Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Strike, to znów ty? (Żniwa zła - Robert Galbraith)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     10:00:00    Etykiety:, 
Tytuł oryginału: Career of Evil
Data wydania: 13.01.2016
Liczba stron: 480
Tom: III
Wołanie kukułki || Jedwabnik || Żniwa zła
Seria: Cormoran Strike
Gatunek: Kryminał

Z czym wam się kojarzą żniwa zła? Mnie osobiście z okrutnymi morderstwami, które będą przyprawiać mnie o gęsią skórkę, a wyściubianie nosa poza własne drzwi nie będzie za dobrym pomysłem. Ci z was, którzy poznali już Cormorana Strike’a w poprzednich dwóch tomach wiedzą, że ten tom, z tak dosadnym tytułem, pozwoli nam przeżyć chwile grozy, lecz nie tylko.

W przypadku trzeciego tomu, wszystko rozpoczyna się od tajemniczej przesyłki zaadresowanej do Robin Ellacott. Ta przesyłka skrywa w sobie odciętą kobiecą nogę. Czy jest możliwe, by był to przytyk do samego prywatnego detektywa? A jeżeli tak, to kto za tym stoi?

Wiele pytań, ale ostatecznie odpowiedź jest zaskakująca i by ją otrzymać, musicie przeczytać niemalże 500 stron. Z tego też względu dobrze wiecie, że nie jest to kryminał, bądź thriller na jeden wieczór, chociaż znając życie, znajdzie się paru takich, którzy nie potrafili się od niej oderwać. Ja poszłam innym traktem i pozwoliłam sobie zaaplikować podwójną dawkę, czyli dwa wieczory przepełnione poszlakami, jak i wędrówką po Londynie.

To niebywałe w jak dokładny sposób możemy poczuć topografię miasta. Nawet ci, którzy nigdy nie postawili nogi w tym mieście, będą usatysfakcjonowani wydarzeniami, które mają miejsce w różnych częściach Londynu. Lecz przecież nie to jest najważniejsze, a ta tajemnica, i jej skrupulatne zgłębianie, doszukiwanie się odpowiedzi i próba przechytrzenia samego detektywa. Tak, nawet w sobie odkryłam żyłkę poszukiwacza, ale tym razem udało się Rowling wodzić mnie za nos.

Żniwa zła różnią się od pozostałych części. Wszystko dlatego, że mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że dotyczy ona wyłącznie Cormorana, jak i jego asystentki Robin. Tym razem nie jest to sprawa, za którą dostanie pieniądze. Jedynie co dzięki niej może zyskać to życie. Ze względu na to, że morderca za cel obrał sobie zniszczenie życia Strike’a, to powoduje to, że ta część to istny pamiętnik. Może w niedosłownym znaczeniu, ale dzięki temu, poznajemy jego przeszłość, znajomych i wiele różnych rozterek, które dopadają każdego z nas.
Piękno można znaleźć prawie wszędzie, jeśli człowiek przystanie, żeby się rozejrzeć, lecz codzienna walka o przetrwanie sprawia, że łatwo zapomnieć o istnieniu tego zupełnie darmowego luksusu.
Jednak zarazem nie mogę stwierdzić, że to jedynie Cormorana poznajemy, ponieważ o pierwsze miejsce walczy z nim jego asystentka. W tym tomie, to już prawie początkująca pani detektyw, a nie zwykła asystentka. Jest błyskotliwa, ale zarazem krucha i niedostępna. Poznajemy jej przeszłość, ale i wydarzenia dotyczące teraźniejszości przyprawią was o szybsze bicie serca, a nawet i gęsią skórkę.

Wiele osób uważa, że to najsłabsza książka z tego cyklu, ale ja się z tym nie zgadzam. Jest inna, to fakt. Dochodzi w niej do większej ilości przestępstw czy morderstw. Dodatkowo poznajemy przeszłość bohaterów w nieco szerszym i dalszym zakresie. Ale przede wszystkim plusem jest to, że znajdziemy tu rozdziały, gdzie wypowiada się, a raczej dostrzeżemy myśli mordercy. Moim zdaniem to dość ciekawy dodatek.

Oprócz rozwiązywania sprawy, na pierwszy plan również wysuwa się zwykła obyczajowa struktura. Więcej tekstu zostaje poświęcone na relacje między detektywem, Robin, jak i również jej narzeczonemu Matthew. Mi osobiście bardzo podobało się to urozmaicenie, bo nie wiem dlaczego, ale jakoś mam wrażenie, że Cormoran mógłby być autentyczną postacią, która porusza się prawie sprawnie po ulicach Londynu. Te trio jest tak barwne, że mam ochotę wejść między nich i przysłuchiwać się ich zatargom, złym słowom, a nawet złym wyborom.
W tej krytycznej sytuacji i nie z własnej winy Robin stała się jego piętą achillesową, słabym punktem, i przypuszczał, że ten, kto postanowił zaadresować nogę na jej nazwisko, dobrze o tym wiedział.
Jeżeli macie za sobą dwie poprzednie części, to nawet nie muszę was przekonywać do tego, by sięgnąć po Żniwa zła. A jeżeli jeszcze się wahacie, to nie możecie mieć przed nią obiekcji, ponieważ to świetny cykl. Dość nieszablonowy, może i odrobinę przydługi, ale niezmiernie ciekawy.

Za tę lekturę dziękuję: Grupie Wydawniczej Publicat S.A.

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?