Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Lubisz magiczne sztuczki? (Sześć serc - L.H. Cosway)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     10:00:00    Etykiety:, 
Tytuł oryginału: Six of Hearts
Data wydania: 10.02.2016
Liczba stron: 480
Tom: I
Seria: Hearts
Sześć serc || Macabre Magic || Hearts of Fire || King of Hearts || Hearts of Blue
Gatunek: Romans / Erotyk / Kryminał
Nie wiem jak wy, ale ja od zawsze fascynowałam się iluzjonistami. Jest coś w tym, że gdy oglądamy jakieś sztuczki w telewizji to nie ma możliwości, byśmy przełączyli na inny kanał. To jest po prostu magia, że ręka iluzjonisty jest szybsza niż nasze oko, ale nie zawsze, ponieważ nie oszukujmy się, ale czasami jesteśmy najprościej w świecie naciągani.

Najlepsze w Sześciu sercach jest to, że opis ani trochę nie zdradza nam fabuły. Wiemy jedynie, że to będzie widowiskowy numer, który rozprzestrzeni się na kilkuset stronach. Iluzjonista Jay jest posądzany o zabicie człowieka, jednak jak się okazuje, nie jest to prawda, a on poszukuje tylko zemsty. Jednak co ma wspólnego z tym Matilda?

Wiesz, oskarżenia plamią twoją reputację, nawet jeśli zostaniesz uznana za niewinną.

Sama okładka nie jest do końca odzwierciedleniem fabuły. Jest genialna i świetnie się prezentuje, ale ja kompletnie nie miałam pojęcia, czy to będzie powieść obyczajowa, romans, a może jeszcze coś innego? Po przeczytanej historii mogę śmiało stwierdzić że nie da się jej jednoznacznie zaklasyfikować, a dodatkowo powiedziałabym, że odnajdziecie tutaj odrobinę kryminalnej zagadki, która ma tu kluczowe znaczenie.

Nie sądziłam, że niecałe pięćset stron będę potrafiła przeczytać za jednym razem, ale w tej historii jest coś takiego, że nie potrafiłam się od niej oderwać. L.H. Cosway bawi się z czytelnikiem w dość pruderyjny sposób, ponieważ nie będę was oszukiwać, ale fanki, a może nawet i fani scen łóżkowych znajdują tu coś dla siebie. Jednak nie musicie się bać, że od pierwszej strony ta historia wyda wam się przegadana i co najważniejsze: nudna. Co to, to nie. Zaciekawienie czytelnika pojawia się już w prologu. Jak możecie więc zauważyć, nie musicie czekać na rozwój wydarzeń nie wiadomo ile stron. Jeżeli tylko przeczytacie wspomniany wstęp, to nie będziecie potrafili się od niej oderwać.

Chociaż sam opis wskazuje na to, że głównym wątkiem powinny być sztuczki magiczne, to poniekąd tak jest, ale traktowałam je wyłącznie jako urozmaicenie. Jednak cholernie dobre urozmaicenie. Nie potrafię też jasno określić, czy na pierwszy plan w tej historii wysuwa się zagadka kryminalna, czy może jednak wątek miłosny. I co najśmieszniejsze, nie jestem wielką znawczynią literatury erotycznej. Parę historii o zabarwieniu erotycznym przeczytałam w swoim życiu, jednak jestem w stanie stwierdzić jedno: to najlepsza taka historia jaką do tej pory przeczytałam. Sądzę nawet, że nie jest to wyłącznie literatura dla kobiet, ale i mężczyźni byliby nią zainteresowani.

Wielkim plusem jest stworzenie tak realistycznych charakterów i życiowych dialogów. To sprawiło, że czułam się tak, jakby ta historia wydarzyła się naprawdę, a ja po prostu czytam pamiętnik Matildy (dobrze, że nie ominęła pikantniejszych szczegółów). Po kilku chwilach gdy wreszcie ochłonęłam, to mogę ją ocenić wyłącznie w samych superlatywach. Oczywiście będziemy świadkami metamorfozy Matildy z cichej myszki, do przebojowej ukochanej, jednak całkowicie mi to nie przeszkadzało. Bo główną gwiazdą tego przedstawienia jest Jay - seksowny, bystry i inteligentny zarazem. Podobała mi się również otoczka kryminalna, bo dopiero pod sam koniec historii, wszystkie puzzle trafiają na swoje miejsce i możemy wreszcie w pełni poukładać sobie w głowę tę historię. Co jednak tyczy się samych bohaterów, to wiele razy na moje usta wpełzał uśmiech i wcale nie był wymuszony. Naturalny przebieg dialogów i w nich odwoływania do świata filmów i seriali było strzałem w dziesiątkę.

Ta zdzira ma więcej problemów niż Vogue numerów.

Wątek romansu bardzo przypadł mi do gustu, ponieważ był naturalny, a nie, że nagle bohaterowie pałali do siebie miłością większą niż do tej pory ktokolwiek na świecie. Miłość w normalnym życiu rozwija się powoli i takie samo tempo znajduje się w Sześciu sercach – jednocześnie nas elektryzuje i dostarcza nowych doznań. Tego właśnie oczekiwałam od tej lektury. Chciałam czegoś magicznego, i to właśnie dostałam, dodatkowo nawet z nawiązką.

Wszyscy jesteśmy winni, bo pragniemy idealnej osoby, ale nie pomyślimy, by zajrzeć do własnego wnętrza i zobaczyć, jak sami jesteśmy niedoskonali.

Za tę lekturę dziękuję: Wydawnictwu Filia 

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?