Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Książki mówiące o jakichkolwiek emocjach, muszą mieć w sobie to coś, co sprawia, że będę przejmować się losem bohaterów, która rozerwie mnie na kawałki, po prostu mną wstrząśnie. W przypadku Goodbye days, wcale tak nie było.


Ta seria sobie u mnie leżała na półce i leżała, aż wreszcie się nad nią zlitowałam i wzięłam na tapet do przeczytania. Było szybko, bezstresowo i dość ciekawie. Jednak coś mi w tej serii zgrzytało - mniej lub bardziej. Zapraszam was na bezspojlerowe spojrzenie na serię Monument 14.


Ciągle, ale to naprawdę ciągle, gdy przewijałam zdjęcia na zagranicznym bookstagramie, Nibynoc, a raczej Nevernight pojawiało się tam zbyt często. Nie rozumiałam tego fenomenu, ale w momencie gdy wydawnictwo Mag, postanowiło wydać tę książkę u nas, wiedziałam, że musi być moja. Chociażby tylko ze względu na świetną okładkę (tak wiem, sroka ze mnie), jednak gdy otwarłam pozycję i zaczęłam się zagłębiać w kolejnych słowach spisanych przez Jay'a Krostoffa, wiedziałam, że przepadłam i już za nic w świecie jej nie odłożę.

Jesień to zawsze taka pora roku, która według mnie przychodzi niespodziewanie, ale zarazem ogromnie na nią czekam, bo wtedy wydawcy prześcigają się w wydawaniu cudownych książek, co więc tym razem przygotowali dla nas? Przedstawiam wam poniżej te zapowiedzi, i nowości wrześniowe, które się do mnie zdecydowanie uśmiechnęły:

Wiedziałam, że to nie jest to samo co pierwotna trylogia, w końcu zmieniają się bohaterowie, zmienia się również czas, ale myślałam, że nadal będę kochać mocno ten świat. Niestety okazało się całkowicie inaczej.