Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Fala samobójstw w Sandomierzu (Pierwsza przyczyna - Grzegorz Bryk)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     12:16:00    Etykiety:, 

Jestem zwolenniczką dziwnych i niecodziennych książek. Raz na jakiś czas potrzebuję lektury, która będzie odrobinę bardziej wymagająca od pozostałych, które czytam na co dzień. Tak też było z Pierwszą przyczyną Grzegorza Bryka.

Na tajemnicze i bezprecedensowe w historii ludzkości spotkanie, które według organizatorów jest "ważniejsze od spotkania Mojżesza z Bogiem", zmierza istna galeria osobowości: cyniczny pisarz o wybujałym ego, przeżywająca kryzys wiary mniszka, szkaradny karzeł popisujący się zdolnościami paranormalnymi, marynarz o poranionym ciele i duszy, oraz Ahaswerus - nieśmiertelna istota, która na własne oczy widziała narodziny świata. Co ich przybycie ma wspólnego z falą samobójstw przetaczającą się przez Sandomierz, niewyjaśnionym mordem pary Cyganów i krwawym płaczem świętych ikon? "Pierwsza przyczyna" to pojedynek racjonalizmu z czarną magią, nauki z wiarą, logiki z obłędem. Jednak przede wszystkim jest to pełna niesamowitości historia o wyrzeczeniu się miłości i obsesyjnym pragnieniu śmierci.*

Akcja w tej książce nie pędzi, nie jest również powolna, ona po prostu jest, ale nie w samotności. Poznajemy różne w niej wydarzenia, a wydawałoby się, że w tak małej ilości stron jest to całkowicie niemożliwe. Ogromny plus za to, że dużą rolę odgrywa tutaj Sandomierz. Osobiście tego miasta jeszcze nie zwiedziłam, ale jest to wartość dodana, którą zawsze lubię dostrzegać w książkach. Bo po co wyjeżdżać gdzieś wyobraźnią za granicę, jak w Polsce mamy tak urokliwe i tajemnicze miejsca.

Nie tylko dużo w niej urokliwych miejsc, ale również wiele odwołań do nas samych. Oczywiście, że lubimy pić alkohol, potrafimy przy tym rozmawiać na wszystkie tematy wszechświata, sprzeczać się i rozważać, chociaż najczęściej to raczej sprzeczamy. Tak też jest w tej książce, przeciwstawne poglądy da się wyczuć zarówno w narracji, jak i w dialogach. Czasem się uśmiechniemy, a czasem na dłużej przystajemy by się zastanowić.

Nie sądzę, że książka Grzegorza Bryka okaże się lekturą dla wszystkich, bo po pierwsze takie książki trzeba lubić, po drugie nie można mieć oporów do polskiej literatury (a z tym macie jeszcze duże problemy), po trzecie ta książka wymaga zrozumienia. Znajdziecie w niej misz-masz gatunków, dlatego nie do końca wiedziałam, do jakiej kategorii ją sklasyfikować. 

Może i ostatecznie nie zachwyciłam się tą pozycją jakoś ogromnie, to jednak nie żałuję na nią spędzonego czasu. Nie podobało mi się odrobinę wtopienie w to tematu wiary, który dla mnie jest obcym tematem, którego zazwyczaj nie tykam, więc z tego miejsca nie zostawiam tej lekturze jakiejkolwiek wymiernej oceny. Ale za to, wtopienie w to nadnaturalnych zjawisk było ciekawym pomysłem. Czy warto ją przeczytać? Myślę, że tak, ale to lektura dla czytelników, którzy od lektury chcą czegoś więcej.

Data wydania: 22.06.2016
Liczba stron: 249
Gatunek: Literatura piękna
Wydawnictwo: Księgarnia Literacka im. Sióstr Chodakowskich
Za lekturę dziękuję Autorowi
* opis pochodzi ze strony Wydawnictwa

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?