Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Słyszeliście kiedyś o chorobie Kleinego-Levina? (Althea i Oliver - Cristina Moracho)



Autor:  Adriana Bączkiewicz     09:00:00    Etykiety:, 
Wydawnictwo Feeria już na początku marca da możliwość swoim czytelnikom ujrzenia kolejnej książki z cyklu: Real Life. Mają one zaskakiwać, ale jednocześnie ukazywać prawdziwe życie, bez upiększeń, w końcu całe nasze życie takie jest. Po lekturze Zac & Mia byłam ogromnie ciekawa, na jakiego autora bądź autorkę padnie teraz wybór i w jaką historię będziemy mogli się zagłębić. Tym razem zostałam mile zaskoczona.

Słyszeliście kiedyś o chorobie Kleinego-Levina? Ja też nie, ale po zapoznaniu się z historią Althei i Olivera teraz już wiem, że jest to okropna choroba i cierpi na nią Oliver. Objawia się tym, że może zasnąć nawet na kilka tygodni. Wydaje się, że ich przyjaźni nie może nic zmącić, ale wszystko się zmienia, gdy Althea zrozumiała, że zaczyna darzyć przyjaciela całkiem innym uczuciem…

Przyjaźnie między kobietą i mężczyzną są przez wszystkich raczej negowane i prawie wszyscy jednogłośnie twierdzą, że nie są w stanie przetrwać, ponieważ zawsze zdarzy się sytuacja, gdy dotychczasowa linia braku miłości zostanie przekroczona. W tym przypadku nie jest inaczej, lecz po przeczytaniu tej pozycji dostrzegam, że nie tylko to sprawiło, że ich drogi niby samotne dążyły do Nowego Jorku. Do samego końca powieści nie możecie być pewni czy historia zakończy się szczęśliwie, czy wręcz przeciwnie.

Pani Cristina ma w sobie ten dar, że potrafi stworzyć nietuzinkową historię, która przenosi czytelnika w 90 lata, gdzie inaczej ludzie postrzegali otaczający ich świat. Na piedestale stały taśmy magnetofonowe, imprezy i niezobowiązujące chwile pełne radości. Lecz czy dla wszystkich? To jedna z tych historii, która nie jest prosta. Jest tak skomplikowana, że czasem wydaje się nam nierealna. Jednak później zaczynam się zastanawiać, jak ja bym się zachowała w sytuacji, gdy mój przyjaciel niekontrolowanie zasypia na wiele dni. Czy taka przyjaźń ma w ogóle możliwość przetrwania?

Napis głoszący na okładce, że jest to historia o miłości, przyjaźni i poszukiwaniu samego siebie, w pełni ma swoje odzwierciedlenie w historii. Przede wszystkim jest zaskakująca, ponieważ gdy przewracam strony lubię być zaskakiwana. Nie chcę wiedzieć co stanie się za chwilę. Tutaj Autorka poradziła sobie w stu procentach.

To jedna z tych historii, w której trzeba się zagłębić całkowicie. Sądzę, że nie chodzi tutaj tylko o przedstawione wydarzenia, a o doszukanie się w niej czegoś innego, co spowoduje, że nasze myślenie wkracza na całkowicie inny poziom. Nie jest to kolejna pozycja dla nastolatków. To naprawdę dorosła odsłona poszukiwania własnego ja. Jak odnaleźć swoją drogę, gdy z tyłu głowy dźwięczy nastoletni bunt? Nie znajdziecie tutaj bajki, bo takich historii po prostu nie można opisać w taki sposób, ma ona szokować i szokuje.

Jeżeli jesteście w stanie dostrzec w niej prawdziwą historię, to mogę być pewna, że momentami wzruszycie się i będziecie kibicować Althei i Oliverowi, by osiągnęli to czego pragną. Tylko czego oni tak naprawdę chcą?

Za poznanie tej poruszającej historii dziękuję:

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?