Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Koniec trylogii, ale czy udany? (Ścieżka ocalenia - Ewa Seno)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     08:30:00    Etykiety:, 
Długo zastanawiałam się nad tym, czy po tę pozycję sięgnąć, czy jednak podarować sobie powrót do świata Antilii. Uznałam, że zaryzykuję, ale pomyślcie sobie, jak przeogromnie się zdziwiłam, gdy ostatni tom, tak naprawdę jest kolosem, ponieważ liczy sobie ponad 500 stron.

Nina wkroczyła w dorosłość w ekspresowym tempie, lecz zapewne nie sądziła, że przyjdzie jej się zmierzyć z tak wieloma zadaniami. W szczególności z jednym nadrzędnym, jakim jest ciąża. Może i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jako księżniczka musi bronić swój lud, a to właśnie jej dziecko, ma zagrozić jej nowo poznanemu światu – Mandorze.

Ostatni tom trylogii, nie może obejść się bez ogólnego rozrachunku serii. Pierwszy tom, był przyjemną młodzieżową lekturą, która umiliła mi wieczory. Natomiast drugi tom był porażką, po której nie sądziłam, że sięgnę po kontynuację. Jednak stało się inaczej i z jednej strony jestem zadowolona ze swojego wyboru. Ponieważ gdy zaczęłam czytać pierwsze strony, dostrzegłam jakiś progres w twórczości Pani Ewy. Czułam się, jakbym czytała książkę kompletnie innej Autorki.

Wśród bohaterów dostrzegamy zmianę. Wydają się oni nam bardziej dojrzali, fabuła zarazem jest przemyślana i sprawnie poprowadzona. Czegóż tak naprawdę chcieć więcej? Otóż, nie jestem do końca przekonana, skąd ta siła i wola Autorki do stworzenia takiego kolosa. Przyznam się szczerze, że pozycje w trylogii, bądź jakiejś serii, powinny być pojemnościowo takie same, bądź podobne. Tutaj natomiast otrzymujemy uderzenie w twarz pokaźną księgą. Nie sądzę, że to akurat jest wada, ale czuję, że Autorka bardzo wiele się nauczyła na podstawie swoich poprzednich części i doskonaliła swój zamysł, jak i warsztat.

Zastosowanie w tej części podziału na narrację Niny i Nicka, niezbyt przypadł mi do gustu. Trochę było zgrzytania zębami w moim przypadku. Może, ale tylko może, gdyby Autorka dostarczałaby takiego podziału od początku serii, to wszystko byłoby jak po maśle. Jednak wykorzystywanie najlepszych pomysłów w ostatnim tomie, nie było dla mnie czymś na plus.

Na początku Autorka przybliża nam poprzednie tomy, w przemyśleniach głównej bohaterki, co sprawia, że sami przypominamy sobie, co działo się wcześniej. Każdy Autor, powinien mieć właśnie taki wzgląd na czytelnika, bo przecież nie zawsze pamiętamy kto był kim.

W tej części nie odkryłam tego smaczku, którego zawsze szukam. Chociaż poprzednie części nie były najlepsze, to zawsze coś mnie w nich intrygowało. W pierwszej, była to tajemnica innego świata, w drugim poznawanie i podróżowanie po różnych planetach. Tutaj natomiast było tak dorośle i jednoznacznie. Chociaż z drugiej strony, gdy wnikamy w sposób myślenia bohaterów, sprawy ukazują się nam klarownie, a jednocześnie możemy zapałać sympatią do wielu bohaterów.

Ostatni tom, wywołał we mnie wiele sprzeczności. Gdyż ostatecznie nie jestem w stanie stwierdzić, czy polecać wam tę serię, czy jednak nie. Dla młodzieży, okaże się ona nie lada gratką, lecz dla starszych osób, może okazać się zapychaczem, bez którego tak naprawdę da się przeżyć.

Za tę lekturę dziękuję: Wydawnictwu Feeria

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?