Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Chodzi lisek koło drogi (Pax - Sara Pennypacker)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     18:00:00    Etykiety:, 

Zawsze miałam obiekcje co do osób, które czytały i zachwycały się nad Małym księciem. Ja nie rozumiem jego fenomenu i porównywanie Paxa do tej książki jest błędem, ponieważ Pax jest milion razy lepszy.

Odkąd Peter uratował osieroconego liska, on i Pax byli nierozłączni. Pewnego dnia dzieje się jednak coś, czego Peter nigdy by się nie spodziewał: jego ojciec idzie do wojska i chłopiec musi się przeprowadzić do dziadka, którego słabo zna i raczej nie lubi (ze wzajemnością) – a lisa wypuścić do lasu.
Jednak już pierwszej nocy Peter wymyka się z domu dziadka i wyrusza do swojego, oddalonego o 500 kilometrów, gdzie ma nadzieję zastać Paxa.
Lis w tym czasie musi się nauczyć, jak przetrwać w dzikim lesie, i na nowo odkryć świat ludzi i zwierząt. Nigdy jednak nie traci nadziei, że jego chłopiec po niego wróci.


Zanim ta książka trafiła w moje ręce, wiedziałam, że to będzie taki lodołamacz. Gdzieś spośród tych zlepków słów wyłowię jakąś perełkę, którą będę wspominać przez dłuższy czas. Tutaj nie pomyliłam się choćby o krztynę. Nie mogłam jej po prostu odłożyć, bo musiałam wiedzieć jak się skończy i czy będzie szczęśliwe zakończenie, czy jednak jak to jest ostatnio w zwyczaju, rozwalę sobie serce na kawałki. Ale tego dowiecie się jedynie wtedy, gdy przeczytacie tę książkę.

Zachwyciła mnie narracja w książce, ze względu na dwoisty charakter. Bo co byście powiedzieli na to, by narratorem był lis? Pax jest jednym z narratorów i jest mu poświęcona znaczna część książki, a raczej mogłabym stwierdzić, że to on wypełnia tą całą historię swoim życiem. Jednak nie myślcie, że Pax to jakieś magiczne stworzenie lub coś w tym stylu. Tutaj wkraczamy w instynkt zwierzęcy i całkowicie poznamy faunę od innej strony. Nie ma żadnych mówiących zwierząt, magicznych zdolności, jest tylko uczucie i sposób jego przekazania.

Od pierwszych słów jesteśmy rzuceni na głęboką wodę i bardzo ciężko jest się z niej wydostać. Chociaż jeszcze nie związaliśmy się z bohaterami, to już początkowe strony zmuszają nas do zaciśnięcia więzi i dotrwania do końca tej historii. Ta książka nie będzie przyjemna, ale może gdzieś tam będzie przebijać zza chmur słońce, ale trzeba się natrudzić by je dostrzec.

Może i jest to historia nieco nierealistyczna, ale ja mam to gdzieś głęboko. Pax to podobizna Lessie, wróć ale w lisim wydaniu, a któż z nas nie lubi lisów? W tej książce kryje się odpowiedź na pytanie, czy przyjaźń, a nawet miłość między człowiekiem i zwierzęciem jest możliwa. Jak wiele trzeba stracić, by wiedzieć, że to co się miało było wyjątkowe? To dzieciaki potrafią dokonać niemożliwego, ponieważ nie myślą tak jak dorośli i to właśnie w tym jest najpiękniejsze. Całą książkę czytałam z zapartym tchem i często tego oddechu mi brakowało - z całego serca polecam.




Tytuł oryginału: Pax
Data wydania: 26.10.2016
Liczba stron: 296
Gatunek: Literatura dla młodzieży
Wydawnictwo: IUVI - dziękuję!
* opis pochodzi ze strony Wydawnictwa

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?