Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie
Zacznę nietypowo, któż z nas nie widział filmu Naciągacze z Nicholasem Cagem w głównej roli (http://www.filmweb.pl/Naciagacze) Tak, tak, film powstał na podstawie wydanej książki przez Pana Garcia. Zwracając uwagę na oceny w serwisach, książka cieszy się mniejszym zainteresowaniem niż film. Książkę przeczytało ok. 80 osób(na serwisie Lubimyczytac), a film obejrzało ok 30 000 tys. Ludzi (serwis filmweb). Czyżby film, który został wyreżyserowany genialnie, nie przyciągnął szerszej grupy ludzi do przeczytania tej książki? Jestem ogromnie zdziwiona, gdyż rzadko sięgam po jakiekolwiek książki z innego gatunku niż fantastyka, ale któż przeszedłby obojętnie obok książki którą sprzedawali po 2.99? No właśnie, ja też nie.

Książka ta zaciągnie Cię w świat oszustw i to tak dobrych przekrętów, że sama zaczynam się zastanawiać nad tym, czy naprawdę wszędzie gdzie nie pójdziemy, ktoś chce nas oskubać z pieniędzy? Sztuczki karciane, zaliczkowe, a nawet i grube przekręty długoterminowe. Najważniejsze pytanie jakie należy sobie zadać: Czy jesteś odporny na taki „łatwy zarobek”?

Życie Roya, który ma depresję, zbyt często zwraca uwagę na detale, jak i najważniejsze, posiada nerwicę natręctw. Człowiek niestabilny emocjonalnie, nie potrafiący poradzić sobie z samym sobą, trafia do psychiatry wbrew swojej woli, tylko i wyłącznie po tabletki. Pobudzony, niecierpliwy i małomówny mężczyzna, po krótkim czasie otwiera się przed lekarzem. Przecież w końcu to nic złego, cała sprawa szybko się toczy, rozmowy krążą wokół tematu jego byłej żony, ich braku kontaktu. Jakże wielkie jest jego zdziwienie gdy lekarz oznajmia mu, że on, mężczyzna który ledwie umie się zająć samym sobą, ma córkę i to już nastolatkę.

Panu Ericowi bardzo udała się ta książka. Gdybym nie obejrzała filmu, czytałabym ją jeszcze z większym zapartym tchem, ponieważ nie spodziewałabym się wielu rzeczy. Pomimo tych spojlerów, które już miałam w głowie, w niczym mi one nie popsuły ogólnego wrażenia na temat tej książki, bo taką książkę warto przeczytać, zdecydowanie. Czyta się ją na jednym wydechu, powoduje nie raz uśmiech na twarzy, doprowadza do tego, że człowiek zastanawia się nad wszystkimi przekrętami, które zapewne każdy z Was kiedyś widział. Sama spotkałam się z kilkoma, dzięki tej książce, dodatkowo utwierdziłam się w przekonaniu, nigdy nie warto się zakładać z nieznanym człowiekiem, okantuje Cię na kasę i będziesz tego żałował.
Pomiędzy to ta książka, która przykuwa wzrok swoją okładką, jest wszystko przemyślane, doskonale dopasowane. Niestety tutaj sprawdza się powiedzenie: Nie oceniaj książki po okładce.

Nie trzeba nikomu tutaj mówić, iż romans pomiędzy duchem, a chłopakiem z krwi i kości jest dość pewny.  Lubię wszelkie paranormalne książki, z całkiem oklepanego pomysłu według mnie, można stworzyć intrygującą historię, lecz nie tutaj. Należy stworzyć postacie, które się czymś wyróżniają, sprawić, byśmy my jako czytelnicy, utożsamiali się z nimi i zakochali się w nich bez reszty. Niestety autorka nie podołała temu zadaniu. Amelia jak i Joshua są tak płascy, jak tylko płaskim można być. Zakochać się od pierwszego wejrzenia, zdarza się (sama czegoś takiego doświadczyłam), lecz jest pewne rozgraniczenie pomiędzy zakochaniem, a miłością. Do miłości trzeba dojrzeć, lecz ta dwójka bohaterów, po prostu bum, nagle magicznie wyczarowana została między nimi sieć serduszek i motylków.

W książce jest parę plusów, ponieważ dość przyjemnie się ją czyta, lecz spójrzmy prawdzie w oczy, od połowy książki, wszystko staje się nudne i płowe, a akcja leniwie się toczy, tak jakby nie umiała nabrać rozpędu. Według mnie jest to taka najpopularniejsza, schematyczna opowieść, bardzo mało w niej opisów, a na każdej stronie widzimy prawie wyłącznie dialogi. Może jednak jest to podyktowane tym, że czytelnicy wolą czytać wypowiedzi, niż opisy scen, malowniczo przedstawionej przyrody, bądź głębokich przemyśleń bohaterów, które tak naprawdę coś wnoszą, a nie zwykłe odklepanie kilku tysięcy słów wypowiedzi.

Sądzę, że książka pomimo minusów, spowoduje u kogoś lepsze i cieplejsze odebranie. Każdy z nas pragnie czegoś innego, wszyscy mamy inny gust. Ja ją gorzko przełknęłam, lecz ostatecznie nie spisuję jej na straty, bo nie każda książka musi być arcydziełem, nad którym muszą być same ochy i achy. Nie będzie się kurzyć na półce, gdyż już za niedługo powędruje do kogoś w ramach wymiany. Zainteresowanie tą książką jest duże, może tylko ja nie dostrzegłam artyzmu tej opowieści? Odpowiedź zostawiam wam.