Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Wywiad - Makary Karo



Autor:  Adriana Bączkiewicz     09:30:00    Etykiety:, 

Makary Karo to Autor (ukrywający się pod pseudonimem) Po latach przed śmiercią i tak bardzo podobała mi się ta pozycja, że nie mogłam odpuścić sobie możliwość przeprowadzenia z nim wywiadu. Jeżeli jesteście ciekawi to zerkajcie dalej:


Adriana Bączkiewicz: Powróćmy do dawnych czasów: szkolne ławki, dzwonki oznajmiające przerwę – jakim typem ucznia byłeś? Przyznaj się bez bicia, czy czytałeś lektury?
Makary Karo: Byłem dobrym uczniem, sumiennie wykonywałem prace domowe i nie miałem specjalnie problemów z nauką. Dobra passa trwała do czasu liceum, kiedy z powodu wielkości wymaganego materiału musiałem ustalić priorytety. Od początku bardziej ciągnęło mnie do przedmiotów ścisłych, dlatego o ile czytałem lektury, to nie mam sentymentów do większości poza trylogią Sienkiewicza i Lalką. Te pozycje mogę śmiało polecić.


Czy do dzisiaj przemknęła Ci chociaż jedna myśl, że chciałbyś, by Twoje życie potoczyło się inaczej?
Wiele razy, jednak nie jestem pewny czy skończyłbym lepiej niż tu, gdzie jestem.

Twoje dotychczasowe życie wskazuje na to, że twardo stąpasz po ziemi, w końcu zdobyłeś 3 dyplomy wyższych uczelni. Czy to wskazuje na to, że najprościej w świecie lubisz się uczyć, czy może jednak twierdzisz, że lepiej mieć więcej zainteresowań i któreś z nich później wybrać?
Z jednej strony tak to może wyglądać, że stąpam twardo po ziemi. Ale z drugiej, dużo czasu spędzam na rozwijaniu wyobraźni i niespecjalnie przejmuje się życiowymi drobiazgami. Od kiedy pamiętam zwyczajnie byłem dobry w nauce nowych rzeczy. Jestem praktyczną osobą, dlatego uważam, że w życiu powinniśmy robić to, w czym jesteśmy najlepsi. Nie poprzestaje na utartych schematach, ponieważ wydaje mi się, że nadal szukam najlepszej działalności dla siebie. Informatyka, a pisanie powieści czy scenariuszy leżą przecież na dwóch przeciwnych biegunach palety zainteresowań. A jednak, znajomość geopolityki, psychologii, zachowań społecznych, podstaw ekonomii, wiedza techniczna z zakresu nowych technologii czy światowych trendów w dziedzinie innowacji pomagają mi tworzyć realistyczne światy w powieściach i scenariuszach.

Ja osobiście uważam, że Polska jest bardzo trudnym krajem, jeżeli mówimy o rozwoju osobistym, politycy ciągle podcinają nam skrzydła. A jakie jest Twoje zdanie?
To zależy od tego ile z rzekomych barier uważamy za zewnętrzne, a ile za zależne od nas. Znam wielu ludzi, którzy rozwijają się fenomenalnie. Oni mają inne spojrzenie na przeszkody, od tych którzy nie odnajdują się w swojej rzeczywistości. Inaczej je definiują. Myślę, że wiele zależy od naszego podejścia. Świadomość siebie i swoich prawdziwych ograniczeń pozwala dokładniej szacować nasze możliwości. Staram się wierzyć, że jeśli istnieje wola, znajdzie się droga. Tylko problem polega na tym, że jako społeczeństwo i system, zamiast równać w górę, równamy w dół, a potem jesteśmy zdziwieni, że mamy niski wskaźnik innowacyjności i jedynie „zbieramy intelektualną bawełnę” dla zagranicznych podmiotów. Nazywam to „Syndromem Pomimo”. W cywilizowanym świecie osiąga się sukces „dzięki” czemuś - dzięki programom edukacyjnym, łączeniu nauki z biznesem, systemem finansowania, instytucjami wspomagającymi rozwój - tymczasem mam wrażenie, że w Polsce panuje przekaż, że komuś udało się rozwinąć „pomimo” czegoś – pomimo biurokracji, pomimo braku znajomości, itd. Nie potrafię powiedzieć na ile winić za to polityków, a na ile nas samych jako społeczeństwo. W końcu ktoś tych ludzi wybiera, prawda?


