Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Codziennie w innym ciele (Każdego dnia - David Levithan)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     08:30:00    Etykiety:, 

Bywają i takie historie, które niezależnie od tego, czy powinniśmy ją przyjąć lekko, a może i głębiej się nad nią zastanowić, to jednak zostawiają w nas pewną rysę. Każdego dnia nie jest książką głęboką, lecz można ją zauważyć wśród innych, bo za sprawą treści wnosi ona coś nowego do życia czytelniczego. Historia tak na mnie wpłynęła, że zaczęłam się zastanawiać nad tym, jak codziennie wiele rzeczy nie dostrzegamy. Nie dziękujemy różnym bogom, że możemy obudzić się w swoim łóżku każdego poranka, nie zauważamy, jak wielka jest to dla nas wartość, że możemy żyć dzięki pewnej schematyczności. A co gdybyście jutro obudzili się w innym ciele?

David Levithan przedstawia nam historię A, który (bądź która) każdego dnia budzi się w ciele innego nastolatka. Odkąd pamięta, zawsze znajdował się w innym miejscu, wśród innych osób, często w młodym wieku będąc z tego powodu zdezorientowany/a. Jednak od dłuższego czasu przyjmuje tę zasadę za pewnik i stara się nie mieszać w życiu danych ciał. Wszystko się zmienia, gdy podczas swojej wędrówki spotyka Rhiannon.

W tej książce najbardziej urzekła mnie różnorodność. To nie jest prosty zabieg, by w dość krótkiej książce ukazać tak wiele różnych bohaterów, niezależnie od ich płci, przekonań, czy wpływającej na teraźniejszość przeszłości. Mniej lub bardziej, wnikamy do życia czterdziestu różnych ludzi, których często dzielą setki kilometrów, a czasem wyłącznie metrów. Sami dobrze wiecie jak to jest obracać się w towarzystwie własnych znajomych. Każdy z nich jest inny, posiada odmienne korzenie i priorytety, a teraz wy, nie znając go od żadnej strony, musicie przeżyć dany dzień w jego ciele. Zapewne na początku byłoby to dla was niespotykane uczucie i może spotkałoby was coś dobrego, ale jeżeli robicie to już od kilkunastu lat, to nie może być to tak kolorowe doznanie.

Właśnie ta nieszablonowość, porównując ją do innych powieści sprawiła, że tak bardzo podobała mi się ta pozycja. Mogłam poznać życie osoby, która nawet nie jest pełnoletnia, a musi harować za marne grosze, przeżywałam delirium z bohaterem, który był uzależniony od narkotyków. Dziś możesz być chudym i pryszczatym nerdem, a jutro w blasku fleszy przechodzić po korytarzu szkolnym, bo jesteś po prostu gwiazdą z super figurą. Dodatkowo duży plus tej powieści to decyzje wspomnianego A, które mniej lub bardziej mogą wpłynąć na przyszłość danej „opętanej” postaci – w końcu gdy ktoś zapożycza ciało danej osoby i rozgaszcza się w nim, to jest to opętanie prawda? To właśnie refleksyjna książka, którą jednocześnie bardzo łatwo przełknąć podczas jednego popołudnia i chyba żałuję, że jest reklamowana, jako pozycja dla młodzieży, bo akurat pojawił się w niej wątek miłosny.

Wątek miłosny może i spaja tę historię w całość i jednocześnie pokazuje, że miłość w takim przypadku jest bardzo ciężkim orzechem do zgryzienia, ale ostatecznie, wydaje mi się być odrobinę wątkiem na siłę. Jak można umówić się na randkę na następny dzień z daną osobą, gdy nawet nie wiemy, gdzie wylądujemy? Nie podamy numeru telefonu, bo przecież go nie znamy, pozostaje kontakt e-mailowy, który również do najprostszych nie należy. W końcu może się okazać, że kolejne zapożyczone ciało, nie będzie miało dostępu do komputera – i chociaż wydaje się to w dzisiejszych czasach niemożliwe, to jednak i zdarzają się takie przypadki. Dla mnie po prostu rodząca się miłość między dwójką bohaterów jest zbyteczna. Może i pokazuje trudny charakter w odniesieniu do problemu wnikania do innych ciał, to jednak jest on odrobinę nachalny i niezbyt dobrze dopracowany, oczywiście w stosunku do ukazanych osobowości różnych osób, które dla mnie grają tutaj pierwsze skrzypce.

A i Rihannon jako bohaterowie są dość złożeni i widać w nich cechy nastolatków, w szczególności, w niezdecydowaniu tej drugiej. W pewnym momencie zaczynamy im współczuć i zawzięcie kibicować, ale czy naprawdę taka niestabilna miłość ma możliwość by istnieć na zawsze? W końcu kochając kogoś bliskiego, nie da się pominąć tego, że czasem wielbimy ich za ich wygląd. Więc jak można kochać kogoś, kto codziennie jest kimś innym, a w dodatku nie mamy pewności, czy jutrzejszy dzień nie będzie tym, podczas którego będziemy musieli pójść na randkę z osobą tej samej płci co my.

Jeżeli mogłabym się przyczepić do czegoś, to żałuję, że nie uzyskaliśmy w tej historii odpowiedzi, na najbardziej nurtujące nas pytanie: dlaczego A budzi się codziennie w innym ciele? Gdzieś znajdziemy pewne nawiązanie i próbkę tego, że może już za chwilę zostanie przedstawiona odpowiedź, jednak nie. Pomyślałam więc, że może w drugim tomie Pewnego dnia zostanie wytłumaczona ta reguła, jednak gdy przemierzałam Amerykańskie strony dotyczące tego tomu, to się zawiodłam, ponieważ będzie to historia opowiedziana z punktu widzenia Rihannon.

Nie mniej jednak pomimo moich zarzutów uważam, że każda osoba ciekawa świata i złożoności różnych charakterów, powinna sięgnąć po tę historię. Może się zdarzy, że i na was podziała tak jak na mnie i zaczniecie się zastanawiać nad wieloma aspektami, które codziennie przyjmujemy za pewnik.

Za te odwiedziny w różnych ciałach dziękuję: Grupie Wydawniczej Publicat S.A.

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?