Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Podsumowanie Bookathonu!



Autor:  Adriana Bączkiewicz     08:30:00    Etykiety: 

W dniach 21-28 czerwca trwał, bądź trwa maraton czytelniczy. Kto nie uczestniczył, ten gapa! Riana uczestniczyła i tak oto prezentował się stos na cały tydzień, oczywiście na samym początku, bo kobieta zmienną jest:



No i jedziemy z tym koksem!




Może i odrobinę tutaj oszukałam, ale tak naprawdę nie mam w swojej biblioteczce książek, których nie dokończyłam. Zaczęłam więc dzień wcześniej i tak jednym haustem pochłonęłam Parabellum. I znów zakochałam się w książce historycznej !


Łabędzi śpiew czekał u mnie na półce chyba dwa lata. Uwielbiam książki post-apokaliptyczne i miałam ogromne nadzieje co do niej. Okazało się jednak inaczej, bo nie była tak dobra, jakbym tego chciała. Nie mniej jednak przyjemna, ale nie rozumiem zachwytów na temat tej pozycji.


No i Riana musiała się zmierzyć z klasyką. I wyszło mi to dość średnio. Nie umiem się przemóc, by odkryć w klasyce tej głębi i piękna. Chociaż przeczytałam Rozważną i romantyczną, to jednak było wiele zgrzytów.


Całkiem miłe spotkanie z grozą. Może nie było tak, że czułam dreszcze na karku i plecach, ale tak czy siak, była to miła lektura. Nawet mogłabym określić ją mianem niezbyt wymagającej.


Tutaj nastąpiła zmiana. Nie to, że nie potrafiłam sobie poradzić z tą pozycją. Oj nie, po prostu brakło mi w ciągu dnia czasu na nią. By zbytnio się nie obarczać i nie czytać na akord, czy dążyć za terminami. Pozwoliłam sobie zrezygnować z Zielonej mili, by móc delektować się wampirami w pełni. W końcu Wywiad z wampirem idealnie wpasowuje się w dwa wyzwania.


Wczorajszy dzień nie był wcale lepszy. Nie chodzi o to, że w Wywiad z wampirem nie potrafię się wkręcić. Ale niestety pod koniec tygodnia uświadomiłam sobie, że tydzień nie wydłuży się, a doba magicznie nie będzie posiadać więcej godzin. A to sprawiło, że od dwóch dni zajmuję się dokańczaniem pracy magisterskiej i czytanie schodzi na drugi plan... Ale już finiszuję z magisterką, więc nie jest ostatecznie tak źle.

Siódmy dzień, to wyzwanie, a raczej podsumowanie, by przeczytać w ciągu tygodnia 1500 stron. I to mi w ostatecznym rozrachunku się udało. Więc nie narzekam i mam nadzieję, że za jakiś czas, a może za rok pojawi się kolejny bookathon. Bo to naprawdę wielka frajda, czytać książki dla samej przyjemności i jednocześnie się sprawdzić, jak nam idzie planowanie.

A wy uczestniczyliście w tegorocznym bookathonie? Jak wam poszło?


Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?