Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Piękna okładka, która od razu rzuca się w oczy i ten opis - nic tylko sięgnąć po książkę i się w niej zanurzyć. Muszę się jednak przyznać, że to moje pierwsze spotkanie z twórczością Rainbow Rowell i tak wiele osób ją zachwalało, oceny na różnych serwisach związanych z książkami aż mnie oszałamiały. Wiedziałam, że będzie to coś dobrego, w końcu tyle osób nie może się mylić. Jak widać ponownie wpadłam w pewnego rodzaju pułapkę, a mi pozostaje zastanawiać się: co ludzie widzą w tej książce?


Jesień to czas, kiedy jak jest ładna pogoda, to jest pięknie, kolorowo, wręcz radośnie lub wręcz odwrotnie, gdy za oknem plucha, zimno i mokro, to mamy ochotę owinąć się kocem i spędzić ten czas przy książce. Chcę wam zatem polecić trzy książki, bez których tak naprawdę nie ma dla mnie jesieni. Ja już te książki przeczytałam i zakochałam się w nich bezgranicznie, jeżeli wy jeszcze tego nie zrobiliście, to jesień, jako pora roku, nadaję się na ten czas idealnie:

Nie jestem wielką znawczynią twórczości Cecelii Ahern, w końcu przed Skazą, przeczytałam od niej jedynie Love, Rosie. Ale nie sądzę, by to miało jakikolwiek wpływ na mój odbiór, ponieważ autorka postanowiła wkroczyć w kompletnie inny gatunek. Czas na pewnego rodzaju dystopię.

Nareszcie trafiłam na thriller, który zawładnął mną w pełni. Nie sposób się było od niego oderwać i z niecierpliwością czekałam, jak sprawa zostanie rozwiązana. Uważajcie, trzymajcie się oparć fotela, bo może być niebezpiecznie.


Do jakiejkolwiek magii, zawsze będę lgnąć i będę jej zawsze pożądać. To taka iskierka, i chociaż się wydaje, że wszystko już zostało wymyślone, że fantastyka jest już do cna wyczyszczona przez innych autorów, to jednak pojawia się ktoś taki jak Susan Dennard i potrafi ona zaskoczyć.

Jakoś nie umiałam się zebrać do tego, by napisać recenzję drugiego tomu. Po wspaniałym początku od razu zabrałam się za czytanie kolejnego, a nawet mam już za sobą trzeci tom. Zakochałam się w tej serii bez pamięci to fakt, jednak trochę mi zabrało czasu jej czytanie.

Nie spodziewałam się tak dobrej lektury. Są różne głosy na jej temat, jednym się podoba, drugim przychodzi przesyt taką tematyką, ale jeżeli będziecie po nią sięgać sporadycznie, to na pewno wam się spodoba, pomimo tego, że nie jest to aż tak przyjemna lektura.

Przychodzi taki dzień w życiu książkoholika, w którym musi pozbyć się części biblioteczki. A więc przedstawiam wam książki do sprzedaży. Jeżeli ktoś jest zainteresowany niech pisze na: kontakt@ujrzecslowa.pl, tytuł "książki".
Wysyłam za pomocą poczty polskiej lub paczkomatu. Przy zakupie większej ilości książek, możliwe negocjacje. Dajcie książkom nowy dom, na pewno z was ktoś je pokocha :)
Oczywiście, kto pierwszy ten lepszy, wszystko odbywać się będzie wg. daty i godziny e-maila który do mnie przybędzie pierwszy :) Postaram się na bieżąco aktualizować listę...


To jest historia inna niż wszystkie, ze względu na to, że napisało ją samo życie. Nikt z was na pewno nie jest na taką książkę przygotowany, ale gwarantuje wam, że przeczytanie, a przede wszystkim kupienie jej, przyniesie wam, jak i innym wiele dobrego.

Każdy z was zapewne wie, że wydawnictwa uwielbiają zastawiać sidła na nas, biednych książkoholików, którzy swoje ostatnie zaskórniaki wydają na książki, bo przecież smutno by im było, gdyby stały na półkach sklepowych. Oto na co, moim subiektywnym zdaniem, należy zwrócić uwagę w przeciągu następnych trzech miesięcy:

Piąty tom oznacza jedno - to już koniec, nie ma już nic. Tak moi mili, czas na zakończenie serii o Gregorze wybrańcu. Ciężko z jednej strony napisać o niej coś innego, niż we wcześniejszych częściach, skoro była tam samo dobra jak poprzedniczki, a może i nawet odrobinę lepsza?

Chciałoby się napisać tutaj coś pokrzepiającego wasze skołatane serca. Może coś w stylu, że wreszcie się pohamowałam z ilością książek, które przybyły do mnie we wrześniu. Jednak nie będę oszukiwać was, ani tak naprawdę siebie. Książek przybyło tyle, że aż głowa boli. Ale jest jeden plus i aż sobie się dziwię: pierwszy raz w tym roku, nie kupiłam ani jednej książki! Normalnie powód do dumy, tylko jakoś ani trochę nie przedkłada się to na ilość książek, które do mnie przywędrowały, było ich tylko 37... ;)