Patrzeć nie znaczy widzieć

A czy Ty potrafisz ujrzeć słowa?
Znajdź mnie

Mogłoby się zdawać, że Artemis to idealna książka dla mnie. W końcu Marsjanin, czyli poprzednia książka autora była niczego sobie, uwielbiam science fiction, więc chyba musi wyjść z tego coś dobrego? No chyba jednak nie.

Seria prawie w komplecie (nadal brakuje mi drugiego tomu) leży u mnie na półce i tak czekała na mnie. Zazwyczaj mam tak, że dopóki nie uzbieram całej serii, to niechętnie zabieram się chociażby za pierwszy tom. Tak też było tym razem. Jednak nadarzyła się okazja, by wyjść temu naprzeciw - wznowienie serii wraz z nowymi okładkami.

Ta książka zawsze mnie intrygowała. Uwielbiałam patrzeć na tę okładkę i jednoznacznie się nad nią zachwycać. Po prostu przyciągają mnie do siebie takie klimaty, a dodatkowo, ze smutkiem muszę przyznać, dawno już nie sięgałam po książkę rodzimych autorów. Czy ta przygoda wyszła mi na dobre?

Lilo i Stich (2002)

Hawajskie klimaty z potworami z obcego świata, chociaż Stich to niezły pupilek. Kto by nie chciał mieć takiego zwierzaka? Międzygalaktyczna potyczka w młodszym wydaniu. Ohana!

Po fenomenalnych Wszystkich jasnych miejscach, miałam nadzieję, na lekturę, która ponownie wstrząśnie moim czytelniczym światem. Jednak nie jestem do końca przekonana, czy było to takie spotkanie na jakie liczyłam.