Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Będę grać w grę: W cieniu tronu



Autor:  Adriana Bączkiewicz     09:39:00    Etykiety:, 

Jakiekolwiek karcianki zawsze kojarzyły mi się z czymś prostym, wręcz banalnym. Bo jak tak naprawdę gra może być ciekawa, skoro do dyspozycji mamy tylko i wyłącznie karty? A no może, i W cieniu tronu jest ciekawą propozycją na zimne, chłodne wieczory.

Może i tytuł jak i czcionka nawiązuje do Gry o tron Martina, ale to tylko podobieństwo, więc nie dajcie się zwieźć, chociaż z drugiej strony, w każdej walce zawsze zależy nam na tronie... Nie mniej jednak, proste reguły, z którymi nie będziecie się musieli długo zaznajamiać to zdecydowany plus.

W cieniu tronu najlepsze jest to, że jest skonstruowana w taki sposób, że to wcale nie karty z najwyższą cyfrą są najlepsze. Trzeba się zastanowić, czy idziemy w danej partii na ilość czy jakość. A może jednak warto pomieszać te dwie strategie?


Jak grać?

Pobieramy z talii kart w ciemno po kolei co najwyżej pięć kart. Karty mają przypisane do siebie cyfry od 1 do 9. Na początek odkrywamy jedną i jeżeli chcemy odkryć następną, musi mieć ona niższą cyfrę niż ta poprzednia, bo jeżeli nie, wszystkie karty odrzucamy i czas na turę przeciwnika. Wkrada się nam tu zatem motyw hazardu. Uf, jak dobrze, że nie gramy na pieniądze. Jeżeli uznamy, że np. po dwóch kartach nie chcemy ryzykować, zabieramy karty dla siebie. Możemy ułożyć po swojej stronie co najwyżej pięć kolumn postaci. Więc nie bawimy się w masowe kolekcjonowanie. Taktyka musi się już pojawić w naszych głowach na samym początku. Piękno tej gry objawia się w dodatkowych zdolnościach postaci. Te z niższym nominałem mają większe zdolności, niż te z wyższą cyfrą. Decyzja zatem należy do was.

Gdy cała talia zostanie już rozdysponowana, to do talii wkładamy kartę końca gry i tak naprawdę czekamy aż się ona pojawi, ponieważ w tym momencie, gdy pojawi się na stolee, to wasz czas zbierania i kolekcjonowania właśnie się zakończył. Należy podliczyć punkty z kolumn (kto ma więcej kart w kolumnie z danej cyfry, przypuśćmy, że ty masz 3 błaznów a twój przeciwnik jedną, to ty zbierasz za nią punkty). Zgadzając się na ryzyko, możecie wraz z przeciwnikami zbierać te same postacie np. alchemika. Bardziej szczegółowo się nie będę zagłębiać w tę grę, ale naprawdę warto dać jej szansę.


Gra idealnie sprawdza się w przypadku dwóch graczy, oczywiście wiadomo, że im was więcej tym lepiej, ponieważ bardzo często możecie podkładać komuś świnie. Świetne ilustracje doprowadzały moje serce do szybszego bicia, ponieważ oprawa graficzna to bardzo ważna rzecz. Prosty zamysł, i niezbyt skomplikowane zasady na pewno pozwolą wam się cieszyć W cieniu tronu przez wiele partii. Plusem jest również karta pomocy, do której możecie zaglądać, jeżeli nie jesteście pewni jaką moc ma dana karta. Nie ma więc nic takiego co mogłoby wam przeszkodzić. No może tylko drugi gracz, który postanowi wam utrzeć nosa i zabrać wam jakąś kartę, a wcisnąć wam coś, na co kompletnie nie macie ochoty.



Dzięki W cieniu tronu naprawdę polubiłam karcianki, chociaż zawsze sceptycznie do nich podchodziłam. W karty to ja zawsze umiałam grać w wojnę, ale tu wojna wkracza na kompletnie inny poziom, idealna dla osób, które również nie mają przekonania do takiego typu gier. Jestem pewna, że dzięki niej polubicie spędzać czas z kartami.

Liczba graczy: 2-4
Wiek: 8+
Czas rozgrywki: 30 min


Dawkę rozrywki w postaci egzemplarza do recenzji zapewniło: Foxgames

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?