Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Wywiad: Adelina Tulińska



Autor:  Adriana Bączkiewicz     12:03:00    Etykiety:, 

Zapraszam was na wywiad z Adeliną Tulińską, autorką Dotyku północy.

Adriana Bączkiewicz: Optymistka, pesymistka, czy raczej realistka, jakim typem człowieka mogłabyś się określić?
Adelina Tulińska: Zdecydowanie optymistką! Ale.. Nie zawsze taka byłam. Półtora roku temu moje życie wywróciło się do góry nogami. Wcześniej miałam pracę, której nie lubiłam i fatalnie zarabiałam. Doszło do momentu krytycznego… Bodźcem do zmian był wyjazd na projekt dotyczący terapii tańcem. Po powrocie czułam się jakby ktoś na mnie wylał kubeł zimnej wody. Zaczęłam czytać książki typu “Potęga podświadomości” “Poznaj moc, która jest w Tobie” (gorąco polecam osobom, które chcą coś zmienić w swoim życiu) i stosować techniki pozytywnego myślenia i nastawiania się na cel. Teraz zawsze staram się skupiać na pozytywach nawet z pozoru fatalnych sytuacji.

A.B.: Każdy woli inną formę turystyki. Jedni lubią zamki i zabytki, drudzy atrakcje, które dostarczą im adrenalinę, a jak jest z Tobą?
A. T.: Ja uwielbiam wszystko, co pozwala oderwać głowę od pracy :) Zamki, muzea, szwendanie się po miastach z mapką (najlepiej w pojedynkę) spacery, lasy, jeziora, wesołe miasteczka i aquaparki oczywiście też. Jednak na bungee byś mnie chyba nie namówiła.

A.B.: Gotować nie każdy potrafi, ale każdy uwielbia oddać się przyjemności jedzenia pyszności. Jaką potrawę chciałabyś zjeść, jeżeli byłby to ostatni posiłek w Twoim życiu?
A. T.: Hmmm, na pewno coś na słodko! Może… szarlotkę? Koniecznie domowej roboty.

A.B.: Chyba każdy ogląda jakieś filmy bądź seriale, co poleciłabyś swoim czytelnikom?
A. T.: Cóż mogę polecić Czytelnikom? Z filmów, uwielbiam francuskie komedie : Wasabi, Taxi, Asterixy, Nietykalni, Za jakie grzechy dobry Boże. A z seriali...może pierwszy sezon Wikingów? (tylko dla widzów o mocnych nerwach!). Na uznanie zasługuje świetny trailer zrobiony przez Platige Image!

A.B.: Kiedyś Nasza Klasa była szczytem portali społecznościowych, potem przyszedł czas na facebooka, teraz instagramy, snapchaty i inne, których nawet nie potrafię spamiętać. Czy w tej internetowej komunikacji też się gubisz?
A. T.:
Zatrzymałam się na etapie Facebooka i Instagrama. Snapa przez chwilę miałam, ale mnie nie wciągnął. Od pewnego czasu jaram się apką Wattpad, gdzie można publikować swoją twórczość oraz czytać ebooki. Muzyki słucham przeważnie na Spotify. Jeżeli ćwiczę to włączam Endomondo. To co mi się przydaje to instaluję. Takie mamy czasy, wszystko się zmienia niemalże z dnia na dzień.

A.B.: Autor czy autorka książek, to dla mnie osoba, która czyta dużo książek. Jak jest z Tobą?
A. T.:
Czytam tyle, na ile mi czas pozwala :) Dużo książek (właściwie ebooków) kupuję, ale muszę przyznać bez bicia, że nie wszystkie kończę…

A.B.: Gdybyś mogła zmienić coś na rynku wydawniczym, czego ta zmiana by dotyczyła?
A. T.:
Zdecydowanie starałabym się zmienić obraz polskiej książki w oczach Czytelnika. Powinniśmy promować to co polskie, bo nasze książki wcale nie są gorsze! Często polskie autorki piszą pod pseudonimami, które brzmią amerykańsko, akcje ich książek są osadzone za granicą, wszystko po to, żeby Czytelnik się nabrał i myślał, że kupuje literaturę zagraniczną... Wszystko dlatego, że takie książki się lepiej sprzedają. Dlaczego tak jest? W dodatku przez ogromny napływ literatury zagranicznej, polscy Autorzy, zwłaszcza debiutanci mają bardzo utrudnione zadanie.
W mojej książce bohaterka jedzie za granicę, to fakt, ale dlatego, że wymaga tego rozwój akcji pod względem geograficzno biologicznym. Bohaterka ma polskie imię i nazwisko inni bohaterowie(Polacy),mają polskie imiona, ja również podpisuję się swoim imieniem i nazwiskiem. Akcja drugiego tomu również częściowo rozgrywa się w Polsce.

A.B.: Jako debiutantka, o czym marzyłaś? O pieniądzach? Może o tym uczuciu, gdy zobaczysz swoją książkę na półce? Czy może o czymś zgoła innym?
A. T.:
Moje marzenie już się spełniło! Chciałam napisać książkę, która zabierze ludzi w baśniowy świat pełen tajemnic i zagadek. Marzyłam, żeby człowiek biorąc moją książkę oderwał się na chwilę od swojej rzeczywistości i zatracił się w jej magii. Jeśli wierzyć opinii ludzi, którzy już są po lekturze, udało mi się.

A.B.: Wyobraźmy sobie sytuację, że stałaś się jednym z bohaterów Twojej książki. Kim byś była i jakie byłoby Twoje zadanie?
A. T.:
Osadziłabym się w roli przyjaciółki głównej bohaterki, powiedziałabym jej żeby nigdy w siebie nie wątpiła.

A.B.: Niezależnie, czy jesteśmy fanami fantastyki, to i tak każdy z nas marzy o posiadaniu nadprzyrodzonej mocy. Gdybyś mogła wybrać jedną nadzwyczajną moc, co by to było?
A. T.:
Moc uleczania chorych.

A.B.: Każdy z nas gdy zauważa w Internecie czy w telewizji, piętnowanie w śmieszny sposób natury Polaków, uważa, że to nie on jest tym typową Halinką z kuchni. Czy jesteś w stanie się przyznać do tego, że którąś Halinką jesteś Ty sama?
A. T.:
Daj spokój, ta postać jest na maksa przerysowana, nie ma takich Polek :)
No właśnie, to jest to o czym mówiłam wcześniej przy pytaniu o rynek wydawniczy.

A.B.: Deszcz głośno bębni w szyby, a ciągle siedzisz w swoim pokoju z książką w ręku, popijając ulubioną herbatę. Nagle Twoich uszu dosięga głos prezentera telewizyjnego, który ogłasza, że świat, jaki znamy zakończy się za 24 godziny, gdyż w planetę zmierza ogromna asteroida. Jak spędzisz ostatni dzień swojego życia?
A. T.:
Postarałabym się o to, żeby być z rodziną, więc pewnie wzięłabym samochód załadowałabym do niego narzeczonego, psa i kota i wyruszylibyśmy w podróż do przez Warszawę, Wschód, na Kaszuby (moi rodzice nie mieszkają w Łodzi).

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?