Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Trup Nuriego – Śmierć - Jędrzej Feranos Bargłowski



Autor:  Adriana Bączkiewicz     20:35:00    Etykiety:, 

Przeszukując cały Internet, w celu wyszukania, jakichkolwiek informacji o autorze, możemy stracić jedynie czas. Chciałam poznać go od strony technicznej, jeżeli można tak to ująć, zanim sięgnęłam po lekturę tego opowiadania, niestety dowiedziałam się tylko drobnych wzmianek o nim samym. Na stronie twarzoksiążki można znaleźć taki opis: „Suwalczanin, rocznik '92, piszący pod pseudonimem miłośnik inteligentnego fantasy, stawiający swoje pierwsze literackie kroki. Autor, selfpublisher, bloger, miłośnik muzyki i recezent.” Podchodziłam więc z lekkim dystansem do tego opowiadania, lecz niepotrzebnie.

Dzięki Nuriemu Quankosowi – Tytułowemu bohaterowi, przenosimy się do całkowicie innych czasów, gdzie zaczniemy zgłębiać tajemnice nekromancji. Opowiadanie opisuje wyłącznie 6 dni pewnej historii, która w swoim minimalizmie jest przepełniona śmiercią i wszechogarniającą przyświecającą ideą. Jest też również opowieścią o kontakcie ojca z synem, krótki tekst ukazuje, jak taka więź może być trudnym orzechem do zgryzienia dla nich dwojga. Świat wykreowany przez autora jest ciekawy, i wypełniony wszelkimi stworzeniami, nie z tego świata. Smoki to tylko mała cząstka, której możecie się tutaj spodziewać. A zakończenie? Niesłychanie tajemnicze.

Nie jest nekromantą, a jedynie naukowcem – zwyczajnym praktykiem śmierci. Tak przynajmniej o sobie myśli, szczególnie kiedy po raz kolejny, tak jak teraz, studiuje „Czarną Księgę”
Od zakończenia wojny poczuł pewne pragnienie, a po przywłaszczeniu „Czarnej Księgi”, wraz z upływem czasu, dojrzewała w nim idea stworzenia trupiego państwa. Miejsca, gdzie nieumarli będą mogli mieszkać i tworzyć własną cywilizację. Był to cel, dzieło życia, za które Nuri gotów był zginąć.


Opowiadanie czyta się szybko i co najważniejsze bezboleśnie, nie ma przynudzających opisów, a to ogromny plus. Zawsze uwielbiałam zagłębiać się w historie z wątkiem nekromancji, uważam iż jest to bardzo ciekawy temat, a autorzy tak rzadko po niego sięgają. 41 stron mija raz dwa, a po przeczytanej lekturze żałowałam jedynie, iż była to taka krótka opowiastka. Mogę śmiało stwierdzić, iż jest to dobry temat na książkę. Wykonanie nienaganne, przepełnione pomysłem z szczyptą dobrego smaku, jeżeli tak można napisać o temacie śmierci, która przeplata się na każdej stronie.

Recenzja krótka, bo nie chcę zdradzać żadnych szczegółów historii Nuriego, wiedzcie jedno: kilka dni może mieć wielki wpływ na wasze życie, a co za tym idzie na śmierć. Polecam je każdemu miłośnikowi fantasy, który szuka czegoś innego, jakiegoś świeżego pomysłu, bez żadnego brokatu, kwiatuszków i motylków. 

Za przeczytane opowiadanie, dziękuję akcji: Polacy nie gęsi i swoich autorów mają oraz Autorowi.

Adriana Bączkiewicz

Czasem optymistka, częściej zrzęda, zazwyczaj pesymistka, ale za to czytanie książek jest jej hobby. Wydaje się to dość błahe, ale nic na to nie poradzi. Na stronie na pewno znajdziecie recenzje pisane z serca, bo po co miałaby kłamać?