czwartek, 21 maja 2015

Niezwykła gratka (Mroki II - Katarzyna Szewioła-Nagel)

Chociaż Kasia zapewne na mnie nakrzyczy, to muszę napisać na początku tej recenzji, że naprawdę ciężko mi być obiektywną w stosunku do jej książki. W końcu to jej pozycja (Mrokitom I) sprawiła, że pokochałam debiuty i Polskich Autorów, w szczególności, jeżeli myślimy o Autorach tych mało znanych.

Opowieść toczy się w tym samym czasie co I tom Mroków. Jednak tyczy się drugiej, głównej bohaterki. Nie mniej, w II części trylogii mamy jasne przesłanki oraz nawiązania, łączące ją z I publikacją.

Lilian ma niezwykły talent magiczny, lecz musi go ukrywać. Ucieka ze Szkoły Magii, by dowiedzieć się, co stało się z jej matką. Jednak prawda uderza ją obuchem w głowę, ponieważ kobieta nie żyje. Zatrudnia się więc w oberży, jednak jednocześnie poszukuje jej szpieg Baronowej wraz z alchemikiem. Niespodziewanie, jeden z gości oberży oferuje jej pomoc…

Tym razem zacznę od drugiej strony, czyli napiszę o jednej rzeczy, która niezbyt mi się podobała w tej historii. Jest to wątek miłosny. Nie mówię tutaj o zachowaniu się bohaterów, których te uczucia dotyczą, a raczej o tym, że nie czułam tego płomienia, jakiego się spodziewałam. Drugą rzeczą, którą musiałabym obrzucić błotem to… nic więcej. Naprawdę, według mnie więcej tu plusów i zachwytów, niż zgrzytania zębami.

Niezwykłą gratką, jest właśnie poznanie losów Lilian, drugiej głównej bohaterki tej serii. Kasia zastosowała motyw, czy zagranie, które uwielbiam: ciągle poszerza swoje uniwersum, jednocześnie przedstawiając nam innych bohaterów, którzy są równie barwni, co ci w pierwszej części. Pomimo, że większość czasu kroczymy za Lilian, to nie brakuje tutaj akcji, czy wydarzeń związanych z innymi bohaterami. Taka wielowątkowość jest do pozazdroszczenia. Czytelnicy to uwielbiają, w tym ja. Dodatkowo płynnie przechodzimy między kolejnymi stronami, nie zapominając oczywiście o momentach zaskoczenia. Uważajcie, Kasia potrafi bezlitośnie uśmiercić kilku swoich bohaterów.

Magia w tej serii jest nieodzownym składnikiem, którego poszukiwałam i jednocześnie oczekiwałam. I tym razem się nie zawiodłam. Mogłam poruszać się po Szkole Magii, co u mnie zawsze będzie słabostką (akcja ze szczurem, podobała mi się ogromnie;)). Można by się tutaj rozwodzić na wiele tematów, mogłabym rozpisywać się o tym, co Kasia zaserwowała swoim czytelnikom, jednak to wy sami musicie odkrywać te smaczki. Sama istota magii i moc rządząca światem stworzonym przez Autorkę, jest niezwykły i warto w niego wsiąknąć.

Jako, że mam możliwość porozmawiania z Kasią, dowiedziałam się wielu niuansów dotyczących, nawet najmniejszych części tej pozycji. Nie zdradzę Wam tych sekretów, co w głowie Autorki siedzi, ale mogę was zapewnić, że wszystko w niej jest poukładane i nawet po trupach będzie dążyła do celu.

Okładka to kolejny wabik na czytelnika. To jedna z tych wersji graficznych, obok których nie przejdziecie obojętnie. Trzymam kciuki, by książka kiedyś ujrzała światło dzienne w postaci papierowej. W końcu, nie mam innego wyjścia, jako patronka tej serii, jak tylko wam polecić tę kontynuację. A ja z niecierpliwością czekam na trzeci tom.

Disqus for Ujrzeć Słowa

Google+

Obserwatorzy

Skontaktuj się ze mną

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *