Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Prochy - Ilsa J. Bick



Autor:  Adriana Bączkiewicz     11:15:00    Etykiety:, 


Zakupiona książka za parę złotych daje książkożercy niesamowitą radość, a gdy okaże się ona jedną z najlepszych przeczytanych pozycji ostatnich miesięcy, wtedy czeka na niego tylko i wyłącznie poziom ogromnej satysfakcji. Nie należałam do tych osób, które sięgnęły po nią ze względu na widniejący opis na okładce: „jedna z najlepszych powieści w duchu Igrzysk śmierci”. Jeżeli, nie posiadacie jej jeszcze w biblioteczce, to przestrzegam, nie sugerujcie się uprzednim cytatem, bo po przeczytanej lekturze, nie wiem co Prochy mogłyby mieć wspólnego z Igrzyskami Śmierci. Chociaż moja wiedza odnosi się wyłącznie do filmów, bo po serię Igrzysk jeszcze nie sięgnęłam. W dodatku pozycje wydawnictwa Amber, w większości były przeze mnie krytykowane, ze względu na literaturę znajdującą się w ich ofercie, która według mnie jest kierowana do młodszych nastolatków. A tu takie zdziwienie, gdy odnalazłam pozycję, która wpasowuje się w moje gusta idealnie.

Alex, siedemnastoletnia dziewczyna, nie ma w sobie dużo wiary dotyczącej jej przyszłości, gdyż jest ona śmiertelnie chora. Choroba postępuje co raz szybciej, a dni odliczane do godziny „0” są co raz bliższe. Wymyśliła więc, wyprawę w pojedynkę w odległe rejony, by móc pogodzić się z własnym losem. Podczas tej podróży, nosiła na ramionach zapakowany plecak, przemierzając lasy ciesząc się campingiem wśród przyrody. Zostawiła więc cywilizację wiele kilometrów za sobą. Na jej drodze jednak pojawia się ośmioletnie Ellie wraz z jej dziadkiem, którzy również wyruszyli w te rejony. Alex nie jest zbyt ufna, w dodatku od samego początku dziewczynka wydawała jej się tak rozwydrzona, że działała jej mocno na nerwy. Nagle niebo zostaje przecięte ogromnym błyskiem, ptaki padają martwe na ziemię, wszystkie zwierzęta zachowują się tak jakby zwariowały, a ludzie? Nie różnią się od wspomnianych ptaków, serce się zatrzymuje i wszędzie widać krew. Cała elektronika nie działa, pozostaje jej nic innego, jak ruszyć w poszukiwaniu innej żywej duszy. Mała Ellie niechętnie przyłącza się do Alex i od teraz czeka je wyprawa tak straszliwa i budząca grozę, gdyż na tych terenach nie są same, a niektórzy ludzie, którzy pozostali przy życiu, nie są już… ludźmi.

Styl pisania autorki, jest plastyczny i prosty, dzięki temu potrafimy już po kilku zdaniach wciągnąć się w wir historii, dopingując dziewczyny w ich nie do końca wybranej wyprawie, bo nikt o zdrowych zmysłach, nie chciałby przeżyć tego na własnej skórze. Każdy z bohaterów występujących w tej książce, jest tak bardzo autentyczny, że gdy odrywamy wzrok od literek, nagle uświadamiamy sobie, że wkroczyliśmy w świat fantazji tak głęboko, że nie potrafimy odróżnić wyobraźni od rzeczywistości. Strona za stroną, zdajemy sobie sprawę jak bardzo historia nas wciąga, a koniec wydaje się co raz bliższy. Ogromne brawa należą się za pomysł autorki, jest on mroczny i nie myślcie, że wszystko dobrze się skończy. Bo gdy nadchodzi apokalipsa dla tego świata, to nic ani nikt, nie jest w stanie go uratować. Lecz czy na pewno?
Może kiedy nie ma się do kogo wracać, łatwiej jest znieść, że świat idzie z dymem.
Książka według mnie jest dla odrobinę starszych osób, gdyż nie brakuje tutaj wielu brutalnych opisów i po przeczytanej lekturze, jedynie zaczęła we mnie kiełkować myśl, że coś takiego naprawdę może się zdarzyć. A my? Jakbyśmy bardzo próbowali, nie moglibyśmy się uchronić przed mroczną przyszłością. Była to chyba pierwsza powieść z pogranicza apokalipsy, którą przeczytałam. Tak zaczęła się moja wędrówka, po światach, które w swojej domenie mają zagładę ludzkości. Bo czyż nie myślicie, że właśnie taka przyszłość nas czeka? Wojny, bomby, może i eksperymenty genetyczne będą na porządku dziennym. Sądzę, że jeszcze w tym stuleciu dowiemy się, na co stać rząd i nie tylko.

Chcę Wam ogromnie polecić tą książkę, jednocześnie nie pisząc zbyt więcej o niej, gdyż myślę, że każdy czytelnik musi sam zagłębić się w tą historię i wraz z Alex odkrywać trudy dni, gdzie każdy z nich może być ich ostatnim. Chciałabym również wspomnieć, iż jest to pierwsza część trylogii. Niestety, nie sądzę byśmy kiedykolwiek doczekali się wydania kolejnych części, więc ubolewam nad tym ogromnie. Nie mniej jednak, ta powieść tak bardzo mnie zaciekawiła, że sięgnęłam po e-booki w oryginalnym języku. I nie czekając zbyt długo, musisz zagłębić się w świat Alex, w świat, który może Cię pochłonąć żywcem.

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?