Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Zaskoczenie to za mało (Po latach przed śmiercią - Makary Karo)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     10:00:00    Etykiety:, 

Najlepsze uczucie jakie może ogarnąć czytelnika powstaje wtedy, kiedy jesteśmy zaskakiwani. Zaskoczenie może objawiać się bardzo różnie, ale zawsze jest to dobre uczucie. Tym razem byłam pełna pozytywnych odczuć ze względu na bardzo wiele czynników.

Historia grupy warszawskich przyjaciół rozpoczyna się w momencie, gdy postanowili oni spędzić razem czas w „Perle PRL-u”. Na broszurce jak to bywa, wszystko wyglądało pięknie, jednak gdy po pewnych perturbacjach podczas podróży zastają oni ruderę, to ręce im opadają. To tylko wstęp do tragedii, którą rozpoczyna zaginięcie jednego z przyjaciół tej grupy.

Bardzo się cieszę, że w przypadku tej pozycji opis był bardzo ubogi. Nigdy nie wiemy przed przeczytaniem danej pozycji, czy ten skąpy opis zwiastuje oklepaną i niezbyt ciekawą treść, czy wręcz przeciwnie uderzy ona w nas z takim impetem, że będziemy prosić o więcej. Ja nie potrafiłam się od niej oderwać. Ciągle czymś mnie ta nieoczywista treść zaskakiwała i czuję, że ten debiut porwie nie tylko moje myśli.

Jeżeli już jest się czytelnikiem, który czyta nałogowo, a w szczególności takim, który lubuje się w debiutujących polskich Autorach, to mogę śmiało stwierdzić, że już po pierwszych zdaniach można dostrzec, czy Autor posiada talent, czy jedynie próbuje coś stworzyć. Tym razem Makary Karo, który pisze pod pseudonimem zaskoczył mnie tym, że spokojny i na pozór lekki początek, który nie ma za wiele wspólnego z najstraszniejszą częścią tej pozycji jest tak sprawnie napisany.

Przyznam się szczerze, że wyobraźnia Autora mnie zaskoczyła, bo kompletnie nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Oczekiwałam dobrego horroru, z takich, które lubi się oglądać w telewizji, gdzie jakaś zatęchła dziura dostarczy nam dreszczyku emocji, a może i nawet spowoduje, że włos się zjeży na głowie. Oczywiście ten element również się tu pojawia, jednak gdy brniemy w treść dalej, to okazuje się, że nic nie jest takie jakie mogłoby się wydawać. Nie mogę wam również zdradzić, co tak naprawdę jest punktem kulminacyjnym, bo byłoby to rozwiązanie całej zagadki, ale pogłówkujcie sami. Na pewno taki obrót spraw was zaciekawi i zaskoczy.

Nie sposób nie wspomnieć o bohaterach, których trochę się tutaj nazbierało, ale wydają się oni być odpowiednio stworzeni. Ot tak, zwykła paczka przyjaciół, która jak zwykle ma małe zatargi w swoich szeregach. Jednak bardzo dużą rolę w moim mniemaniu ogrywają pozostali bohaterzy, którzy są wczasowiczami danego ośrodka, czy mieszkańcami miasteczka. Czuć w nich obłęd, a to bardzo lubię. Jakbym mogła się do czegoś przyczepić, to do paru sytuacji, które były zbędne w tej historii bądź nielogiczne. Sądzę, że jeżeli zaginałby mój przyjaciel, to w rozmowie z nieznajomymi nie chciałabym słyszeć ich wywodów dotyczących życia, a koncentrowałabym się wyłącznie na sprawach ważnych. Ale takich małych zgrzytów nie ma tu za wiele, jednak Autor powinien na nie zwrócić uwagę w przyszłości. Zdarzały się również literówki, bądź błędy w tekście, jednak tym razem jestem je w stanie wybaczyć, ponieważ pozycja liczy sobie ponad 400 stron, a błędów była kilka.

Pomimo dość strasznego tematu w jakim obraca się dana historia, nie brakuje tutaj również kilku aspektów humorystycznych, gdzie znajdziemy je w przemyśleniach bohaterów, czy w ich dialogach. Bardzo miły dodatek, który jednocześnie ukazuje kunszt Autora, że wiedział co chciał napisać i po prostu to zrobił. Jak wczytacie się w tekst, to ujrzycie bardzo wiele aspektów, które Autor niepostrzeżenie wplótł w treść. No i nie wolno zapomnieć o tym, że Makary Karo nie wyjechał ze swoją wyobraźnią gdzieś za granicę, tylko historia ma swoje miejsce w Polsce. Oby więcej takiej wyobraźni nawiedzało Autora.

Żyjemy w Polsce, a tutaj straszą nas tylko podatki, ceny benzyny i urząd skarbowy. Reszta strachów już dawno wyjechała, bo wobec takiej mafii klepała bezrobocie.

Ostateczna konkluzja, ale mam nadzieję, że najważniejsza: gdy wnikałam w treść i świat Po latach przed śmiercią, miałam tak wyrazisty obraz tej historii i jedyne o czym marzyłam to zobaczyć ją w postaci filmu. I jak się okazało po rozmowie z Autorem, ma on nawet stworzony scenariusz do tej powieści. Wielkie brawa ode mnie i mam nadzieję, że kiedyś i ta wersja wyobraźni ujrzy światło dzienne, a Pan Makary Karo zaskoczy mnie, jak i swoich czytelników jeszcze niejedną dobrze skonstruowaną powieścią. Z czego z całego serca życzę i jednocześnie mu kibicuję w tej sprawie. A już za niedługo będziecie mieli możliwość przeczytania wywiadu z Autorem.

Za tę wspaniałą książkę dziękuję: Warszawskiej firmie wydawniczej

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?