Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Wayward Pines. Szum - Blake Crouch



Autor:  Adriana Bączkiewicz     18:56:00    Etykiety:, 
Co to się stało, świat musiał zwariować! –Ileż to razy taka myśl przewija mi się w głowie. Macie czasem tak samo?

Agent Ethan Burke, chyba również rozpoczynał swoją podróż, od takich myśli. Wayward Pines w stanie Idaho, wydaje mu się miejscem nie z tego świata. Przecież niemożliwe jest, by zwariował, lecz czy jednak? Po uczestniczeniu w wypadku samochodowym znajduje się nagle na ulicach miasta, którego nie zna, a jego pamięć płata mu figle. Zapomina, kim jest oraz, gdzie się znajduje. Trafia on jednak do szpitala, lecz w głowie ciągle plączą mu się myśli: a co, jeżeli jest poszukiwany? Zaczyna zauważać pewne nieścisłości rządzące tym miastem. Nie potrafi skontaktować się ani ze swoją żoną, jak i ze swoim przełożonym. Postanawia on przeżyć w tym chorym społeczeństwie, lecz przetrwanie wcale nie należy do prostych zadań.

Chociaż ludzie porównują tę książkę do Twin Peaks, to ja takiego określenia mu nie nadam, ponieważ nie wiem tak naprawdę, co to Twin Peaks, wiem, że był to jakiś serial, lecz nie mam żadnych wiadomości na ten temat, więc nie potrafię ich przyrównać. Książkę jednak według mojej oceny można podzielić na trzy części. Pierwsza z nich jest to zagadka, gdzie Autor stara nas wprawić w całą historię Ethana oraz pozwala nam snuć własne teorie na temat niezwykłych wydarzeń. Druga część, to nudne biadolenie. Wybaczcie, lecz naprawdę czułam, że jest to kompletnie bezsensu, często w recenzjach to piszę, ale tutaj również zaistniała sytuacja zapychacza, którego nigdy nie zrozumiem. Pozostaje więc ostatnia część, która jest wyjaśnieniem zagadki i musze przyznać jest dość zaskakująca i wprawiająca czytelnika w osłupienie.

Ze względu na podzielenie przeze mnie tej książki na trzy części, mam problem z określeniem jej, jako całości. Bo z jednej strony jest naprawdę bardzo dobrze napisana, a z drugiej, jest jakimiś nudnymi flakami z olejem. Akcja jest czytelnikowi odpowiednio dawkowana, a Autor pozostawia dla nas, dużą dozę mnogości wytłumaczeń, które sami snujemy w naszych głowach. I gdy czytam ostatnie zdania, już jestem pewna, że przez całą powieść byłam w błędzie, na temat: Co do cholery dzieje się w Wayward Pines?

Skoro wszyscy przyrównują powieść do Twin Peaks (sam autor, również wspomina o tym w podziękowaniach), to ja przyrównam ją do filmu: Tożsamość (http://www.filmweb.pl/Tozsamosc) z 2003 roku. Lecz tylko w pewnym stopniu, ponieważ zakończenie ma się nijak do książki. Lecz jednak widzę pewnego rodzaju podobieństwa. Agent Ethan, nie jest w stanie nigdzie się dodzwonić, a gdy kradnie samochód, by uciec z tego miasta, to dostrzega, że droga, którą jedzie, prowadzi go… do Wayward Pines. Pomimo podobieństw, pierwszy raz spotkałam się z taką treścią w literaturze. Oczywiście nie jestem alfą i omegą w tej dziedzinie. Więc przyznam szczerze, że w szczególności ostatnia część książki spowodowała, że chcę zasięgnąć po kolejną część, która mam nadzieje, będzie jeszcze bardziej wybuchowa i mrożąca krew w żyłach.

Blake Crouch ukazuje, że nie trzeba robić opisów pełnych rozlewającej się krwi, czy wprowadzenia niezwykłych wydarzeń, by spowodować mętlik w głowie czytelnika, który miesza się ze swoistym przerażeniem. Wystarczy podziałać na psychikę bohatera, która sprawia dziwnym połączeniem, że i w naszych głowach zaświeca się czerwona lampka: Oho, coś złego się tu dzieje. Jedynie żałuję tej części, gdy bohater chciał uciec, wszystkie sceny i przemyślenia bohatera sprawiły, że czułam się, iż wysoki poziom pisarski tutaj upadł na chwilę, by jednak powstać na końcu.

Gdy sięgałam po blurba, myślałam, że to będzie kryminał z dozą szaleństwa, lecz nie spodziewałam się kompletnie, że będzie to pozycja z elementami science fiction. Ale więcej już nie zdradzę, sami się przekonacie, jeżeli tylko sięgniecie po tajemnicę, którą kryje Wayward Pines.

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?