Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Harry Potter and the Cursed Child - zasłużony fenomen?



Autor:  Adriana Bączkiewicz     11:03:00    Etykiety: 

Wczoraj zastanawiałam się nad tym, czy potrzebny jest wam ten post. Czy tak naprawdę powinnam o tym napisać, ale chyba mam dość już tej całej otoczki tego fenomenu i czas wyjść wreszcie z szafy i powiedzieć co ja o "kontynuacji" sądzę.
Harry Potter zawsze będzie w moim sercu... mogłabym się posłużyć znanym już wam cytatem:
After all this time?
Always.
Pokochałam go dawno temu, po godzinach spędzonych przy lekturze, godzinach spędzonych przy filmach, jestem naprawdę usatysfakcjonowana tym, co kiedyś przeżyłam. I zawsze będzie tak, że będę się podniecać nowymi rzeczami, które będą miały jakikolwiek związek z tym magicznym światem. Nowe okładki? Oczywiście, że kupię sobie kolejną serię, przecież 4 serie na mojej półce to za mało by ukazać uwielbienie tej serii. Gadżety? Ich też nie może zabraknąć: różdżki, wisiorki, kolczyki, zakładki - naprawdę całe multum rzeczy, też kupię, bo mi się to podoba. Ale... właśnie te cholerne ale.

Czas przejść do Harry'ego Pottera i Przeklętego dziecka... jako rasowy potteromaniak, mam prawo być zła, sfrustrowana i mogę stwierdzić, że to jakieś szaleństwo. Za granicą dziś nastał ten dzień, kiedy premierowo zostanie wystawiona oryginalna sztuka, ale również za granicą od północy, można zakupić ósmą część przygód... tak to reklamują i ja bardzo, ale to bardzo jestem zła na te nazewnictwo.

Po pierwsze, jest to scenariusz. Serio? Ludzie jarają się tym, jakby to była naprawdę kontynuacja, którą napisała J.K. Rowling. Tak też jest reklamowana. Tylko, że to nie ona go napisała, a Jack Thorne, i konsultował on się z autorką czy wszystko jest sensownie, dostarczała mu ona materiałów. Czy nie jest to trochę dziwne? To tak jakby ktoś napisał fanfick o dalszych losach i był tak genialny, że postanowili go wydać. No cóż... takich opowiadań w internecie jest mnóstwo i możecie trafić nawet na takie w stylu pisiont twarzy greja...

Ja się więc zastanawiam: skąd tak naprawdę ten fenomen? Dlaczego jest to reklamowane jako kontynuacja, jeżeli nie jest to powieść. Oczywiście, znając mnie, na pewno i ja zakupie sobie egzemplarz jak tylko wyjdzie w Polsce (będzie to 22 października). Ale nie jaram się tym jak szczerbaty na suchara. A tak to dla mnie wygląda dzisiaj.


Ludzie na Instagramach i zagranicznych stronach odliczali dni, jakby to było największe wydarzenie od roku 2007, kiedy to miała premierę ostatnia część przygód Harry'ego. Nie mogę się doczekać, aż zobaczę pierwsze recenzje tej części i czuję, że wiele osób będzie niezadowolonych. Ja to wszystko widzę tylko w jeden możliwy sposób: pieniądze muszą się zgadzać.

Przedsprzedaże na empiku książki, która ma premierę za trzy miesiące? Wybaczcie, ale to lekka przesada. Ostatnio oglądałam pewien serial i spodobało mi się tam pewne określenie: jesteście zamknięci w swoim kucykowie. Tak, pieniądze będą się zgadzać, ludzie będą uważać, że to J.K. Rowling napisała, recenzji nie będzie końca, ale osobiście? Słabi mnie ten temat...

Ja wolę dzisiaj obchodzić 36 urodziny Harry'ego Pottera. Wszystkiego najlepszego Harry!

A wy jak uważacie?

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?