Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Kostka - Iza Korsaj



Autor:  Adriana Bączkiewicz     19:03:00    Etykiety:, 
Któż nie uwielbia filmu pt: Piła? Ja przepadam ogromnie, chociaż mnogość serii spowodowała, że powoli zniechęciłam się do dalszych części, lecz zachwyt nad człowiekiem, który chcąc odmienić czyjeś parszywe życie, wprowadza go w swoistą naprawę, którą przejść musi sam. Bardzo podobnie jest z Kostką Izy Korsaj, lecz, z drugiej strony jest to zgoła odmienny charakter, który jednak za główny cel stawia: Naprawę.

Dr Marvin Cross jest chirurgiem transplantologiem, choć wydawałoby się, że jego pracy przyświeca szczytny cel, poczekajcie aż odkryjecie jego drugą stronę maski. Jak sam siebie określa: „Nie jestem chirurgiem — rzeźnikiem. Jestem inżynierem Naprawy.” Stwarza on we własnej głowie własną bibliotekę profili różnych osób, lecz to nie wszystko, jego igraszki łóżkowe, nie obcują w pozycji misjonarskiej. Brutalność, cięcia, związywanie, to tylko część z jego narzędzi do całkowitego spełnienia. Nie ma on w sobie ni krztyny współczucia, kieruje się on wyłącznie chęcią Naprawy, która zmrozi krew nie jednego czytelnika.

Gdy tylko okładka przeminęła mi przed oczami, podczas przeglądania serwisu lubimyczytac.pl byłam pewna, że muszę ją przeczytać, nie tylko ze względu na moją fascynację wizerunkiem już wspomnianego Piły. Lecz sama oprawa graficzna sugeruje, że będziemy mieli możliwość spotkania z doktorem, któremu przyświecała myśl naprawy umysłów swoim „ofiarom”. Nie mogę uznać ich za swoiste ofiary, ponieważ czy nie jest tak, że sami zgotowali sobie taki los. Czy nie jest więc to wielkie szczęście, że w odpowiedniej chwili życia, Dr Marvin ich odnalazł? Oczywiście, Naprawy są również wykonywane na zamówienie, lecz zawsze, jeżeli będziemy wykonywać pracę z własnych pobudek, a nie czyiś, będzie nam sprawiać większą radość i samospełnienie. To zasada rządząca światem od wielu lat.
Nie jestem Samarytaninem, nie nawracam ludzi na dobro.
Byłam, a nawet i jestem nadal pod ogromnym wrażeniem talentu pisarskiego Pani Izy. Dawkowała ona dozę tajemniczości, wprowadzając nas w niezwykle skomplikowany i wyrafinowany umysł Crossa, jednocześnie głównym tematem była tajemniczość. Swoim tekstem, potrafi przenikać czytelnika do szpiku kości, tworząc w naszej głowie obraz nietuzinkowego szaleńca, który w większej mierze, szaleńcem nie jest. Przyznacie, że wyszło masło maślane, lecz nie da się tego opisać słowami, jak naprawy Dr Marvina wpływają na nas czytelników. Dla większości, kaleczenie innych ludzi jest czymś nie do przyjęcia, lecz dla mnie, fanki brutalności i rozlewu krwi, było smakowitym kąskiem.

Nie mogłam się nadziwić, w sposobie przekazania nam całej tej historii. Nie napotkałam się w niej ani na nudne momenty, czy niezrozumiałe sytuacje, zwroty, czy nawet błędy. Tego tutaj nie znajdziecie, czyżby idealista i perfekcjonista Cross, miał pieczę nad powstaniem tej powieści? Oczywiście w to nie wątpię. Z jednej strony po zakończeniu tej książki, przeraża mnie fakt, że tacy „Naprawiacze” naprawdę na tym świecie istnieją, miejmy tylko nadzieję, że nigdy na taką osobę nie trafimy.
Zwierzyna musi przejść przez zaplanowane dla niej etapy. Przeszła przez szok. Strach. Poniżenie. Teraz czeka ją załamanie. I mozolna odbudowa. Ostatecznym zaś celem będzie Naprawa umysłu Jerry’ego. Jeżeli się nie uda, obaj poniosą klęskę: Łowca i ofiara. Na razie wszystko idzie zgodnie z planem. Wszystko jest okej.
Historia leniwie się toczy od samego początku do punktu kulminacyjnego, lecz nie myślcie, że słowo leniwie oznacza coś złego,,  w tej historii nabiera ono innego znaczenia, bo powoli wprowadza nas w całą serię napraw, które mogą przerazić nie jednego. Może to jest zagranie Marvina, który nie chce wystraszyć swojej zwierzyny, więc w wolnym tempie, przekonuje nas do siebie na tyle, że nawet, gdy towarzyszymy mu w jego naprawię, staramy wytłumaczyć samym sobie, że jest to zasadne i nie ma w tym nic złego. Czy to jednak nie sprawiło, że sami stajemy się psychopatami w oczach innych „normalnych” ludzi?

Niezwykła historia, która wpłynie na wasz umysł zdecydowanie. Przerażająca w swej psychiczności i destrukcji. Sięgnijcie po nią czym prędzej, nic więcej nie jestem w stanie napisać, by Was przekonać. Historia przedstawiona w książce broni się sama. A to ogromny plus. Już nie mogę się doczekać, kolejnej naprawy Dr Marvina.

Za zapoznanie się z tą historią, dziękuję Autorce.

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?