Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Bunkry i tajemnice II wojny światowej (Kod Himmlera - Przemysław Piotrowski)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     08:30:00    Etykiety:, 

Nie każdy lubi czytać książki, w których zakorzeniona jest historia. Zakorzenione to idealne stwierdzenie na temat tej lektury, bo to przeszłość odgrywa tutaj bardzo ważną rolę. Sama okładka zaprasza nas w jakieś niezbadane rejony, ponieważ zbyt wielu szczegółów to ona nie zdradza. Bardzo lubię odkrywać takie tajemnice i ogromnie się cieszę, że trafiła ona w moje ręce.

Sieć bunkrów Olbrzym w Górach Sowich jest naszym pierwszym przystankiem w Kodzie Himmlera, a następnie przenosimy się na Antarktydę, by ostatecznie wylądować w Polsce. Właśnie w Polsce wraz z Tomaszem Turczyńskim zaczynamy demaskować tajemnice, które po śmierci jego dziadka nie dają o sobie zapomnieć, a wręcz wpychają nas w wir wydarzeń, które mogą zmienić bieg historii.

Kod Himmlera to istna skarbnica wiedzy, domysłów, jak i wyobraźni Autora, która niejednemu czytelnikowi zagra na nosie. Nie sądziłam, że tak bardzo spodoba mi się pozycja, która ma w sobie zalążek wiadomości o II wojnie światowej. Coraz chętniej przekonuję się do takich historii, a co ważniejsze, odczuwam niemała przyjemność w poznawaniu tajemnic z tamtego okresu. Wiele bym dała, by przeczytać tę książkę jeszcze raz po raz pierwszy. To chyba moja najlepsza rekomendacja, jaką mogłabym wam przedstawić.

Gdy przeczytasz tę pozycję, będziesz siedział z rozdziawioną buzią. Zaczniesz się głowić, bo przecież nie ma możliwości by powstał tak dobry debiut. Tak moi drodzy, to pierwsza książka Przemysława Piotrowskiego i jest tak dobra, że zajmie ona jedno z najwyższych miejsc na waszej półce. Wszystko za sprawą tego czegoś, czego tak naprawdę nie da się opisać, ale jednocześnie sprawia, że tak ochoczo przewracamy kartki.

Zawsze gdy zabieram się za daną lekturę, to oglądam dokładnie okładkę, która mogłaby mi coś podpowiedzieć. W tym przypadku nie zdradza ona zbyt wiele. Później, w kilkanaście sekund wertuję książkę, by sprawdzić czy przeważają tu dialogi, czy może opisy. W tym przypadku, miałam odrobinę zawahania, ponieważ dialogów jest tutaj jak na lekarstwo. Ale jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy chłonęłam każde słowo bez żadnych przeszkód i ciągle chciałam więcej.

Autor sprawnie łączy przeszłość z teraźniejszością. Jest to thriller, a może i odrobina fantastyki w jak najlepszym wydaniu. Myślę, że Autor musiał się nieźle napracować, by połączyć wszystkie fakty w jedną spójną całość, a w dodatku dołączyć coś od siebie. W końcu bunkry odgrywają tu ważną rolę, a raczej to, co się w nich znajduje od 83 lat. Nie mogę wam nawet w najmniejszym stopniu zdradzić, co to jest, ale uwierzcie mi, że to was zaciekawi i jednocześnie zszokuje. Ta historia mogłaby się znaleźć na ekranach kin, bądź w grze komputerowej. O! To jest dobry pomysł!

Detale dotyczące odwiedzanych miast i wspomnień z historii potrafią przyprawić czytelnika o zawrót głowy. W tej książce tak wiele się dzieje, że nie ma tu miejsca na nudę. Jednak muszę wspomnieć, że czasem musicie ją czytać o pustym żołądku. Gdyż te detale dotyczące wielu okropności, które miały miejsce na przestrzeni wielu lat, są wręcz niepokojące i przyprawiające o rozstrój żołądka. Możliwe, że źle to zabrzmi: ale więcej proszę!

Niebywała intryga łącząca w sobie cechy powieści istnie szpiegowskiej i pomysł na tę powieść to wręcz majstersztyk. Do tej pory nie mogę wyjść z podziwu, że Autor zmieścił tak wiele treści, w tak niewielu stronach - w końcu pozycja liczy sobie tylko 341 stron. Piszę tylko, bo wiem, że historię obfitującą w tak wiele wydarzeń na przestrzeni wielu lat i miejsc na świecie, można by spokojnie rozwlec na trylogię. Kod Himmlera to skondensowana i niezwykle precyzyjnie spakowana sensacja o korzeniach historycznych, z perturbacjami politycznymi, jak i dawką horroru i grozy, która nie pozwoli wam zmrużyć oka choćby na chwilę. Ale nie martwcie się, dopóki nie pojawicie się w bunkrach, to nic wam nie grozi… No chyba, że traficie na… Nieważne, sami się przekonajcie.

Za lekturę tego niezwykłego debiutu dziękuję: Wydawnictwu Videograf

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?