sobota, 4 kwietnia 2015

Pohandlujemy? (Handlarz – Kamil Żuk)



Cienka książką to jedna z moich ulubionych. Nie dlatego, że szybko ją przeczytam, a że będę mogła ocenić, czy dany Autor dobrze radzi sobie z krótką formą. Muszę przyznać, że według mnie, krótsza forma potrafi być obszerniejsza w treść niż nie jeden kolos. Jednak to zdolności Autora sprawiają, że książka jest dobra, bądź nie.

Tom nie jest zwykłym handlarzem. W knajpie „Piekielne Czeluści” przyjmuje zamówienia na magiczne zaklęcia i substancje. Pewnego dnia ulega zwykłej, ludzkiej namiętności. Rozpoczyna się walka o jego duszę Czy walczące o nią diabelskie demony poniosą klęskę?
Znów nastała magia, manewruję między magicznymi zaklęciami, miksturami i zaczynam się coraz bardziej wkręcać w tę historię. Co więc się stało, że ocena nie jest tak wysoka? Rozumiem, i z pewnym pobłażaniem traktuję debiuty pisarskie. Ja po prostu uwielbiam się w nich pławić, a nóż widelec, uda mi się znaleźć tę perełkę. Tutaj mamy do czynienia z handlarzem Tomem, który zbiera zamówienia zarówno od demonów, jak i aniołów. Sam zamysł i ta magiczna otoczka, jest dla mnie jak najbardziej na plus. Uwielbiam takie historie, które mają w sobie część alchemii, czy ukazują walkę dobra ze złem. Przecież jest to odwieczna walka między piekłem a niebem. Tylko co, gdy wszyscy spiskują?

Od krótkiej pozycji wymagam żwawej akcji, dopracowania w każdym detalu historii i niebanalnego charakteru powieści. Niestety, mogę zaliczyć w tym wypadku jedynie niebanalny charakter, wręcz arcyciekawy, w szczególności dla starszych wyjadaczy z pogranicza fantastyki. Żwawa akcja kuleje. Ciągle powtarzające się schematy, w stylu: dostał zlecenie, załatwia to, zapala papierosa, drink w postaci whiskey, umówienie się na spotkanie, wydanie towaru, otrzymanie zapłaty. Dopiero później wkrada się chochlik w postaci uczucia Toma do jednej z bohaterek. Niestety wątek miłosny i samo zakończenie, zostało zbyt szybko przeprowadzone. Brak w tym płynności. Właśnie, mogłabym określić tę książkę mianem braku płynności.

Znalazłam również dwa błędy logiczne, ale były one na tyle drobne, że w pewnym stopniu mogę je wybaczyć. Chociaż nie, nie jestem w stanie ich wybaczyć, bo to naprawdę krótka pozycja. Nie mniej jednak, czytałam ją z zapałem i nie mogłam się do niej oderwać. To naprawdę największa i najbardziej szczera rekomendacja, na jaką mogę sobie pozwolić w przypadku Handlarza. Bo są czasem takie książki, których akcja, czy wykonanie kuleją, jednak czytanie ich sprawia nam przyjemność. To jedna z tych książek, więc jeżeli masz dwie, może trzy godziny w zanadrzu i szukasz czegoś lekkiego w temacie fantastyki, to sięgnij po tę pozycję czym prędzej. 

Za propozycję handlowania dziękuję: Warszawskiej Firmie Wydawniczej

Disqus for Ujrzeć Słowa

Google+

Obserwatorzy

Skontaktuj się ze mną

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *