Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Tik tak (Mechaniczny - Ian Tregillis)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     08:58:00    Etykiety:, 

Do jakiegokolwiek steampunku trudno mnie było przekonać i chyba nawet nadal nie jestem do końca przekonana. Ale ta okładka chwyciła mnie za serce, a raczej zapałałam miłością bezwzględną do oprawy Mechanicznego Iana Tregillisa. SQN - robicie to dobrze!

Zaraz po tym, jak naukowiec i zegarmistrz Christiaan Huygens stworzył w XVII wieku pierwszego Klakiera, Holandia powołała do życia mechaniczną armię. Nie trzeba było długo czekać, żeby legion mosiężnych piechurów pomaszerował na Westminster. Królestwo Niderlandów stało się supermocarstwem dzierżącym niepodzielną władzę w Europie.*

Chyba spodziewałam się po tej historii czegoś innego. Nie będę was okłamywać, że łatwo się w nią wkręcić. Mi jakoś trybiki od razu nie wskoczyły na odpowiednie miejsce. Zdecydowanie przydałby się jakiś smar, ponieważ zgrzytało niemiłosiernie. Zgrzyt ten powstał z wielu powodów, jednym z nich było to, że trzeba było wejść na odpowiednie tory i zapoznać się z całkiem nowym stylem - ale wiadomo, maszyna musi się rozkręcić jakiś czas, by później cichutko pracowała.

Tak właśnie było w przypadku Mechanicznego. Początek szedł mi dość opornie, a raczej pierwsze sto stron. Ian Tregillis postanowił nam przedstawić świat, bohaterów, i z jednej strony to rozumiem, bo bez tego, ciężko byłoby się odnaleźć, ale zabrakło na początku jakiegoś mocnego bum. Taki wybuch mógłby rekompensować wolne tempo kolejnych wydarzeń, ale ja cierpliwie czekałam. I dobrze, że czekałam, ponieważ z każdą stroną było coraz lepiej.

Temat zbuntowanych "maszyn" przewija się nie tylko w książkach już od bardzo dawna, ale ja nie mam nic do takiego zabiegu. Mogłabym opisać tę książkę jako historia o mechanicznym niewolnictwie. Znajdzie się w niej nie tylko właściwą akcję, ale również i spowolnienia jej, gdzie przystajemy na chwilę i dumamy o egzystencjalizmie, czy taka forma niewolnictwa w przypadku Klakierów jest właściwa i gdzie jest granica w postrzeganiu kogoś jako osobę myślącą. Ta książka posiada wiele walorów moralnych i chociaż jest to fikcja, sądzę, że warto się nad nią nieco dłużej zatrzymać.

Wspominałam, że ciężko się w nią wkręcić, bo to prawda, ale potem idzie już z górki. Czytałam ją z niemałym zaciekawieniem i cały ten techniczny świat wydawał się zarazem obcy, ale i bardzo tożsamy z tym co mogliśmy zauważyć na przestrzeni wieków. To, że mamy w niej przedstawione dawne czasy i dodany zostaje wątek techniki, to tylko plus dla całego pomysłu. Myślę, że dla jednych może się to wydawać dość nudna lektura, a dla drugich wręcz będzie mechanicznym skarbem, który będzie się chciało ciągle wprawiać w ruch.



Tytuł oryginału: The Mechanical
Data wydania: 20.07.2016
Liczba stron: 480
Seria: Wojny alchemiczne
Tom: I
Mechaniczny | 
Gatunek: Fantastyka
Wydawnictwo: SQN - dziękuję!
* opis pochodzi ze strony Wydawnictwa

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?