Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Strach się bać (Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści - H. P. Lovecraft)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     10:20:00    Etykiety:, 

Pamiętam jakby to było dziś - czas mojej ustnej matury (a raczej przygotowywania się do niej)... Dlaczego przy Lovecrafcie nagle zebrało mnie na wspominki? Bo Zew Cthulhu był jednym z moich tekstów, które opracowywałam. Wtedy po raz pierwszy zetknęłam się z jego twórczością. Mój temat nosił tytuł: Makabra, frenezja i horror. Tak, wszystkie te trzy gatunki na pewno znajdziecie w twórczości Lovecrafta.

Jeśli ist­niała rzecz, któ­rej Love­craft nie pomie­ściłby w swo­jej otchłan­nej wyobraźni, był nią zapewne pośmiertny los jego własnej twór­czo­ści. Nie­wielu pisa­rzy rów­nie sumien­nie zapracowało sobie na obo­jęt­ność świata  –  choć nie­wielu też zdo­łało zaskar­bić sobie bez­in­te­re­sowną przy­jaźń kole­gów po pió­rze, którzy potem uchro­nili ich doro­bek przed zapo­mnie­niem. Przez całe nie­dłu­gie życie Love­craft upra­wiał lite­ra­turę ze stra­ceń­czą non­sza­lan­cją: publi­ko­wał w szma­tła­wych pisem­kach, tra­cił mnó­stwo czasu na popra­wia­nie cudzych utwo­rów, kilku świet­nych tek­stów nie pró­bo­wał ogło­sić dru­kiem, bo uznał je za poro­nione. Nie licząc bro­szurki Widmo nad Inn­smo­uth, wyda­nej nie­chluj­nie w pię­ciu­set egzem­pla­rzach, swego nazwiska nigdy nie zoba­czył na okładce książki.*

Na początek zacznę od tego co jest niby mniej ważne od samej treści, ale niesamowicie tworzące klimat, a jest to same wydanie. Wydawnictwo Vesper zaskoczyło mnie starannością wykonania i przepełnia mnie wręcz ekstaza, że takie grubaśne dziecko mogę trzymać w rękach. Piętnaście opowiadań uszeregowanych w kolejności ich powstawania daję tym większy smaczek dla czytelnika, ponieważ czytając kolejne opowiadania może on dostrzec jak kształtował się jego styl i pojęcie grozy. Więc jest to idealna pozycja zarówno dla wielkich fanów twórczości, ale i tych, którzy dopiero chcą poznać jego styl pisania i doświadczyć gęsiej skórki na całym ciele.

Dodatkowo oprócz samej oprawy, w środku odnajdziecie grafiki Johna Coultharta - może tylko ja mam takie zboczenie, ale makabra w wydaniu graficznym zawsze mnie do siebie przyciągała i jeżeli mój wzrok właśnie padł na którąś z grafik, od razu się zatrzymywałam i dopatrywałam się nawet najmniejszych detali.

Nie będę was oszukiwać - to nie jest pozycja dla wszystkich. Może i chciałabym napisać, że każdy szanujący się fan grozy powinien ją przeczytać, ale to nie prawda, ponieważ takie książki trzeba lubić. Po pierwsze: nie odnajdziecie w nich żadnych dialogów (albo prawie żadnych), po drugie: opisy doprowadzają do tego, że trzeba być skupionym, po trzecie: schematyczność. I tak, zapewne jakbym opisywałabym wam takimi słowami jakąś inną książkę, to zapewne uznalibyście, że można ją rzucić w kąt i zapomnieć. Jednak do twórczości Lovecrafta nie można tak podchodzić, bo właśnie te wszystkie ale, które bolą nas w normalnej książce, tutaj są wartością dodaną. To jest cały urok tej twórczości.

Jedne opowiadania są krótkie na kilka stron, inne są o wiele dłuższe, ale to wcale nie znaczy, że te krótkie można machnąć w przerwie obiadowej i już. Może wyjdę na szaloną, ale taką mroczną i psychodeliczną literaturą trzeba się delektować. Chłonąć każde słowo, w pełnym wyciszeniu - brzmi to trochę jak jakiś kult, ale kto wie?

Nie ma co się rozwodzić nad każdym opowiadaniem z osobna, w końcu jest to zbiór i myślę, że nie taki jest zamysł tych przerażających opowieści. Pamiętajcie by chłonąć każde słowo w spokoju i nie martwcie się, gdy ta lektura zajmie wam tygodnie. Tak, tygodnie, bo sądzę, że gdybyście przeczytali ją w trzy-cztery dni, to mogłoby się to wam odbić czkawką i to taką potworną czkawką. Nie będę się wgłębiać w jakieś wielkie metaforyczne teksty na temat twórczości Lovecrafta, bo inni przede mną zrobili to o wiele lepiej. Ja mogę tylko wam napisać, że naprawdę warto zmierzyć się z klasykiem, a może i nawet prekursorem grozy.
Groza mię sparaliżowała, wszelako nie na tyle, bym nie podjął nieporadnej próby ucieczki;


Tytuł oryginału: The Dunwich Horror and Other Stories 
Data wydania: 09.2012
Liczba stron: 792
Gatunek: Horror
Wydawnictwo: Vesper - dziękuję!
* opis pochodzi ze strony Wydawnictwa

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?