Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Kolejna książka dostała się do moich rąk, która może i jest romansem, ale zakorzenione są w niej również używki. Nie przepadam za tym, by raz za razem sięgać po książki mniej więcej o tej samej tematyce, ale inni się zachwycali tą pozycją, to czemu tak naprawdę nie spróbować?

Każdy z nas zapewne przyzna się do tego, że chciałby mieć jakąś nadnaturalną moc. Jedni chcieliby latać, drudzy stać się niewidzialni, a pozostali, chcieliby poznać myśli innych. Szkic Olivii Samms ukaże wam, jak to jest wejść do czyjejś głowy i z czym to się tak naprawdę wiąże...

Dziewczyna z Dzielnicy Cudów to moje pierwsze spotkanie z twórczością Anety Jadowskiej, a trzeba to przyznać, na swoim koncie autorka ma dość pokaźny zbiór książek. Czy jest zatem tak, że gdy dany autor, ma już jakiś dorobek, to czy każda kolejna książka odnosi sukces? Zaraz się przekonamy.

Thrillery mają to do siebie, że muszą w nas jakiś sposób poruszyć. Gdzieś musi być ukryta mroczna tajemnica, której rozwiązanie spowoduje u nas ciarki na całym ciele. Uwielbiam ten stan, gdy czytając taką książkę późnym wieczorem lub nocą, wprowadzam się w trans i przenoszę się do świata grozy. Uważajcie, nie czytajcie tej książki o zmroku...

Pomyślałam sobie: nie samymi książkami człowiek żyje - osobiście żyję jeszcze serialami i filmami. Ale nie martwcie się, one tu nie przesłonią całej książkowej sfery. Długo się zastanawiałam nad tym, czy mogę podpiąć tutaj i recenzje filmów. Nie wiem, czy w ogóle będę umiała je pisać, ale spróbować zawsze można. W końcu strona nazywa się Ujrzeć słowa, a seriale i filmy właśnie musimy ujrzeć. Więc się nada. Zapraszam was na recenzję serialu The walking dead:


Czas na dalsze losy różnych bohaterów, których poniekąd poznaliśmy w poprzednich częściach serii Driven. Postanowiłam połączyć recenzję tomu piątego i szóstego, chociaż historie w nich zawarte są kompletnie różne, ale nadal emocjonujące i rozpalające serce, umysł i ciało.


U mnie to zawsze tak jest, że albo jakiegoś gatunku długo nie czytam, a potem bum, jedna za drugą. Takie zachowanie zazwyczaj powoduje pewne problemy, ponieważ jeżeli dwie książki, czytane mniej więcej w tym samym momencie, są z tego samego gatunku, a nawet i mówią o tym samym, to nie ma możliwości, by obydwie spodobały się na takim samym poziomie. Jednak w książce Niemartwi. Ciała wasze jak chleb, problemów było zbyt wiele, by na nie przymknąć oko.

Od czasu do czasu lubię odstresować się przy powieści erotycznej. No może nie można tego nazwać kompletnym odstresowaniem, w końcu takie książki mają pobudzić w nas żądze i spowodować poniekąd podniecenie. Sny Morfeusza to książka dla dorosłych, więc i ta recenzja będzie przeznaczona dla takiego grona.

Każdy z was zapewne wie, że wydawnictwa uwielbiają zastawiać sidła na nas, biednych książkoholików, którzy swoje ostatnie zaskórniaki wydają na książki, bo przecież smutno by im było, gdyby stały na półkach sklepowych. Oto na co, moim subiektywnym zdaniem, należy zwrócić uwagę w przeciągu następnych dwóch miesięcy (gdy klikniecie na tytuł, przeniesie was do opisu danej książki):

Jestem zwolenniczką dziwnych i niecodziennych książek. Raz na jakiś czas potrzebuję lektury, która będzie odrobinę bardziej wymagająca od pozostałych, które czytam na co dzień. Tak też było z Pierwszą przyczyną Grzegorza Bryka.

Czas na kolejny debiut w moich rękach. Tym razem jest to kryminał i nie wiem dlaczego, ale jest to ten gatunek, którego najbardziej obawiam się w debiutach. Stworzyć dobry, wciągający i przede wszystkim nietuzinkowy kryminał, moim zdaniem, jest bardzo ciężko. Jak wypadła Joanna Bagrij w tym temacie?

Jeżeli spojrzycie na dół strony, to zauważycie tam pewne zdjęcie i chyba rozjaśni wam ono wasz umysł. Tak, Infekcję tak naprawdę już mam dawno za sobą (aż dwa lata temu), jednak wiadomo jak to jest, pamięć płata figle, więc na pewno nie wszystko pamiętam. Znaczy, gdy się nad tym zastanowię, to pamiętałam jedną scenę z tej książki, ogólny zarys i nic więcej. No może jeszcze to, że ogromnie mi się podobała. Jak, po dwóch latach wygląda ona w moich oczach?

Zapraszam was na wywiad z Adeliną Tulińską, autorką Dotyku północy.

Próbowałam każdą możliwą mocą odpędzić się od tego scenariusza. Dobrze wiecie, że niechętnie podchodziłam do tej pozycji, bo trochę godzi ona w moją wizję na temat Harry'ego Pottera. Może to też dlatego, że niesamowicie się jej bałam i zarazem nie chciałam sobie zepsuć całego magicznego światopoglądu. Czy moje obawy okazały się słuszne? Zapraszam na recenzję bez spojlerów!

Czasem, a nawet dość często, wspominam wam o tym, że się chyba starzeję, ale gdy w moje ręce trafia taka pozycja jak Pożeracze książek to mam wrażenie, że ubyło mi kilka dobrych lat. To niesamowite, jak książki potrafią na nas wpłynąć, w szczególności jeżeli ich lektura tak bardzo nam się spodobała.


Co tu będę dużo ględzić, lepiej popatrzcie na te cudeńka: