Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie
Wczoraj rozmawiałam z przyjaciółką na temat tej książki i doszłam do jednego wniosku: Tę książkę się kocha, bądź nienawidzi. Mnie osobiście urzekła. Czytając ją, byłam zachwycona, że mogę dowiedzieć się co autorka ukryła pod tym chwytliwym tytułem.

Sekret Julii jest drugim tomem o przygodach, które nie mieszczą mi się w głowie. Nareszcie Julia może odnaleźć się w tym piekielnym świecie i wraz z Adamem mogą czuć się bezpieczni i co najważniejsze, jej ukochany może ją dotknąć. Czy to jakaś magia?

Punkt Omega w którym się znajdują, miał w szczególności jej przynieść ukojenie i zrozumienie wśród takich samych osób jak ona. Nie musi być już dłużej dziwolągiem, którego wszyscy dookoła się boją. Jednak dowiadujemy się, że to tylko pobożne życzenia i nawet wśród „innych” osób, można odstawać od reszty i być skazywanym na społeczną banicję.

Akcja książki toczy się szybko, mam wrażenie, że wszystko jest na swoim miejscu, każde słowo jest niezwykle przemyślane. Nawet nie jestem w stanie zamieścić tutaj żadnego cytatu, ponieważ chwytliwych zlepków słów znajduję się tu aż nadto. Każde zdanie jest na wagę złota. Może niektórym wydawać się może, skreślanie słów za niepotrzebne. Według mnie, właśnie to ma tutaj swój urok. Jesteśmy w stanie „wejść” do głowy bohaterki, bez uprzedniego pukania, po prostu bum i już wiemy o czym myśli niestabilnie emocjonalna siedemnastolatka.

Każda postać, ich zachowania i słowa, powodują, że uzyskują moją przychylność i żałuję tylko, że są to bohaterzy fikcyjni. Pomimo iż, cała historia rozgrywa się w złych ramach czasowych dla ludzi, którzy są obdarzeni nadprzyrodzonymi siłami, to i tak autorka pozwoliła nam na parę uśmiechów: Kenji nie pozwoli wam spędzać ponurych wieczorów przed książką, o nie. Wszędobylski, tajemniczy i zabawny Kenji, takich bohaterów więcej proszę.

Warner nadal jest czarnym charakterem tej serii, lecz czy do końca jest to prawdą? Czy może skrywa się pod tajemniczą maską. Co jeszcze ukrywa przed innymi? Mogę tylko zdradzić wam, że Warner nie pozwoli o sobie zapomnieć i w tej części. Sekret Julii będzie miał wpływ nie tylko na nią, lecz również na innych bohaterów i jednego jestem pewna: Wielu rzeczy nie jesteście w stanie przewidzieć.

Książka posiada jeden maluteńki minusik, moim zdaniem jest to wiek bohaterki. Siedemnastolatka z takimi przemyśleniami, jakoś mi nie pasuje. Lecz może w tak trudnych czasach umysł każdego człowieka zmienia się diametralnie i dorastamy za szybko? Czytając tę książkę, ciągle zapominałam, że jest to młoda dziewczyna. Ja widzę ją w głowie jako kobietę, która ma dwadzieścia parę lat.

Obojętnie czy szukasz wątku miłego, dramatu, pewnej dozy komizmu, czy niezwykłego rozwoju wydarzeń, który zaprze Ci dech w piersiach, tutaj znajdziesz tego aż nadto i po skończonej lekturze, nie będziesz w stanie normalnie funkcjonować. Jest to jedna z tych książek, które trzeba przeczytać. Przekonaj się sam/sama, że nie rzucam słów na wiatr i odkryj razem z główną bohaterką jej mroczne sekrety.
Pstryk
Trzask
Błysk
I światła gasną.
Przed przeczytaniem tej książki, nie miałam szczerze pojęcia w jakiej kategorii literatury się znajdę, gdyż jestem osobą, która gdy widzi cudowną okładkę musi ją mieć na półce jak najszybciej. Okładka ta potrafiła mnie tak bardzo zahipnotyzować, że nie zważałam na opinie innych, czy nawet, przyznam się bez bicia, nie przeczytałam o czym jest ta książka. Gdybym miała określić ją, jedynie po okładce, zapewne uznałabym, że zagłębię się w literaturę fantastyczną. Jakże wielce się myliłam. Powieść jest istnym misz-maszem, gatunków. 

