Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie


Każdy wie kim są wampiry. Wiele z nas (bo oczywiście i ja się tutaj zaliczam), marzy o tym, by nieśmiertelność była możliwa. Plany jakie układam sobie w głowie prawie każdego dnia, są niebywałe i ciągle poszerzają własne horyzonty. Nawet bym nie tęskniła za wschodami słońca, w końcu nie lubię wstawać z kurami. Pozbycie się jestestwa w dziennym świetle, też nie byłoby takie złe, pomyślcie o omijających was korkach, tłumu ludzi spotykanego na każdy kroku. Teraz tylko zostaniecie wy i bezgraniczna noc. Niby wydaje się wszystko na odpowiednim miejscu, ale marzyć każdy lubi. Gorzej, gdy marzenia się spełnią, a oczekiwania nie będą pokrywały się ze stanem faktycznym. Louis de Pointe du Lac właśnie przeżywa takie katusze.


Czasem wystarczy jedna przeczytana książka danej autorki czy autora, by wiedzieć, że każda kolejna będzie równie dobra. Chłopak na zastępstwo bardzo mi się podobał i nie mogłam się doczekać aż wreszcie się dorwę do kolejnej pozycji. Padło na Chłopaka z sąsiedztwa. I tak, znów przepadłam.

W literaturze na pewno znajdziecie mnóstwo wykorzystań alternatywnych światów. Nawet mogę się założyć, że różnych wersji Londynu jest od groma. Ale ja i tak chętnie zagłębiam się w takich tematach, może ze względu na to, że świat, który tak naprawdę znamy, jest przepełniony szarością i bezsensownością i to właśnie dlatego szukamy różnych alternatyw?



Jak zwykle daliście mi niemały orzech do zgryzienia z waszymi odpowiedziami, ale wiadomo jak to jest... wygrać może tylko jedna osoba...

Kto by się spodziewał, że to już siódmy tom serii Driven. Ktoś z was na pewno może pomyśleć, jejku, przecież tego jest za dużo, można się znudzić, ale powiem wam że tak nie jest. Wszystko za sprawą tego, że od tomu piątego tak naprawdę, można czytać historie oddzielnie, nie znając głównej trylogii.

Ostatnio zarówno przez e-mail, jak i wiadomości na Instagramie, zostałam zalana falą zapytań dotyczących tego, gdzie można zdobyć moje zakładki magnetyczne. Cieszę się ogromnie, że jesteście chętni je zakupić, oddać nerkę czy nawet posunąć się do niecnych czynów ;) Sprzedawać nie mam zamiaru takich zakładek (przynajmniej jeszcze nie teraz), ale postanowiłam zorganizować wymianę.

Już od dawien dawna słyszałam o tej książce bardzo wiele. Prawie każdy zachwycał się nad nią, ale wiecie jak to bywa, ta książka była niedostępna (istny biały kruk), wszystko za sprawą wyczerpanego nakładu. Ale wydawnictwo Zysk i S-ka postanowiło to zmienić i dziś możemy się nacieszyć książką, w nowej oprawie i to w jakiej oprawie!

Nigdy nie możemy być przygotowani na to, co może stać się z naszym światem. Nie musi być to wcale kataklizm nadchodzący z kosmosu, może to być coś, co zaszyje się między nami jak pluskwy. Tak, dobrze myślicie, zombie nadchodzą, a świeżego mięsa nie brakuje.

Ja tę książkę po prostu musiałam przeczytać. Tylko gdy dowiedziałam się o tym, że wychodzi film, to obejrzałam sobie trailer i pomyślałam: kurde, może być dobre. Nagle potem się okazało, że to film na podstawie książki. Wydawnictwo postanowiło ruszyć z kopyta i wydać ją już teraz. Jestem już po lekturze i jak mi się podobało?

Chyba każdy wam to powie, a może nawet i wy jesteście zaintrygowani tą książką z jednego powodu: napis na okładce, który sugeruje nam, że nie będzie tu happy endu. Mnie ten napis aż zelektryzował i wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Kto z nas nie lubi sobie popłakać? Czy ostatecznie zgadzam się z tym napisem? Szczerze trochę bym na ten temat polemizowała.

Chciałam po prostu zmierzyć się z serią, która od jakiegoś czasu się na mnie czaiła, gdzieś tam za rogiem ciągle na mnie spoglądała i mnie szturchała. Nareszcie udało mi się zdobyć jeden z najnowszych tomów serii S.T.A.L.K.E.R., a raczej o Fabrycznej Zonie i co z tego tak naprawdę wyszło?

Postanowiłam dla was kochani, stworzyć pewien konkurs. Tak o, bez okazji, no bo wiadomo, szkoła i te sprawy (w moim przypadku praca) trzeba wam więc osłodzić nadchodzącą jesień :)


Postanowiłam zrobić dla was zbiór najładniejszych okładek, które do tej pory zawitały u mnie na półkach. A więc zaczynamy (kolejność alfabetyczna)

Sierpień był obfity w różne wydarzenia, pod koniec miesiąca prawie, zaskoczyło mnie to, że wreszcie znalazłam pracę, więc jak wiadomo, czasu na czytanie jest zdecydowanie mniej. Na pewno będę potrzebowała trochę więcej czasu, by się z wszystkim zorganizować, ale naprawdę nie narzekam. Jednak musicie wiedzieć, że pod koniec miesiąca przeczytałam zdecydowanie za mało książek, ale to przecież nie oznacza, że nowe książki do mnie nie przybyły, oj, ich było akurat sporo.