Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Bez happy endu ? (Prawo Mojżesza - Amy Harmon)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     22:20:00    Etykiety:, 

Chyba każdy wam to powie, a może nawet i wy jesteście zaintrygowani tą książką z jednego powodu: napis na okładce, który sugeruje nam, że nie będzie tu happy endu. Mnie ten napis aż zelektryzował i wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Kto z nas nie lubi sobie popłakać? Czy ostatecznie zgadzam się z tym napisem? Szczerze trochę bym na ten temat polemizowała.

Znaleziono go w koszu na pranie w pralni Quick Wash. Miał zaledwie kilka godzin i był bliski śmierci. Jego matka, młoda narkomanka, porzuciła go zaraz po narodzinach. Zmarła zresztą kilka dni później. Mojżesz przeżył — dziecko z problemami, z którego wyrósł chłopak z problemami. Był urodziwy i egzotyczny, niespokojny, mroczny i milczący. Samotny. Budził lęk i ciekawość.
I oto któregoś lipcowego dnia osiemnastoletni Mojżesz zjawił się na farmie rodziców niespełna siedemnastoletniej Georgii. Miał pomagać w codziennych zajęciach. Był pracowity i energiczny, ale też oschły i nieprzenikniony. Fascynujący i przerażający. Georgia, wbrew ostrzeżeniom i zakazom, zbliżyła się do niego... I zaczęła tonąć.*


Trzeba zastanowić się nad moim głównym zarzutem, a więc konstrukcją stwierdzenia: happy end. Każdy kto chociaż trochę umie angielski, wie, że te dwa słowa dotyczą końca. Albo jest szczęśliwy albo nie. Tutaj nie tylko za sprawą okładki, ale również przedmowy autorki, już przygotowujemy chusteczki i staramy się zbić w sobie, tylko, by nie być zaskoczonym nagłym wybuchem płaczu. Chusteczki u mnie leżały, leżały i nawet ich opakowania nie otwarłam. Nie powiem, są momenty melancholijne, jest w niej wiele o stracie, niezrozumieniu i bólu, ale to wszystko znajduje się w drugiej części powieści, a nie w samym zakończeniu. Dlatego chyba jestem trochę zawiedziona, może właśnie dlatego, że gdy ktoś wam mówi: będziesz płakać, będzie smutno, wręcz nie przeżyjesz rozrywających cię na kawałki momentom, ty chyba się na to uodparniasz i wychodzi klops.

Nie martwcie się, to naprawdę nie jest zła książka. Ja tylko wyrażam swoje niezadowolenie na temat tego, jak dana książka jest reklamowana. Chyba zawsze mam z tym największy problem. Polecenia, słowa na okładce, często mogą być mylące. Te nie są w stu procentach kłamliwe, ale nie są też prawdziwe.

Co tyczy się samej historii... była dość ciekawa i nie spodziewałam się w nim wątku paranormalnego. Widać autorzy nie starają się robić książek paranormalnych, jak powiedzmy dziesięć lat temu, teraz wplatają malutki wątek w dość realistyczną historię, zazwyczaj miłosną. W przypadku Prawa Mojżesza wydaje się to być strzałem w dziesiątkę. Trochę tu duchów, nieznanych mocy, może nawet chorób psychicznych? Dzięki temu zagraniu, wkrada się nam tu wątek kryminalny. Czyli tak naprawdę Prawo Mojżesza jest połączeniem wielu gatunków, ale w tej historii wydaje się to ciekawym i dość dopracowanym motywem.

Książka jest podzielona na dwa etapy. Pierwszy etap dotyczy poznania całej historii, podchodów nastoletnich bohaterów, z ciekawymi rozwiązaniami. I jest też historia przedstawiona kilka lat później i dopiero wtedy wnikamy w historię w pełni. Tylko wydaje się, że to dwie odrębne historie, gdzie cechą wspólną są bohaterowie. I dlatego pierwsza część jest taka typowo dla nastolatek, a druga dla tej starszej młodzieży. Kiedy bohaterowie są starsi, dopiero są odkrywane karty przepełnione bólem i stratą, a przede wszystkim dostrzegamy wewnętrzną walkę z samym sobą. Pod koniec również powoli czeka na nas finał historii kryminalnej i ten wątek, również wnosi coś do treści.

Bohaterowie to dość inna bajka, bo ja osobiście Mojżesza polubiłam, ale Georgia to taka dziewczyna, która wydaje się być głupsza i bardziej egoistyczna niż na pierwszy rzut oka widać. Nie mniej jednak nie przeszkadza to na tyle, by rzucić książkę w kąt, bo naprawdę po pewnym czasie aż chcemy przewracać strony, by dotrwać do finału.

Piękna okładka nie zawsze zwiastuje ładną i przyjemną historię, początek może was zwieść na manowce, ale dopiero później wszystko się rozkręca. Czy będziecie płakać? Nie wiem, mi się to nie zdarzyło, ale kto wie...




Tytuł oryginału: The Law of Moses
Data wydania: 31.08.2016
Liczba stron: 360
Seria: Prawo Mojżesza
Tom: I
Prawo Mojżesza | Pieśń Dawida
Gatunek: Powieść obyczajowa | Romans
Wydawnictwo: Editio - dziękuję!
* opis pochodzi ze strony Wydawnictwa

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?