piątek, 11 listopada 2016

Chodzi lisek koło drogi (Pax - Sara Pennypacker)


Zawsze miałam obiekcje co do osób, które czytały i zachwycały się nad Małym księciem. Ja nie rozumiem jego fenomenu i porównywanie Paxa do tej książki jest błędem, ponieważ Pax jest milion razy lepszy.

Odkąd Peter uratował osieroconego liska, on i Pax byli nierozłączni. Pewnego dnia dzieje się jednak coś, czego Peter nigdy by się nie spodziewał: jego ojciec idzie do wojska i chłopiec musi się przeprowadzić do dziadka, którego słabo zna i raczej nie lubi (ze wzajemnością) – a lisa wypuścić do lasu.
Jednak już pierwszej nocy Peter wymyka się z domu dziadka i wyrusza do swojego, oddalonego o 500 kilometrów, gdzie ma nadzieję zastać Paxa.
Lis w tym czasie musi się nauczyć, jak przetrwać w dzikim lesie, i na nowo odkryć świat ludzi i zwierząt. Nigdy jednak nie traci nadziei, że jego chłopiec po niego wróci.


Zanim ta książka trafiła w moje ręce, wiedziałam, że to będzie taki lodołamacz. Gdzieś spośród tych zlepków słów wyłowię jakąś perełkę, którą będę wspominać przez dłuższy czas. Tutaj nie pomyliłam się choćby o krztynę. Nie mogłam jej po prostu odłożyć, bo musiałam wiedzieć jak się skończy i czy będzie szczęśliwe zakończenie, czy jednak jak to jest ostatnio w zwyczaju, rozwalę sobie serce na kawałki. Ale tego dowiecie się jedynie wtedy, gdy przeczytacie tę książkę.

Zachwyciła mnie narracja w książce, ze względu na dwoisty charakter. Bo co byście powiedzieli na to, by narratorem był lis? Pax jest jednym z narratorów i jest mu poświęcona znaczna część książki, a raczej mogłabym stwierdzić, że to on wypełnia tą całą historię swoim życiem. Jednak nie myślcie, że Pax to jakieś magiczne stworzenie lub coś w tym stylu. Tutaj wkraczamy w instynkt zwierzęcy i całkowicie poznamy faunę od innej strony. Nie ma żadnych mówiących zwierząt, magicznych zdolności, jest tylko uczucie i sposób jego przekazania.

Od pierwszych słów jesteśmy rzuceni na głęboką wodę i bardzo ciężko jest się z niej wydostać. Chociaż jeszcze nie związaliśmy się z bohaterami, to już początkowe strony zmuszają nas do zaciśnięcia więzi i dotrwania do końca tej historii. Ta książka nie będzie przyjemna, ale może gdzieś tam będzie przebijać zza chmur słońce, ale trzeba się natrudzić by je dostrzec.

Może i jest to historia nieco nierealistyczna, ale ja mam to gdzieś głęboko. Pax to podobizna Lessie, wróć ale w lisim wydaniu, a któż z nas nie lubi lisów? W tej książce kryje się odpowiedź na pytanie, czy przyjaźń, a nawet miłość między człowiekiem i zwierzęciem jest możliwa. Jak wiele trzeba stracić, by wiedzieć, że to co się miało było wyjątkowe? To dzieciaki potrafią dokonać niemożliwego, ponieważ nie myślą tak jak dorośli i to właśnie w tym jest najpiękniejsze. Całą książkę czytałam z zapartym tchem i często tego oddechu mi brakowało - z całego serca polecam.




Tytuł oryginału: Pax
Data wydania: 26.10.2016
Liczba stron: 296
Gatunek: Literatura dla młodzieży
Wydawnictwo: IUVI - dziękuję!
* opis pochodzi ze strony Wydawnictwa

Disqus for Ujrzeć Słowa

Google+

Obserwatorzy

Skontaktuj się ze mną

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *