Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Nie wchodź do lasu (Gałęziste - Artur Urbanowicz)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     15:37:00    Etykiety:, 

Thrillery mają to do siebie, że muszą w nas jakiś sposób poruszyć. Gdzieś musi być ukryta mroczna tajemnica, której rozwiązanie spowoduje u nas ciarki na całym ciele. Uwielbiam ten stan, gdy czytając taką książkę późnym wieczorem lub nocą, wprowadzam się w trans i przenoszę się do świata grozy. Uważajcie, nie czytajcie tej książki o zmroku...

Nie wierz w nic, co widzisz, słyszysz... i w co do tej pory wierzyłeś...
Jest takie miejsce, w którym mieści się ten dom. Miejsce, w sercu którego kryje się też to jezioro i w którym ten demon był od zawsze. To las. Las, w którym za nic w świecie nie chciałbyś się zgubić. Gdy już raz do niego wejdziesz, nie pozwoli Ci wyjść...
Jest taka historia, której nie chciałbyś poznać. Opowieść, która Cię zaintryguje, zaskoczy i przerazi do szpiku kości. Thriller na baśniowych ziemiach Suwalszczyzny.
Odważysz się?*


Muszę przyznać autorowi to, że potrafi rozpocząć swoją książkę w taki sposób, że już na początku możemy się dowiedzieć, do jakiej przerażającej historii będziemy wchodzić. Prolog jest mocnym początkiem, który tylko ostrzy nasze czytelnicze kły na resztę książki. A muszę przyznać, że jest to niezła cegiełka, nie tylko ze względu na to, że ma tyle stron, ale jest napisana mniejszą czcionką, więc uwierzcie mi na słowo, że kilka dobrych godzin macie z głowy. Koncentrując się wyłącznie na pozytywnych odczuciach po tej lekturze, muszę autorowi pogratulować mrocznej otoczki - czyli czegoś, na czym ta powieść powinna się opierać. Mrok i groza przepełniają nas doszczętnie, chociaż z drugiej strony nie są to momenty drastyczne, bo wszystko opiera się na nieznanym strachu.
Dotarło do niej, że były to kroki śmierci.
Powiedzmy, że klimat grozy i strachu przyrównałabym do filmu The Blair Witch Project (który osobiście wielbię). To jest taki styl, gdzie tak naprawdę nie wszystko musi być napisane wprost, by nas przerażało. Nie potrzeba tutaj wyrafinowanych opisów tortur, scenerii, to po prostu się czuje. Zawsze to, czego nie widać, może nas przestraszyć najbardziej. Bo kto by się bał dziwnych postaci ukrytych w lesie, ale czy to naprawdę są ludzie, czy może jednak kolejne drzewo, a to umysł płata z nas figle? No właśnie. To, co ty sobie dopowiesz, to jest twoje - i to właśnie najbardziej tu przeraża.

Wspomniałam, że jest to dość obszerna powieść i mogłoby się wydawać, że jako debiut, albo będzie to bardzo dobre posunięcie, bo ukaże kunszt i talent autora, albo będzie to lanie wody i tyle. Nie umiem do końca stwierdzić, gdzie obszerność tej pozycji się plasuje. Bo widać w Gałęzistych pomysł i to bardzo dobry pomysł: po pierwsze na umieszczenie miejsca akcji na Suwalszczyźnie, dołożenie do tego wierzenia pogan, demonów i dwójki głównych bohaterów, którzy wkraczają w mroczne rejony. I chociaż nie jest to nowatorski pomysł, to uważam, że takich książek jest za mało. Ale, po skończonej lekturze dochodzę do wniosku, że było tutaj wszystkiego za dużo. Niektóre opisy były aż nadto przerysowane, albo raczej przegadane. Wiele dialogów i wydarzeń, można by spokojnie wyciąć, i wtedy powstałaby ta mroczna masa, która jest najważniejsza. I tu jest właśnie ten mały dysonans: książka jest dobra, w swoim pomyśle i poniekąd wykonaniu, ale czasem autor wychodził ze swoją wyobraźnią do lasu i tak jakby się gubił w nim - całkiem niepotrzebnie.

Co tyczy się samych bohaterów Karoli i Tomka, poznajemy ich dość szczegółowo (przynajmniej tak mi się wydawało) i tu pojawia się u mnie takie uczucie do nich, czyli miłość/nienawiść. Bardzo dużo uwagi jest im poświęcone i czasem mam wrażenie, że zbyt dużo, ale największe rozczarowanie budzi u mnie fakt, że posługują się często potocznym językiem, i wstawki w tekście odnoszące się szczegółowo do marek lub firm, też jakoś mi nie przypadł do gustu. Ale tak jak napisałam, jest to mój gust, a wam taki zabieg może się spodobać. Między tą dwójką bohaterów ideologicznie trochę mi nie zagrało, w sensie, nie sądzę by ta para mogłaby ze sobą tyle wytrzymać i by łączyło ich jakieś większe uczucie, ale ludzie są różni, czyż nie tak?

Ostatecznie polecam tę książkę, bo ogólny rozrachunek wychodzi na plus. Autor w moim odczuciu powinien popracować nad swoim stylem, w szczególności nad tym, by nie zbaczać z obranej ścieżki gatunku danej książki. Bo to właśnie była taka sinusoida. Już był mroczny charakter, gdzie powoli zaczynałam odczuwać grozę, a potem znowu były dialogi, które nic nie wnosiły do treści i po prostu psuły cały nastrój. Mogłabym nawet stwierdzić: im dalej w las, tym ciekawiej. Jeżeli autor skupi się na głównym nurcie, i da upust swojej budzącej grozę wyobraźni, to kolejna książka, może być hitem. A tak, jak na debiut, naprawdę nie było najgorzej, ale zawsze mogło być lepiej.



Data wydania: 01.04.2016
Liczba stron: 462
Gatunek: Thriller
Wydawnictwo: Novae res - Za tę lekturę dziękuję Autorowi!
* opis pochodzi ze strony Wydawnictwa

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?