Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Blichtr i etykieta (Rywalki - Kiera Cass)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     09:00:00    Etykiety:, 

Ile opinii, tyle sprzecznych spojrzeń na Rywalki. Sama sceptycznie podchodziłam do rozpoczęcia tej serii. Jedni rozpisywali się, że o jacie, ale genialne, a drudzy, że jest nudna i schematyczna. Więc wiecie co musicie wtedy zrobić gdy stoicie na rozdrożu, czy czytać daną książkę, czy nie? Sięgacie po książkę i zachwycacie się nią. Naprawdę nie spodziewałam się, że mi się tak spodoba.

Trzydzieści pięć dziewcząt walczy w eliminacjach wszelkimi możliwymi sposobami, by przypodobać się księciu Maxonowi. Świat podzielony na kasty nie sprzyja w spełnianiu swoich zachcianek, a czasem nawet jedzenia do syta. Jednak to los może sprawić, że wyruszysz w świat blichtru i etykiety. Amerika nie chciała się znaleźć w tym gronie. Jednak gdy poznaje księcia, to już sama nie jest tego pewna, czy opuszczenie pałacu powinno jej zaprzątać umysł.

Tym razem naprawdę mnie nie interesuje, co inni myślą o początku tej serii. Ja szykowałam się na błahą historię, która przecież nie wciągnie mnie w prześciganiu się w dobór sukienek i dodatków. Sama księżniczką nie jestem, a mój makijaż ogranicza się do tuszu do rzęs. Jak jest to więc możliwe, by takie rywalizacje mi się spodobały? Co takiego ta książka ma w sobie, że nie uznałam jej za próżną? Sądzę, że każda z nas skrycie marzy o zastaniu księżniczką.

Podział na kasty, jest już tak obleganym tematem, że gdzie nie spojrzymy taki motyw jest w książkach zawarty. Jednak w tym przypadku, coś urzekło mnie w tej historii i nie mogłam się od niej oderwać. Otworzyłam książkę na pierwszej stronie i nie odeszłam od niej chociażby na chwilę. Ma w sobie ten określony promyk, którego szukam w historiach. Oczywiście znajdziecie tutaj przewidywalne momenty. Tak, America może was denerwować, ale cała otoczka i sposób jej przekazu ma swój urok.

Przed przeczytaniem tej książki byłam przekonana, że w tej lekturze odnajdą się wyłącznie nastolatki. Nic bardziej mylnego. O byciu księżniczką marzy nawet dorosła kobieta. Jestem zwolenniczką historii o prostym przekazie, niesprawiających wrażenia zawiłych i skoncentrowanych na pobudzeniu szarych komórek do wymyślenia. Może to źle zabrzmiało, ale uwielbiam takie lekkie, przyjemne w odbiorze zlepki słów. Nie mogę uznać jej za arcydzieło, ale jednocześnie mogę wam napisać, że skradła moje serce.

Może i będzie tak, że z każdą kolejną częścią będę odczuwała znużenie tym tematem i zawiłościami miłosnymi. Nie przejmuję się tym, bo najważniejsze w odbiorze tej książki jest to, że musicie się zastanowić, czego po niej oczekujecie. Nie chcę oceniać innych osób, ale te, które oceniały ją jako słabą, chyba szukali w niej arcydzieła. Nie każda książka musi być nieprzewidywalna, nie musi przekazywać swoją treścią wyszukanych słów i wyrafinowanego zachowania. Niektóre muszą być dla nas przyjemnością samą w sobie, by dzięki niej się odstresować i wyruszyć w odmęty wyobrażeń, o jakich nigdy byśmy siebie nie podejrzewali. To właśnie jedna z tych książek.

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?