Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Podtruć cię? (Siła trucizny - Maria V. Snyder)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     09:00:00    Etykiety:, 
Skuszona niską ceną i magiczną okładką, nie mogłam się powstrzymać, by zdobyć Siłę trucizny w swoje ręce. Nie zapominajmy również o opisie, który zawładnął moimi wyobrażeniami na temat tej historii. Wiedziałam jednocześnie, że spędzę przy niej przyjemnie czas.

Yelena spędza swoje ostatnie chwile w celi, czekając na wyrok śmierci. Niechybnie zostaje uwolniona, jednak by pod postacią pracy, testować posiłki komendanta, poszukując w nich trucizny. Jednak czy tak naprawdę wolne życie w tym przypadku jest pozbawione krat mentalnych? Próbuje się ona odnaleźć w świecie intryg i kłamstw. Oliwy do ognia dodaje informacja, że jest obdarzona potężną magiczną mocą. Jak więc uda jej się przetrwać w Iksji, pełnej walk o władze?

Już od pierwszych stron wiedziałam, że historia mną zawładnie w sposób bezwarunkowy. Świetnie wykreowani bohaterowie, tylko dodawali smaczku tej odsłonie. Oczekiwałam po niej fantastycznej lektury opatrzonej dawkami trucizn, które by mnie do niej przyciągały jeszcze bardziej. W końcu nie każda trucizna musi być gorzka, może być słodka i obezwładniająca.

Motyw magii jest mi już od wielu lat znany i ciągle ślepo wpadam na tę ścieżkę. Tutaj jednak zaskoczeniem są trucizny. Nie żebym chciała kogoś otruć, co to to nie. Jednak Pani Maria ma w sobie niezwykły dar, opisując dane sytuacje. Zagłębiałam się w tej historii z czystą przyjemnością. W dodatku, tak świetnie wykreowane zakończenie i milion pytań krążących w głowie sprawiło, że nie mogę się doczekać kontynuacji. Niestety wyszła ona jedynie w formie e-booka. Wielka szkoda, ponieważ kolejna część w nieokiełznanej zielonej odsłonie jest genialna.

Nie znajdziecie tutaj ogromu przelewu krwi, czy niechybnych wojen. Wszystko jest odrobinę melancholijne, ale zarazem intrygujące. Prześcigamy się tutaj z myślami Yeleny i to ona tutaj gra główne skrzypce. Co wcale nie znaczy, że postacie poboczne są tu zbędne. Wszystko wydaje się być rozwinięte w odpowiedniej proporcji, co do naszych oczekiwań. Może i czasem historia jest przewidywalna, ale te nieprzewidywalne sceny nadrabiają całą chęć do nie przerwania poznawania kolejnych stron.

Nie powiem, że jest to ambitna lektura. Nie chcę wam również napisać, że jest genialna i nie znalazłam w niej nic, co by mnie do niej zniechęciło. Bo i takie sytuacje się tutaj zdarzały. Jednak w ostatecznym rozrachunku polubiłam Yelenę i jej historię. Przyjemna lektura na dwa wieczory, przeniesie was w świat trucizn i pozwoli wam smakować tę historię z czystą przyjemnością.

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?