Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Powrót - Izabela Sowa



Autor:  Adriana Bączkiewicz     18:58:00    Etykiety:, 
Wkraczanie w wiek dorosłości musi oznaczać przejście na „ciemną stronę mocy” w wieku osiemnastu lat, lecz nie jest to równoznaczne z dojrzewaniem. Dojrzeć można parę lat później, po niezwykłych przeżyciach, który zgotował nam los.

Dorotka, główna bohaterka Powrotu, należy do tych osób, które walczą z własnym ja. Postanowiła porzucić studia na ASP, twierdząc, że nikt się nie wybił po takich studiach. Wyjechała więc za granicę i po pewnym czasie powraca. Właśnie, powrót na stare śmieci, nigdy nie należy do rzeczy super przyjemnych, ponownie musi stawić czoła własnym rodzicom oraz pewnym demonom z przeszłości. Nie martwcie się, jako tatuażystka, potrafi na ciele człowieka stworzyć piękne tatuaże, tylko czy tak naprawdę cała ta otoczka sprawia jej przyjemność? Czy powrót można zaliczyć do udanych?

Książkę zaczynam od blurba. Sądzę, iż nakierowuje mnie na bardzo dobrą historię, sama uwielbiam tatuaże, więc myślałam, że taka powieść wywoła we mnie wiele uczuć. Dorotka może i jest niezdecydowana, ma własne przemyślenia na temat zaistniałych sytuacji, lecz w życiu jest kompletną inną osobą. Gdy czytałam zapowiedź, miałam ochotę poznać historię, która skłoniła dziewczynę do powrotu i jakie konsekwencje na nią czekają. Nie spodziewałam się jednak, że moje oczekiwania, całkowicie mijają się z tym, co Izabela Sowa chciała przekazać czytelnikom.

Czekałam na każdej kolejnej stronie, aż wreszcie zacznie się coś dziać. Oczywiście, działania nie muszą być wyłącznie podyktowanie wydarzeniami, bo może być to również książka o przeplatanych przemyśleniach. Tylko, dlaczego przemyślenia bohaterki tak bardzo mnie denerwowały? Dorotka każdą zgryźliwość losu, do jakich należy zaliczyć jej „przyjaciół” oraz rodziców, powiela ogromnym milczeniem uważając, że tak jest najlepiej, lecz zdanie później, mamy jej myśli dotyczące całej sytuacji na kolejnych stronach. Jest to dziewczyna zamknięta w dorosłym ciele, która wydaje się tworzyć swój własny świat w głowie. Na plus są zdecydowanie niektóre jej wrażenia, są w pewnych przypadkach bardzo trafne, lecz po chwili przedstawia nam tak odmienny zarys historii od swoich przemyśleń, że tracę wiarę w inteligencję bohaterki. Postać została wykreowana tak, że jej nie polubiłam, cały czas dawałam jej szansę, lecz ciągle się na niej zawodziłam. Rozumiem, są takie osoby w normalnie funkcjonującym świecie, lecz stworzenie tak prostej i banalnej osoby sprawia, że ledwo mam chęć, by zaglądać na kolejne strony. Miałam nadzieję, na pin-up’ową tatuażystkę, która tworzy swoje dzieła z pasją, lecz i tutaj wkraczamy w mętnie flaków z olejem, starając się przebrnąć przez jedynie zamysł, że bohaterka tatuuje ludzi, lecz niezbyt wiele odnajdziemy ich w książce.

Każdy z przyjaciół, rodziny, po prostu każda postać, która się tutaj przewija, posiada wady. Nie wiem, czy to był zabieg celowy, lecz czytelnik nawet nie ma ochoty poznać ich bliżej, nie z powodu ich wad, gadulstwa etc., ale ze względu na to, że niczego nowego w życiu bohaterki, jak i naszym nie wprowadzają. Dorotka jest wyzbyta z jakichkolwiek uczuć, czy psychicznych, czy fizycznych. Nie chce niczego związanego z miłością, jednak zgadza się na zaloty niejakiego Igora. Jaki w tym jest sens? Nie wiem i chyba nigdy się nie dowiem. Jedyną bohaterką, która ratuję pewną część historii jest Babcia. Wspaniała kobieta w moim mniemaniu, z świetnymi kwestiami i swoistym charakterem. Tylko nie było jej tu na tyle, by uratowała tą prozę.

Gdy powieść nie wzbudza we mnie jakichkolwiek emocji, zwracam uwagę na inne szczegóły, chociażby na styl. Spróbujcie otworzyć książkę, na obojętnie jakiej stronie i przyjrzyjcie się, ile razy zostało użyte słowo „Dorotka”. Ciągle i ciągle, raz na kilka zdań, nie wiem czy to również było celowe, ale według mnie było ogromnie denerwujące. Autorka chciała również stworzyć pewną więź z młodszym czytelnikiem, wprowadzając nowe słówka, tylko dlaczego są one spolszczone? Np. Gender napisane, jako Dżender. No masakra, ja nie rozumiem takiego zabiegu kompletnie i wywołuje we mnie wyłącznie niechęć.

Reasumując, historia jest chaotyczna i niestety w moim mniemaniu, nie wprowadza w moje życie niczego. Nawet nie wiem, czy za chwilę, będę pamiętać co tak naprawdę było napisane w książce Izabeli Sowy. Nudziłam się przy tej pozycji i odniosłam wrażenie, że można napisać książkę o niczym. Dość często mam odmienne zdanie niż inni czytelnicy, więc sięgnijcie po nią sami, przekonajcie się czy Dorotka jest w stanie odmienić Wasz pogląd na świat.

Za zmierzenie się z tą historią dziękuję portalowi: Lubimy czytać oraz Wydawnictwu Znak.

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?