Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Nie dajecie plusów, nie piszecie komentarzy, nie wyświetlacie - idę się powiesić



Autor:  Adriana Bączkiewicz     10:00:00    Etykiety: 

Stała się rzecz straszna, zmieniłam koncepcję zdjęć na Instagramie i ludzie przestali mnie obserwować i nie udzielają się tak jak wcześniej. Co mam teraz zrobić?

Myślałam, że popłaczę się ze śmiechu, gdy zobaczyłam taki wpis na Instagramie jednej z osób, które obserwuję (oczywiście musiało to zaowocować odlubieniem, czy jakoś tak). Byłam zszokowana takim wpisem - czy naprawdę w dzisiejszych czasach, liczą się tylko cyferki? Jest to waluta o jakiej nie wiem? Może wy mi to wytłumaczycie?

Cyferkowcy i ich cyferki

Oczywiście cyferki na początku się liczą, w wielu sprawach. Zaczynasz prowadzić bloga, to wtedy każdy komentarz i wyświetlenie cię raduje, bo wiesz, że gdy nazbierasz ich odpowiednią ilość, to możesz ruszać szturmem do wydawców. Ja nawet po takim stażu jaki tu mam, cieszę się najmniejszą waszą aktywnością, nawet gdy jest to jedno wyświetlenie – to znaczy, że chcecie czytać, to co dla was piszę. Ale czy gdyby się okazało, że w pewnym dniu nie mam wyświetleń tyle co zeszłego dnia, to znaczy, że nie chcecie mnie już znać? Nie - sądzę, że to musi być jakaś szalejąca apokalipsa na zewnątrz, o której ja, jak zwykle nic nie wiem.

Zaczęłam więc zastanawiać się nad tym pokoleniem cyferkowców (ale fajną nazwę wymyśliłam, nie?). Jak wiele musi dla nich znaczyć świat Internetu, każdy unsub, unlike i inne un-y mogą spowodować u nich nieodwracalne szkody psychiczne, a o fizycznych już nie wspomnę.

Antydepresanty poszukiwane

Jest to smutne wiecie? Bo w jakim świecie przyszło mi żyć. Myślicie, że mogę być wykluczona ze społeczeństwa, ze względu na to, że mam mało obserwujących, a moja domena nie jest prywatną domeną, tylko jakimś tam blogspotem? Nie wiem jak teraz poradzę sobie w życiu wiedząc, że w każdej chwili może wam się nie spodobać to co właśnie piszę. Zakupienie antydepresantów, na pewno byłoby dobrym pomysłem. Wiecie może gdzie kupię je z dostawą do domu?

Cyferkowcy mnie przerażają na każdym kroku. Boję się nawet wypowiadać u nich, bo może się okazać, że nie trafiłam w sedno z komentarzem, nie zaprosiłam nikogo do polubienia danej strony, to na pewno spotka mnie nieszczęście. Na wszelki wypadek odmówię kilka zdrowasiek.

Fejmowcy

Nawiązując do książkowych spraw - to samo tyczy się fejmowców. Znam kilku takich. Piszą super recenzję książki, która niezbyt im się podobała, ale w końcu to pierwsza książka, którą dostali od wydawcy, to muszą się pokazać z jak najlepszej strony. Albo wiem! Jeszcze lepszy przykład: wiedzą, że będą mogli napisać rekomendację na okładkę, więc niezależnie od tego, jaka ta książka będzie, to strona z synonimami idzie w ruch aż się kurzy. To samo tyczy się patronatów, gdzie trzeba już wcześniej określić się z umieszczeniem logo na książce, a treści nawet się nie czytało – ale nie ważne, liczy się rozgłos i reklama.

Ludzie, dorośnijcie. Smutny ten wasz świat, żałuję, że w takim świecie muszę żyć - użerać się z cyferkowcami i fejmowcami. Ale przyznacie, czasem jest śmiesznie…

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?