest najważniejszy w książkach?

Czas przedstawić wam kolejną grę karcianą, która dostarcza rozrywki nie tylko młodszym graczom, ale świetnie sprawdzi się przy starszych wyjadaczach, bo przecież chodzi o to, by pomóc dinozaurom przedostać się na sąsiednią wyspę.

To jest jedna z tych serii, przed którą miałam ogromne obawy. Czasem jest tak, że bardzo nie jest mi na rękę to, by iść za tłumem. Wszyscy zachwalają i nie powiem, zrobili mi tak wielką burzę w mózgu, że bardzo długo się wahałam czy tak naprawdę sięgnąć po cykl The Raven Cycle. Każdy z was się ze mną zgodzi, boimy się wtedy rozczarowania, ponieważ oczekiwania są wygórowane.


Nie dziwię się autorce, że stara się iść pod prąd i próbuje swoich sił w innych gatunkach. Sama nie chciałabym mieć przypiętej łatki i starałabym się za wszelką cenę z nią zerwać, pokazać światu, że nie zostałam stworzona tylko do jednej rzeczy. Gorzej jest, jeżeli te próby kończą się na niczym.

Kasie West, musisz mi odpowiedzieć na jedno ważne pytanie: jak ty to robisz, że twoje książki rozpalają nie tylko serce, ale również i umysł?

Dawno nie zdarzyło mi się tak, abym żałowała czasu, który poświęciłam na przeczytanie jakiejkolwiek książki. W przypadku tej pozycji, był to po prostu stracony czas, zawiodłam się na każdym aspekcie, który został przedstawiony w MMA Fighter. Walka

Nie musimy się wcale oszukiwać, nawet samej siebie nie muszę w tej kwestii oszukiwać: lubię takie historie, jakie przedstawia w swoich książkach Kirsty Moseley. Chyba takie książki będą zawsze w modzie i nie wyjdą one z obiegu, jednak warto zaznaczyć, że czymś trzeba czytelnika przyciągnąć. Czy autorce się to udało?

Chyba nie muszę wam wspominać, że uwielbiam Sandersona, w szczególności za jego fantastyczną sferę. Ci z was, którzy jeszcze nie poznali jego twórczości, zdecydowanie muszą to nadrobić, jednak gdy nastał czas, że na polski rynek wypłynęła propozycja wydawnictwa IUVI, gdzie znajdę kompletnie inną wersję fantastycznego świata, ale przeznaczoną dla młodszych - nie mogłam sobie jej odpuścić.

Któż z nas nie uwielbia goblinów? Niezbyt urodziwe, ale za to potrafią przechytrzyć niejednego. Czas więc wejść w ich skórę i wziąć udział w Goblinpiadzie, gdzie zwycięzca może być tylko jeden!