Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Pierwsze koty za płoty (Złoty kryształ - Kinga Kozieł)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     08:30:00    Etykiety:, 

Ileż to razy zdarzyło się wam, że zakupiliście pozycję, ze względu na jakąś dziwaczną chwilę i gdy przezimuje i przekoczuje ona u was dostatecznie długi czas i sięgacie po nią, to myślicie sobie jedno: po jaką cholerę w ogóle zgarnęłam tę pozycję dla siebie?

Świat magii w dość niecodziennej odsłonie, to taki skrót tego co może czekać was w Złotym krysztale. Lily Foster jako główna bohaterka dowiaduje się, że świat magii nie powinien być jej obcy, a dodatkowo trzeba poszukać księżniczki i dwunastu walkirii.

Książka liczy sobie niecałe 500 stron i podczas czytania tej pozycji odniosłam wrażenie, że nie jest napisana jednakowym stylem. Z jednej strony mamy dość słaby początek, który jakoś niezbyt zachęca nas do sięgania głębiej w tę historię, a potem z drugiej strony mamy dobrze wykreowaną i opisaną wyobraźnię, która ma tutaj wiele do powiedzenia. Jeżeli dobrze wczyta się w tę historię, to można zauważyć, że pozycja nie była pisana na kolanie na szybko, tylko z każdą stroną można dostrzec transformację pisania. To sprawia, że wiele osób, które sięgną, bądź sięgnęły po Złoty kryształ, mogą poczuć się znużone i nie dotrwają do końca. Nawet ja sama miałam taką refleksję na jej temat.

Jednak pomimo tego słabego początku nie widać w książce błędów, wszystko zostało napisane prostym i zrozumiałym językiem, który przecież jest przeznaczony dla młodzieży. I chociaż nie mam już tyle lat by zaliczać się do tej grupy wiekowej, to jednak jak już wiecie, lubię sięgać po takie pozycje, a w dodatku gdy są to debiuty. Jednak magia, która się tu pojawia, nie jest zbytnio zaskakująca, a nawet czasem miałam wrażenie, jakby to było coś mniej więcej w stylu Czarodziejek z księżyca. Wiecie, poszukiwanie księżniczek, dziwne moce, i takie tam. Jakoś tak pierwsze co mi przyszło na myśl to właśnie te anime.

Nie twierdzę, że to również był słaby lub bezsensowny zabieg, ale brakowało mi w tej historii właśnie tego poszukiwania. Skoro w opisie znajduję tekst, że będzie to ekscytujące poszukiwanie, to mam zamiar coś takiego otrzymać, a nie, że walkirie same wpadają i mówią: cześć to ja (oczywiście w ogólnym uproszczeniu). Jednak jeżeli zwrócę uwagę na to, że jest to debiut, to naprawdę jestem w jakiś sposób zaskoczona i jeżeli Autorka dopracuje swój styl i wykorzysta swoja wyobraźnię (którą tak naprawdę ma wspaniałą), to każda kolejna jej pozycja będzie na miarę złota.

W fabule również jest przemycany wątek, jakiego nastolatkowie szukają, czyli dawki magii, połączonej jednocześnie z wątkiem dorastania, pierwszych miłości i o sile przyjaźni. Jeżeli więc spojrzymy na ten aspekt, to naprawdę jest to dobra pozycja, która nie jednemu zawróci w głowie. Dodatkowo pomimo wielu bohaterów, a jest ich kilkanaście, to Kinga Kozieł poradziła sobie z ich kreacją. Mogło by to się wydawać niemożliwe, że na tylu stronach mamy tak wielu dobrze wykreowanych bohaterów, a jednak.

Ostatecznie nie jestem w stanie ani jej polecić, ani was do niej zniechęcić, bo Złoty kryształ ma coś w sobie takiego, że czyta się ją lekko (pomijając początek) i przyjemnie. Sądzę, że Autorka jest na dobrej drodze, by stworzyć coś genialnego w przyszłości i mam nadzieję się o tym przekonać.

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?