Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Gdy złość przejmuje kontrolę (Wściekły - Katarzyna Kebernik)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     08:30:00    Etykiety:, 
Sama mogę się przyznać do tego, że jestem furiatką. I chociaż nie biegam po mieście i nie biję przypadkowych osób, to czasem potrzebuję iść przysłowiowo do lasu i się wykrzyczeć. Dobrze, że las mam niedaleko.

Kosa jest chłopakiem prawie pełnoletnim, który stroni od chodzenia do szkoły, uczestniczy w bójkach klubowych i można by powiedzieć, że jest dość niereformowalny. Jednak jak się okazuje, buzują w nim całkowicie inne uczucia, które skrywa skrzętnie pod maską. Ale co do tego wspólnego mają realistyczne sny?

Debiutantów zawsze ochoczo biorę w swoje ramiona. W końcu to może być ta perełka, która odmieni nasze życie czytelnicze, a dodatkowo skłoni nas do tego, że po takie debiuty chętniej, jako społeczeństwo, będziemy sięgać. Czy Wściekły Pani Katarzyny spełnił moje oczekiwania? Sądzę, że po części tak, ale niestety jako całość, wywołała u mnie pewne zamieszanie. Tym razem przyznam się do tego, że wdepnęłam w niezły miszmasz. Czemu czasem tak jest, że okładka, jak i opis, nie oddają naprawdę charakteru danej powieści?

Już pal sześć tę okładkę, która moim zdaniem jest kompletnie źle dopasowana do tej powieści. Gdy ją ujrzałam, doszłam do wniosku, że wejdę w pewnego rodzaju romans, ot taką przykładną historię, dla tej ładniejszej płci. W końcu każda z nas uwielbia złych chłopców. Tylko jak się okazuje, wątek wspomnianych bijatyk, moim zdaniem również nie pasuje do tej historii. Nie wiem kompletnie jaki związek miałby on zaznaczyć z dość fantastyczną historią znajdującą się dalej. Czy było to właśnie te zagranie, by przyciągnąć czytelnika do tych złych chłopców, by później ukazać całkowicie inny charakter bohatera? Nie wiem. Mi zdecydowanie pomysł na tę postać się nie spodobał.

Nie przebierając jakoś specjalnie w wyrafinowanych słowach, mogłabym ten debiut przedstawić jako powieść obyczajową z wątkiem fantastycznym. I to ten drugi wątek bardzo mnie zachwycił, gdyż jednocześnie jest on połączony z mitologią, której zasadniczo nie lubię, ale pomimo, że wydaje się ten sposób kategoryzacji na szalony, to jednak jest on spójny i ciekawy. Może wszystko ze względu na to, że lubię zagłębiać się w takich historiach. Obyczajowy charakter odnosi się do samego życia głównego bohatera i poszukiwania przez niego muzyki idealnej. Bijatyki i zarazem niezwykle uwrażliwiony młodzieniec, wydaje się wam popadaniem skrajności w skrajność? Mi też tak się wydaje. Z tego względu miałam odczucia, że Pani Katarzyna niezbyt wiedziała, w jaki gatunek się wpasować. Dlatego tak naprawdę możemy odnaleźć tutaj wiele gatunków i z tego względu powieść wydaje się przerysowana i zagmatwana.

Pierwsze strony nie zachwycają. Jakoś napisane są dla mnie nieprzystępnym stylem, ale później ten styl diametralnie się zmienia. I to sprawiło, że nie potrafiłam zbytnio odczytać, co Autorka miała na myśli tworząc tę historię. Myślę, że gdyby pozbyła się buntowniczego charakteru głównego bohatera i skupiła się na wątku muzycznym i fantastycznym, to mogłaby z tego wyjść całkiem ciekawa powieść, która zawładnęłaby moim sercem. Nie twierdzę, że ostatecznie jest to źle skonstruowana historia, tylko wydaje mi się ona być zlepkiem kilku, nader szaleńczych pomysłów, które w odniesieniu do ogółu, nie wyglądają zbyt zachęcająco.

Stąd też wydaje mi się, że Pani Katarzyna szuka jeszcze swojego gatunku, w którym czułaby się idealnie. Szuka gdzieś ciekawości czytelnika i w jakiś sposób tę ciekawość nam dawkuje. Ale po przeczytanym Wściekłym, nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić, do kogo miałaby ta pozycja trafić. Bo z jednej strony mamy tutaj aspekt obyczajowy, który zapewne skłoni niektórych czytelników do sięgnięcia po nią. Ale gdy spojrzymy na aspekt niecodziennych i bardzo realistycznych snów, które mają charakter fantastyczny, mogą tych pierwszych czytelników odstraszyć. Zarazem możemy spojrzeć na to z innej perspektywy, ponieważ osoby, pławiące się w fantastyce, mogą być zawiedzeni wątkiem obyczajowym. I tak w kółko. Musicie się chyba sami przekonać, czy historia niepokornego chłopaka, który podróżuje po meandrach muzyki idealnej, wtapiając się jednocześnie w fantastyczne doznania, jest wam bliska. 

Za tę pozycję dziękuję: Wydawnictwu Akurat

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?