Znajdziemy tutaj romans, thriller oraz szczyptę fantastyki, lecz jest to porcja tak minimalna, że nie jesteśmy w stanie się nią nacieszyć.
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Agnieszki, lecz zapewne nie ostatnie, pomimo, że książka nie zachwyciła mnie tak ogromnie jakbym chciała. Jak już pisałam, głównym wątkiem jest miłość pomiędzy główną bohaterką, a Nocnym Łowcą, i miliarderem, bo jak oprzeć się pokusie gdy dwóch mężczyzn zachwyca nas tak samo?
Boże…
Chciałam dwóch facetów!
To chore, nienormalne i niemoralne. Tak mówią…
Ogromnym plusem jest to, iż wreszcie odpędziłam się nastoletnim bohaterom, gdyż tutaj mamy do czynienia z dojrzałymi osobami.  Melisa ma 30 lat i jest kobiet, po nieudanym związku małżeńskim, z którego się wyrwała, wręcz ostatkiem sił. James jest miliarderem, a jak wiadomo, taki to ma dziewczyny na pęczki, ma po prostu wszystko czego zapragnie. Lecz co się stanie, gdy pragnie najbardziej zadziornej i niepowtarzalnej kobiety, która stara się bronić, przed jego zalotami?
Starała się nie myśleć o tym, co wydarzyło się w redakcji, o pieprzonym panu miliarderze, który myślał że może wszystkich rozstawiać jak pionki na szachownicy. Jasne. Wszystkich ale nie ją. W prostej linii potomkinię wodza Apaczów.
Kolejnym zaskoczeniem dla mnie była historia narkotyku ToxicCrystal, którą od strony reporterskiej zajmowała się Melisa a od strony bohaterskiej Nocny Łowca. Dobrze wiemy, że narkotyki są złem, lecz co dzieje się w mieście, gdy po narkotyk sięga co raz więcej ludzi? Dostęp do nich jest łatwy i co najważniejsze: zbiera ze sobą ogromne żniwo, ciekawskich, żądnych przygód ćpunów. Żałuję tylko, że był to według mnie, wątek drugoplanowy, chętniej poczytałabym o tym więcej.
Zażywanie ToxicCrystal możemy podzielić na trzy fazy. Euforia, załamanie, destrukcja.
Nocny Łowca, nie daje o sobie zapomnieć, widujemy go na każdej stronie, poprzez obserwacje innych osób, lub też możemy wczuć się w sytuację i myśli, dzięki narracji pierwszoosobowej. Mieszanie narracji Melisy i Nocnego Łowcy, bardzo przypadło mi do gustu, pozwoliło mi to zrozumieć bohaterów jeszcze bardziej. Co chwilę, tylko zastanawiamy się: kto kryje się pod maską bohatera?
Kim jestem? Stróżem prawa. bogiem wojny. Nocnym łowcą. Wybierz sobie. Czy się mszczę? – pokręciłem głową. – Jeszcze nawet nie zacząłem.
Niestety i w tej książce dopatrzyłam się kilku minusów, do największych zaliczam: przewidywalność, potraktowanie niektórych wątków po macoszemu, oraz ogólny zarys miłości bohaterów. Z jednej strony miliarder z ogromem tajemnic w swoim worku, po drugiej stronie kobietę, która na pierwszy rzut oka, nie jest zainteresowana jakimkolwiek uczuciem do mężczyzny (Chyba już gdzieś to słyszałam).

Po wszystkich za i przeciw, polecam Wam tę książkę, bo przyjemnie się ją czyta. Nie oczekujcie od niej zbyt wiele, a na pewno was nie zawiedzie.
Postanowiłam połączyć recenzję dwóch książek z serii (Nie)umarli: Jonas oraz Arizona napisanych przez Eden Maguire. Obydwie części zostały wydane w 2011 roku przez wydawnictwo Egmont i do tej pory nie pojawiły się dalsze losy bohaterów, lecz może to i dobrze. Autorka miała dobry pomysł, pewną perełkę, może nie perełkę, a ziarenko piasku, które powinno pod wpływem czasu zamienić się w perłę. Lecz moim skromnym zdaniem autorka nie podołała temu zadaniu. Wszystko w tej książce było dla mnie na nie: prostolinijność wydarzeń, brak momentu przełomowego, przewidywalność i bezbarwni bohaterzy, których parę dni po mordędze, niezbyt pamiętam.

Dość dłuższą chwilę zastanawiałam się, skąd pomysł na takie zapisanie serii: (Nie)umarli. Czy zwykły napis bez nawiasów, nie spełniałby już swojej roli? – Tutaj swoje zażalenia powinnam zwrócić do wydawnictwa, bądź tłumacza, za dość bezsensowny tytuł. Gdyż w oryginale mamy: Beautiful dead, czy tak trudno w Polskim kraju, dosłownie tłumaczyć tytuły, nie tylko filmów, ale również i książek?


Rozpaczająca dziewczyna, już na wstępie pierwszej części, znajduje się na pustkowiu, gdzie widzi wszystkie ofiary, które według jej mniemania, żyją. Po przeczytaniu paru stron dowiadujemy się, że umarli wrócili i mają rok by dowiedzieć się jak zginęli, by sprawiedliwości stała się zadość. Darina więc po wielu sprzeciwach głównego dowodzącego – Łowczego (nie mogli nazwać go Łowcą?), pomaga im w rozwiązaniu zagadek ich śmierci.


Tutaj czas na wszystkie moje żale dotyczące tej książki. Jak zwykle, policja niczego nie ustaliła, każdy się pogodził, ale nie zapominajmy o utalentowanej siedemnastolatce, która potrafi rozwiązywać zagadki. Nagle staje się aktorką, detektywem, outsiderką przepełnioną miłością do umarlaka.  Nadal przeżywają swoją miłość, całują się, przytulają i wyznają tak ogromne epitety na temat swoich uczuć. Czy tylko mi się zdaje, że to nie ma kompletnie sensu (przed śmiercią Phoenixa, parą byli dwa miesiące)?

W drugiej części mamy ten sam schemat, ogromna miłość i znów dochodzenie, jak to się stało w tym przypadku, okraszono je jedynie ogromnymi tajemnicami Arizony. Skoro każdemu z (nie)śmiertelnych zależy na tym, by dowiedzieć się, co tak naprawdę się z nimi stało, to dlaczego bohaterka ukrywa tak wiele tajemnic – no tak, trzeba czymś zapełnić tę błahą historię.

Naprawdę bardzo ciężko zniechęcić mnie do jakiejś lektury, lecz te dwie książki, spowodowały u mnie tylko żal, że straciłam parę godzin, by przebrnąć przez te lektury.  Nawet jeżeli, pozostałe części dostaną możliwość ujrzenia światła dziennego, to na pewno nie skorzystam z tego, by móc je trzymać na swojej półce.