Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Rozpaczliwy haust powietrza (Hopeless - Coleen Hoover)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     19:56:00    Etykiety:, 

Od Hopeless nie oczekiwałam wiele. Miałam wrażenie, że może mi się ona najprościej w świecie nie spodobać, a to dlatego, bo przeczytałam o niej tak wiele dobrych słów, że chyba nie potrafiłabym ich zliczyć. Więc mając na względzie moje wcześniejsze potknięcia dotyczące zabierania się za książki, uwielbiane przez innych, postanowiłam dać jej szansę. I ta szansa, była strzałem w dziesiątkę.

Mieszanka wybuchowa w przypadku tej książki to za mało, ponieważ nawet nie odważyłabym się na to, by oznaczyć ją jedynie mianem gatunku young adult. Oczywiście w głównej mierze znacznie się w niego wpisuje, ale zarazem jest to pewnego rodzaju thriller. I nie bójcie się aż nadto po nią sięgnąć, bo przyznam, że to będzie wspinaczka pełna emocji.

Moje największe zaskoczenie dotyczyło tego, jak łatwo jest w tej lekturze przepaść. Dosłownie jesteśmy (tak jak w tytule) w beznadziejnym położeniu, ponieważ ja nie potrafiłam się od niej oderwać. Niby nie ma w niej nic szczególnego, przynajmniej na początku. Oczywiście jest tajemniczy nieznajomy przystojniak Holder i niepozorna Sky i jakimś dziwnym trafem mają się ku sobie, chociaż nie chcą się do tego przed sobą przyznać.

I właśnie te uczucie, które rodzi się między nimi jest takie szczególne i emocje wręcz z nich wypływają. A my tylko pragniemy sczytywać te słowa z książki i się nad nimi rozpływać. Serio, jestem ogromnie zdziwiona faktem, że i ja wpadłam w tę sieć zachwytów. Nic na to nie poradzę. Od pierwszych zdań pokochałam styl Coleen Hoover i nie mogę się doczekać, aż sięgnę po jej inną powieść. Lecz nie myślcie, że będzie tu tak cukierkowo, co to to nie. Między tymi wydarzeniami skrywa się pewna tajemnica, oj mroczna tajemnica.

Mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że to właśnie ta tajemnica ma tak wyrafinowany wydźwięk. Problem bohaterów jest niezwykle trudny, ale poznajemy go stopniowo, ze względu na przypominające się Sky fragmenty układanki. Nie wiem jak inni czytelnicy, ale ja czytałam ją z takim zapałem, że jednocześnie nie chciałam wiedzieć co będzie dalej. A co tyczy się samych bohaterów, nie wiem jakim prawem, ani jakimi siłami to się stało, ale przeżywałam ich każde wzloty i upadki. Niewiele książek jest w stanie wywołać we mnie takie emocje i niech to będzie moja najlepsza rekomendacja dla tej historii.

Najlepiej opisać tę historię jako słodko-gorzką i to jest w niej najlepsze. Przecież życie każdego człowieka, nie jest jedynie usłane różami, a wręcz czasem mamy wrażenie, że więcej w nim kolców niż samych płatków róż. Tak właśnie jest w tej historii. Uwielbiam gdy Autorzy stosują dobrze mi już znaną zagrywkę, że gdy już w życiu bohaterów wychodzi słońce, to oni potrafią przywołać burzę z piorunami. Co tam burza, to istny monsun!


Mam też wrażenie, że moje słowa nie zmienią waszego nastawienia do tej historii, jeżeli jeszcze jej nie przeczytaliście. Mogę tylko mieć nadzieję, że osoby, które uwielbiają powieści z nurtu young adult się nie zawiodą, ponieważ zaręczam, że to jest inna historia niż wszystkie pozostałe, które przeczytaliście. A jeżeli jednak nie jesteście fanami tego gatunku, to dajcie mu szansę. 

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?