Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

To już pewne, prawie za miesiąc będziemy mogli się cieszyć nową kolekcją i tym razem muszę wam się przyznać do tego, że raczej się za nią wezmę. To tak jakby mieć święta Bożego Narodzenia, ale co dwa tygodnie i to przez półtora roku.

Na pewno się zdziwiliście, że przedstawiam wam gry, ale na zdjęciu widać, że są to książki. Jakim więc cudem, książka może być grą? Nie martwcie się, ja też nigdy nie słyszałam nic na temat gier paragrafowych. Z czym to się je?

Mogłoby się zdawać, że Artemis to idealna książka dla mnie. W końcu Marsjanin, czyli poprzednia książka autora była niczego sobie, uwielbiam science fiction, więc chyba musi wyjść z tego coś dobrego? No chyba jednak nie.

Seria prawie w komplecie (nadal brakuje mi drugiego tomu) leży u mnie na półce i tak czekała na mnie. Zazwyczaj mam tak, że dopóki nie uzbieram całej serii, to niechętnie zabieram się chociażby za pierwszy tom. Tak też było tym razem. Jednak nadarzyła się okazja, by wyjść temu naprzeciw - wznowienie serii wraz z nowymi okładkami.

Ta książka zawsze mnie intrygowała. Uwielbiałam patrzeć na tę okładkę i jednoznacznie się nad nią zachwycać. Po prostu przyciągają mnie do siebie takie klimaty, a dodatkowo, ze smutkiem muszę przyznać, dawno już nie sięgałam po książkę rodzimych autorów. Czy ta przygoda wyszła mi na dobre?