Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Powrót do przeszłości (Furia rodzi się w Sławie - Krzysztof Koziołek)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     08:30:00    Etykiety:, 
Co powiecie na kryminał retro? I to nie taki, gdzie miejsce zbrodni jest w jakimś odległym kurorcie. Pan Krzysztof zaprasza mnie, jak i was do Sławy. Dla mnie to bardzo duży plus, że nie wyjeżdżamy wyobraźnią gdzieś za granicę, przecież w naszym kraju jest wiele urokliwych miejsc. Tylko czy pisząc o zbrodniach, da się wybrać odpowiednie miejsce?

Furia rodzi się w Sławie dostarcza czytelnikowi wiele emocji, ponieważ podczas jej czytania czuć, że Autor przyłożył się do teorii danego miejsca i przygotował się w pełni, by urozmaicić historię w niecodziennej odsłonie. Chociaż było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Autora, to muszę przyznać, że właśnie te dopracowanie detali, wyszukiwanie przez niego informacji historycznych, było dla mnie nie lada gratką. Właśnie po tym można poznać dobrego Autora; wykorzystuje fakty, dokłada swoją historię i bum, mamy dobrą literaturę.

Jak dobrze wiecie lub nie wiecie, nie przepadam za historią naszego kraju, nawet w kryminalnym wydaniu. Ale muszę stwierdzić, że chyba powoli zaczynam się przekonywać do treści, które sięgają garściami z przeszłości. Dlatego sądzę, że ta recenzja może być dla sceptyków historycznych bardzo ważna, ponieważ to pokazuje, że nie możecie ciągle mówić, że to nie jest gatunek, w którym się zagłębiacie. Biję was po rękach i mówię: bierz tę książkę i nie marudź.

Na samym początku książki historia powoli oplata nasze umysły. Nie ma wielkiego wybuchu, który nagle by zaznajomił swoją obecność. Właśnie powoli wkraczamy do tej kryminalnej przeszłości i to bardzo mi się podobało. Jest w niej kilka punktów kulminacyjnych, ale nie stwierdziłabym, że ciągle historia wbija w fotel. Czasem Autor zwalnia tempo, przedstawiając nam okolice Sławy, czy dokładnie opisując dane budynki, co tutaj niezbyt przypadło mi do gustu. Ale to tylko takie moje odczucie, bo jednak nie przepadam za takimi zwolnieniami, ale szanuję Autora za nawet tak drobne dopracowanie detali tej książki. W końcu, który mężczyzna wie jak dobrze i w wyrafinowany sposób opisać wybór przepięknych kapeluszy przez damy tamtych czasów? A właśnie Pan Krzysztof umie.

Wątek kryminalny jest bardzo ciekawy i ma tę cząstkę, którą wszyscy czytelnicy kryminalni poszukują: na własną rękę zaczynamy mieć podejrzenia co do sprawcy makabrycznych zabójstw. Muszę przyznać, że i ja byłam kilka razy wyrzucona w pole z moimi typami, ale to rzecz jak najbardziej na tak. Autor potrafi wodzić nas za nos, a dodatkowo nie boi się rzucać swoim bohaterom kłód pod nogi.

Dodatkowym atutem, który przemówił w moim mniemaniu na plus, to wielowątkowość. Z jednej strony historia jest spójna, ale to właśnie różne wydarzenia w Sławie, mają wpływ na całość. Bardzo polubiłam asystenta kryminalnego Antona Habichta, chociaż chyba nie powinnam… W końcu jak można polubić kogoś z NSDAP? Oceniając go wyłącznie jako bohatera literackiego, został wykreowany genialnie.

Czy polecam? Oczywiście, że tak. Ten kryminał w stylu retro na długo zapisze się w mojej pamięci. Nawet jeżeli nie przepadacie za takim gatunkiem, to nie macie prawa mi wmówić, że tylko z tego powodu po nią nie sięgniecie, bo to byłby karygodny błąd w waszym życiu czytelniczym.

Za ten kryminał retro dziękuję serdecznie Autorowi
Książka przeczytana w ramach akcji: Polacy nie gęsi i swoich autorów mają

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?