Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Kolejna młodzieżowa pozycja (Oko Kanaloa. Szyfr wtajemniczenia - Sir B. Angel)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     08:00:00    Etykiety:, 
Co się dzieje, gdy masz tak wielkie nadzieje do książki, którą trzymasz w rękach, że tak naprawdę przewyższają to, co się w niej znajduje?

Oko Kanaloa: Szyfr Wtajemniczenia” to pierwsza część opowieści o młodej dziewczynie, która przypadkiem wpada na ślad tajemniczego stowarzyszenia. Chcąc dogłębnie poznać organizację, wchodzi w jej szeregi i dowiaduje się o istnieniu istot, które dotąd znała jedynie z bajek. Vis Maior (Siła Wyższa) okazuje się być tajnym bractwem, które ma na celu utrzymać świat w błogiej nieświadomości o zagrożeniu ze strony istot magicznych. Jego antagonista, Neftyda (Czarny Księżyc) w tym czasie próbuje dostać się do siedliska demonów i uwolnić je…

Nie spodziewałam się, że będzie to dość przeciętna historia dla nastolatków. Oczywiście nie ujmuję tej grupie społecznej niczego, tylko po prostu w swoim życiu trochę się tych historii naczytałam i po prostu oczekiwałam czegoś innego. Miałam nadzieję na inne, świeże spojrzenie. Na odnalezienie w młodzieżowej lekturze fantastycznej powiewu świeżości. Tutaj odrobinę czułam się, jakbym odgrzewała już kotlet, który tak bardzo znam. Oczywiście to tylko zarzut związany z historią i jej pomysłem, ale sposób opisania jej, to już coś innego.

Autorka sprawnie porusza się po dialogach i opisach i musze przyznać, że często na mej twarzy pojawiał się uśmiech. Dialogi są bardzo barwne i są chyba najmocniejszym aspektem tej książki. Nie mniej jednak nie mogę tylko z tego powodu podwyższyć oceny tej pozycji. Nie potrafię zrozumieć zagrania, że główna bohaterka, od tak, bez żadnych przeszkód, jest w stanie dostać się do skrzętnie skrywanego bractwa. Przecież nie jest to możliwe. Dlatego ta historia już na samym początku odrobinę straciła w moich oczach.

Wątek miłosny jest niestety przewidywalny i nie zaskakuje. Nawet po kilku tygodniach po przeczytaniu tej książki, jakby przez mgłę pamiętam, co było takiego wyrazistego w tej historii. A to chyba mówi samo za siebie. Ale pomimo wszystkich minusów, które mogę zarzucić tej historii, to czyta się ją przyjemnie. Poświęćcie więc kilka wieczorów, by odkryć ten debiut literacki. Może akurat macie ochotę na coś niezobowiązującego. Jeżeli kiedyś wyjdzie druga część tej historii, to z czystej ciekawości ją przeczytam. Mam nadzieję, że Autorka weźmie sobie niektóre moje uszczypnięcia do serca, bo czuję, że ma w zanadrzu jeszcze nie jeden pomysł, którym mogłaby mnie zaskoczyć. 

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?