Każdy z nas gdy zauważa w Internecie, czy w telewizji, piętnowanie w śmieszny sposób natury Polaków, uważa, że to nie on jest tym typowym Januszem w sandałach ze skarpetkami. Czy jesteś w stanie się przyznać do tego, że którymś typem Janusza jesteś?
Tak! Mam ogromny dystans do naszych narodowych przywar i osobiście uwielbiam żarty o „Januszowym” stylu bycia. Zawsze świetnie się z tego ubawię. Jeśli chodzi o mnie to wydaje mi się, że mógłbym podpadać trochę pod „Janusza biznesu”, ze względu na zamiłowanie do kombinowania i rozwiązywania problemów niestandardowymi metodami. Jednak jeśli dobrze wykorzystać akurat tą cechę uznam ją za atut na tle innych narodowości.



XXI wiek skłania, a raczej narzuca ludziom to, że nie mamy na nic czasu. Ciągle jesteśmy zabiegani, mało śpimy, szybko jemy. Jak myślisz, co zabiera nam czas? Czy kiedyś czas naprawdę wolniej płynął?
Myślę, że sami zabieramy sobie czas nieumiejętnym wykorzystaniem go. Zaryzykuję stwierdzenie, że nawet w codziennym życiu robimy wiele czynności, czy to w pracy, czy w życiu osobistym, które z perspektywy naszego rozwoju czy dobrobytu (materialnego, duchowego) są zwyczajnie niepotrzebne. Natomiast robimy je, bo przecież „tak zawsze się robiło” i nie mamy czasu lub nie chcemy się nad tym zastanowić. Ludzie często nie zdają sobie sprawy ile czasu zyskaliby, gdyby na przykład odstawili telewizję. Ja zyskuje kilkanaście godzin tygodniowo. Dlatego nie zgadzam się, że nie mamy czasu na nic. Nie mamy czasu na WSZYSTKO. Po to wymyślono priorytety. Na nie wszystko znajdziemy czas.


Już jest! Naukowcy wymyślili sposób, by móc przenieść się do przeszłości lub do przyszłości na jeden dzień. W jakie czasy byś się chętnie przeniósł i dlaczego?
Czas rewolucji przemysłowej w Anglii. To jest to! Czułbym się jak w uniwersum steampunku.



Ciągle stukamy w klawiaturę, wysyłamy sms, piszemy post na bloga, a gdzieś zatraciło się pisanie listów, wysyłanie pocztówek, ogólnie zatraciliśmy się w ręcznym pisaniu. Czy sądzisz, że kiedyś w przyszłości, będziemy umieli wyłącznie się podpisać?
Nawyk ręcznego pisania jakoś przeboleję, ponieważ mam mało estetyczny charakter pisma. Myślę jednak, że w przyszłości nie będziemy musieli się podpisywać. Wystarczy, że przyłożymy czoło do czytnika. Bardziej martwię się o zanik znajomości ortografii i gramatyki. Jego początki widać już teraz, o zgrozo!



Przejdźmy do muzyki, bo w końcu bez niej nie da się żyć. Lecz nie zapytam Cię o piosenkę, którą możesz namiętnie słuchać godzinami, ale wręcz o taką, gdzie Twoje bębenki aż krwawią.
Sigma ft. Paloma Faith – Changing



Filmy i seriale to kolejna rzecz, bez której nie mamy możliwości bytu. Jaki film bądź serial poleciłbyś swoim czytelnikom?
Poleciłbym serial Breaking Bad.


Pytanie czysto teoretyczne, a nawet abstrakcyjne: jak myślisz, czytelników jakiego gatunku na Polskim rynku jest najwięcej?
Waham się pomiędzy kobiecymi romansidłami, a kryminałami.

Nie będę pytać Cię o typowe pytania, które zadaje się Autorom książek. Jednak zastanawia mnie fakt, dlaczego piszesz pod pseudonimem?
Bo prawdziwe nazwisko zachowuję na materiał, który zawładnie światem (śmiech). Będę wiedział, że to on, gdy go napiszę.

Po latach przed śmiercią to w moim mniemaniu bardzo dobrze skonstruowana książką. Czy sądzisz, że Twoja wyobraźnia, która stworzyła taka historię, mogła zdarzyć się naprawdę?
To bardzo dobre pytanie. Historia powieści w zamyśle opierała się o stricte fikcyjną fabułę. Wykorzystuje tu wspomnienia z jednego z moich wyjazdów w leśne tereny Warmii, ale miejsce akcji wybrałem dosłownie przeciągając palcem po mapie. Tym większe było moje zdziwienie, gdy po skończeniu powieści, przygotowując się do wydania, dowiedziałem się, że w okolicy terenów, które opisuje w powieści rzeczywiście istnieje podobny ośrodek wypoczynkowy i rzeczywiście był on często odwiedzany za czasów PRL. Zadałem sobie wtedy to samo pytanie.

Jako debiutant, o czym marzyłeś? O pieniądzach? Może o tym uczuciu, gdy zobaczysz swoją książkę na półce? Czy może o czymś zgoła innym?
Zobaczyć swoją książkę na półce księgarni to miłe uczucie. Jednak ja myślałem o tym bardziej w kategorii zakończenia pewnego projektu, który jest elementem większej układanki. Starałem się zaskoczyć widza serwując znany motyw historii (grupa przyjaciół wyjeżdża na imprezę i coś im się przytrafia), w oryginalnej, zaskakującej formie. W zamierzeniu chciałem, aby Po latach przed śmiercią stało się moją wizytówką i podbudową dla przyszłych projektów. W końcu łatwiej jest dyskutować, gdy ma się na koncie wydane pozycje i można komuś pokazać coś więcej niż szkice z szuflady.

Nie sposób zapytać Cię o cokolwiek znajdującego się w Twojej książce, bo zdradzilibyśmy czytelnikom za dużo treści. Jednak grupa przyjaciół występująca w Po latach przed śmiercią jest zżytą grupą, ale z pewnymi perturbacjami. Czy sądzisz, że w grupce przyjaciół zawsze pojawi się jakaś para ukochanych? I czy to ma wpływ na całą grupę?
Ciekawostką jest, że tworząc bohaterów mojej powieści bazowałem na rzeczywistych postaciach kilku moich znajomych. Oczywiście musiałem podkoloryzować i przerysować ich charaktery oraz relacje. Wątek pary zakochanych jest w tym przypadku takim przerysowaniem. Ludzie łączą się w grupy z różnych powodów. Prędzej czy później w tych grupach muszą pojawić się jakieś związki. Jedne mniej udane, inne bardziej. Jednak nic tak nie podnosi napięcia w grupie jak rywalizacja o czyjeś uczucia.

Wizja Twojej historii jest okrutna i powstał z tego niezły horror. Sam powiedziałeś, że napisałeś już scenariusz do tej książki. Jaki jest Twój dalszy plan? Bo mam nadzieję, że następna książka ;)
Cieszę się, że tak sądzisz. Teraz pozostaje mi tylko przekonać producentów (śmiech). Posiadam aktualnie trzy scenariusze na podstawie powieści: 30minutowa, luźna adaptacja, 125 minutowy scenariusz na pełen metraż, oraz jego tłumaczenie na język angielski. Skończyłem odpowiednie kursy, więc teksty są poprawne pod względem formatowania na rynek europejski. Dalsze plany będą zależne od ilości wolnego czasu. Nie ukrywam, że napisanie powieści, jednocześnie pracując na pełen etat zajmuje praktycznie cały wolny czas. Dlatego aktualnie pracuję nad historiami do kilku scenariuszy. Jedna czy dwie z nich nadadzą się na kolejne powieści.

Jedziesz sobie spokojnie samochodem, gdy prezenter radiowy zawiadamia, że wszystko wskazuje na to, że czeka nas zagłada. Według Ciebie, jaki rodzaj zagłady nas czeka?
Chciałbym wierzyć, że efektowny – wielka asteroida, wojna nuklearna, biblijny Armageddon. Jednak znając życie zapewne zwyczajnie zginiemy przez epidemię głupoty (śmiech).

Ostatnie, jednak w miarę najważniejsze pytanie: gdzie widzisz siebie za 20 lat?
Tego nie wie nikt, ale pewnie gdzieś bardzo daleko. Z drinkiem z palemką. 

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?