Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Om nom (Pyszne ciało - Agnieszka Masłowiecka)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     08:30:00    Etykiety:, 
Kiedy mój wzrok padł na słowa zawarte na okładce, że opowiadania są inspirowane aktem kanibalizmu, byłam wniebowzięta. Może i zdawałam sobie sprawę z tego, że nie wkroczę w mój ulubiony styl gore, ale czekałam na przepyszną lekturę.

"Pyszne ciało" to zbiór opowiadań inspirowanych aktem kanibalizmu, którego w 2001 roku, dopuścił się Armin Meiwes, zabijając i zjadając (na wyraźne życzenie swojej ofiary) berlińskiego inżyniera Bernda Brandesa.

Drugi mąż naszej matki i Proszę Pani i tytułowe Pyszne ciało podobały mi się najbardziej. W pozostałych opowiadaniach, nie potrafiłam dostrzec zbytniej inspiracji wspomnianym kanibalizmem. Ta pozycja jest odrobinę za głęboka dla mnie, a owa inspiracja gdzieś mi uciekła. Nie można zapominać o tym, że w tych opowiadaniach zanurzamy się w snach, i poruszamy się w odwiecznych odmętach pytań do ludzkości: czym jest tak naprawdę konsumpcjonizm?

Każdy z nas pożeranie traktuje inaczej. Znalazłam tutaj wiele aspektów, tych fizycznych, jak i psychologicznych i każdy był na swój sposób ciekawy. To była dopiero trzecia pozycja, która przenosiła mnie do wymagającej lektury wydawnictwa Forma i tutaj odrobinę moja noga się podwinęła. Nie mniej jednak musze zaznaczyć, że odczuwam w tym świetnie wyważoną i zróżnicowaną narrację, która zaskoczy każdego czytelnika.

Na chwilę zatrzymam się przy opowiadaniu Proszę Pani. Pani Agnieszka dzięki niemu, stara się do mnie zwrócić i z każdym kolejnym słowem przykuwa moją uwagę. Nawet się zastanawiałam, czy gdzieś mnie nie podgląda?
Co by się stało, gdybym stanęła przed Panią tamtego dnia i powiedziała to, co teraz chcę napisać? No właśnie.
Seria Kwadrat za każdym razem czymś mnie zaskakuje. Odczuwam niebywałą przyjemność w poznawaniu różnych tekstów, ale zdaję sobie sprawę, że w tym przypadku nie potrafię ubrać myśli w słowa. Wszędzie chciałabym napisać, że sam czytelniku musisz otworzyć daną pozycję i przekonać się, co intrygującego się w niej kryje. Tę pozycję, jak i inne, mogę przyrównać do wierszy, które nie wszyscy czytają, bo po prostu nie chcą się wysilać. Może to wina naszych nauczycieli, którzy ciągle powtarzali: trzymaj się klucza! Do tej pory, nawet jeżeli piszę o prozie, ciągle w głowie mi szumi: co Autor ma na myśli? Jednak dzięki wydawnictwu Forma, mój mózg wkracza w nowe rejony. Uczy się poznawać inną, wymagającą lekturę.

Czy żałuję spędzenia czasu na Pysznym ciele? Zdecydowanie nie. Przyprawiła mnie ona o nowe doznania, wyszukane formy i wędrowanie między konsumpcjonizmem i snami. Jeżeli brakuje ci czytelniku wysublimowanej literatury, to musisz się w niej zagłębić.

Za tępyszną lekturę dziękuję: Wydawnictwu Forma

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?